Większość wyborców w 2019 roku głosowała na partie inne niż PiS i Zjednoczona Prawica. Tylko szacunek dla konstytucji i zasad kodeksu wyborczego kazał Polakom uznać wynik tych wyborów za mandat do dalszych rządów w Polsce. Ten mandat został już dawno połamany rozlicznymi aktami bezprawia i nadużyciami tej władzy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Różne sposoby na samobójstwo

„Polityka" przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. – Polityk w Polsce, który powie: „Ani grosza dla Polski, dopóki nie zostaną spełnione wszystkie warunki strony społecznej czy opozycji", będzie samobójcą. My odbudujemy w Polsce praworządność, kiedy wygramy wybory z PiS – powiedział lider PO.

Cóż, widziałem już opozycję na stojąco bijącą brawa „obrońcom granic" odpowiedzialnym za zbrodnie, jakie popełniono na granicy polsko-białoruskiej, i wiele innych przejawów podobnie pojmowanego politycznego realizmu. Czytając dziś o „politycznym samobójstwie" – tym razem nie w kontekście „otwarcia granic", choć nikt ich otwierać nie chciał, ale w sprawie praworządności, co do której również nikt nie oczekuje spełnienia „wszystkich warunków" – jestem zaniepokojony. Chcę więc z tej okazji przypomnieć przewodniczącemu, że zasadę „pieniądze za praworządność" już wywalczono – zrobiły to polskie ruchy i organizacje obywatelskie bez udziału partii politycznych i również Tuska, który w tym czasie kierował Radą Europejską. Żaden z polityków opozycji tych „samobójczych" deklaracji składać dzisiaj nie musi. Ważne jest jednak, żeby nie kontynuować propagandowej linii TVP o zdrajcach szkodzących ojczyźnie na „obcych dworach". Żeby nie deklarować gotowości do uznania byle pretekstu – jak projekt Dudy – w zamian za kasę z Brukseli. To jest dopiero samobójstwo, co się zowie. Tyle że definiowane inaczej niż tylko w kategoriach osobistego sukcesu polityka.

Cytowany fragment Donald Tusk umieścił w kontekście wojny i sytuacji ciężkiego kryzysu, która wymaga rozejmu w kraju. Zgadzam się – rzeczywiście wymaga. Od dawna zresztą. Rozejm był np. pilnie potrzebny i być może możliwy, kiedy w środku drugiej fali pandemii, przerażającej Polaków po obu stronach polskiej wojny i zbierającej ponure żniwo po wszystkich zaniechaniach rządzących, Polską wstrząsały najbardziej masowe, oczywiście ryzykowne i niezwykle gwałtowne protesty w sprawie aborcji. Warunki rozejmu były wtedy oczywiste i z grubsza te same, jakie mogłyby być dzisiaj. Istnieją przy tym – wciąż w rękach opozycji, która niekoniecznie musi być zdana na arytmetykę sejmową – instrumenty nacisku, by spełnienie tych warunków zapewnić.

Dziś nie ma wielkich protestów społecznych. Przyczyn jest wiele, jedną z większych jest rozczarowanie, które przynoszą. Niewiara w efekt. Ta niewiara jest jednak fałszywa wbrew wypełnionym protestami czasom rządów, które mimo to trwają w najlepsze.

Właśnie unijna zasada „pieniądze za praworządność" jest najbardziej doniosłym spośród rzeczywiście niezbyt licznych osiągnięć opozycji. Stawia ona władzę pod ścianą. Daje opozycji szansę bycia rozjemcą w konflikcie z Unią.

Ale polski ruch obywatelskiego protestu dokonał wówczas więcej. Bardzo radykalnemu odwróceniu uległa mianowicie tradycyjna bezradność europejskiej dyplomacji, którą Unia zademonstrowała jeszcze wobec poczynań Orbána na Węgrzech, ograniczając się do pozbawionych realnego znaczenia werbalnych deklaracji potępienia. Polskim dokonaniem stał się więc także niezwykle istotny krok w kierunku umocnienia Unii.

Spróbujmy – choćby tylko w ramach poznawczego eksperymentu – wyobrazić sobie takie stanowisko opozycji.

Kryzysowa, wojenna sytuacja wymaga przynajmniej rozejmu w kraju. Powinien trwać do najbliższych wyborów. Oto postulaty, które wyznaczają jego warunki:

  • Wykonać wyroki sądów powszechnych, TK, TSUE, ETPCz, znosząc w ten sposób naruszenie podstawowych norm praworządności w Polsce; wszcząć procedurę legislacyjną projektu Porozumienia dla Praworządności, który jako jedyny zapewnia wykonanie postanowień międzynarodowych trybunałów, umożliwia normalizację stosunków Polski z Unią Europejską i pełne włączenie Polski w politykę Unii.
  • Przyjąć w trybie pilnym ustawę dekryminalizującą skutki orzeczenia TK dotyczącego aborcji. Natychmiast rozpocząć prace parlamentarne, by określić akceptowany społecznie sposób takiej regulacji prawnej, która rozwiązałaby konflikt o aborcję. Powołać „izbę obywatelską" (reprezentatywną próbę obywateli pracujących nad rozwiązaniem sporu), gwarantując poszanowanie wyników jej prac przez obie izby parlamentu.
  • Natychmiast zaniechać niezgodnych z prawem, przeczących podstawowym zasadom humanitaryzmu, zbrodniczych działań na granicy polsko-białoruskiej. Przejścia graniczne muszą być otwarte. Imigrantom i uchodźcom należy natychmiast zapewnić możliwość przekroczenia granicy i złożenia odpowiednich wniosków, zwłaszcza o ochronę międzynarodową w każdym miejscu na terenie kraju. Zapewnić dostęp do granicy na całej jej długości przedstawicielom organizacji pozarządowych oraz mediom.
  • Odwołać ministrów Ziobrę i Kamińskiego. Powierzyć przedstawicielom opozycji przewodniczenie w parlamentarnych komisjach zajmujących się bezpieczeństwem, służbami specjalnymi, działaniami przeciw pandemii i jej skutkom oraz w szczególnych warunkach kryzysu gospodarczego. Komisje nie mają stanowiących uprawnień – chodzi nie o władzę, ale o transparentność jej działania, która jest podstawowym warunkiem zaufania obywateli do państwa. Rząd do czasu kolejnych wyborów musi mieć techniczny charakter. Należy ogłosić zamrożenie wszelkich zmian ustrojowych do czasu kolejnych wyborów. Pilnie potrzebny projekt naprawy ustroju Rzeczypospolitej należy powierzyć „izbom obywatelskim".
  • Natychmiast odwołać obecne kierownictwo TVP i Polskiego Radia. W radach nadzorczych mediów publicznych zapewnić reprezentację proporcjonalną w stosunku do reprezentacji w parlamencie, przyjmując zasadę, że głos każdej strony politycznego sporu musi być reprezentowany. Reformę prawa o mediach, w tym zwłaszcza o mediach publicznych uznać za istotny element naprawy Rzeczypospolitej, a jej zaprojektowanie powierzyć „izbie obywatelskiej"

Bez realizacji tych postulatów Sejm i cały parlament, rząd ani żaden inny organ władzy państwowej nie ma legitymacji obywateli.

Większość wyborców w 2019 roku głosowała na partie inne niż PiS i Zjednoczona Prawica. Tylko szacunek dla konstytucji i zasad kodeksu wyborczego kazał Polakom uznać wynik tych wyborów za mandat do dalszych rządów w Polsce. Ten mandat został już dawno połamany rozlicznymi aktami bezprawia i nadużyciami tej władzy.

Istotna uwaga – te postulaty to nie żadna „deklaracja wartości", ale lista celów do osiągnięcia tu i teraz. Przed wyborami, a nie po mitycznym zwycięstwie. Polityczna fikcja, prawda?

Ale właściwie niby dlaczego? Odrzucony przez Sejm projekt Porozumienia dla Praworządności mógłby podjąć Senat. Mógłby przesłać go Komisji Weneckiej i notyfikować w Unii. Marszałek Senatu w orędziu w TVP, zwracając się wprost do wyborców PiS mógłby pokazać tę inicjatywę jako oczywisty i nic nikogo niekosztujący sposób na normalizację relacji z Unią, której na przeszkodzie stoją wyłącznie ambicje Ziobry i Kaczyńskiego. Wspomniane w tekście kilkakrotnie „izby obywatelskie" Senat mógłby powołać już dziś – ma do tego fundusze, możliwości organizacyjne, pozycję i autorytet organu władzy w państwie. Byłoby szalenie trudno odrzucać potem idące w ślad za tym obywatelskie projekty ustaw, wnioski o referenda itd. Byłoby już zaś kompletną niemożliwością zablokować – przy pomocy policji, jak w Katalonii – referenda organizowane lokalnie przez samorządy, w przypadku odmowy Sejmu – nawet jeśli łatwo byłoby wykazać, że temat referendum wykracza poza uprawnienia samorządów i jest ono wobec tego nielegalne. I byłoby po co demonstrować. Byłoby po co, kim i w czyim imieniu blokować Sejm, żądając wypełnienia tak oczywistych i tak minimalnych warunków rozejmu w polskiej wojnie.

Nic takiego się nie stanie. Powyższe postulaty może i są tak oczywiste, jak oczywiste wydają się mnie, ale nie sądzę, żeby mogły je dziś przyjąć wszystkie ruchy obywatelskie, o partiach politycznych nie wspominając.

Nie będzie politycznej ofensywy ani w sprawie praworządności, ani w żadnej innej. O każdym z postulatów opozycja – nie władza – powie: „Nie teraz, najpierw odsuniemy PiS". Pozbawieni inicjatywy, skazani na werbalne reakcje na pisowską politykę dotrwamy do kolejnych wyborów.

I nie będzie przed nimi dla nas wielu dobrych wróżb. Bo nikt z wyborców już w Polsce nie wie, po co mu polityka, skoro niczego realnie osiągnąć się nie da. Niestety, sam również tego nie wiem. Boję się wyborów we Francji. Ale oczywiście bardziej się boję tych w Polsce. Bo nie ma już wśród politycznych i społecznych liderów nikogo, kto którykolwiek z oczywistych celów chciał naprawdę osiągnąć, zamiast o tym tylko gadać. Wybieramy niniejszym inny rodzaj politycznego samobójstwa niż samobójstwo liderów.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Obywatelskie projekty ustaw odrzuca się mega łatwo. Po prostu, się je odrzuca. Referendum ws. aborcji wymagałoby najpierw zmiany władz TVP. Nie znam też władz samorządowych, które podjęłyby ryzyko otwartej konfrontacji z lokalnymi strukturami KK (nie twierdzę, że takich nie ma). Postulaty oczywiste, ale póki co, Nawacki i Ziobro są bezkarni, a Tuleya czy Wrzosek - wywaleni. Niestety realia są takie, że naprawdę najpierw opozycja musi wygrać wybory, a potem jeszcze depisyzować TK, NBP, TVP, Prokuraturę, KRS, SN. Mając Dudę w Pałacu. Wojnę u sąsiada. Inflację kilkunastoprocentową. Przypuszczalnie totalnie zbankrutowane finanse publiczne.
    @misiamama
    Nie odrzuca się łatwo żadnych projektów, nie tylko obywatelskich, kiedy to kosztuje. Np. w sondażach, abo w Unii. Projekt naprawdę obywatelski (powstały z poparciem w wyniku społecznej debaty, a nie tylko podpisany, przygotowany przez obywatelską izbę reprezentującą statystycznych obywateli wszystkich opcji) odrzucić byłoby trudno.

    PiS już kilka razy nowelizował własne projekty dotyczące sądów. Nie z powodu "arytmetyki" i porażki w głosowaniu. Zrobił to rękoma własnych posłów pod realnym naciskiem. I tego właśnie ten tekst dotyczy.
    już oceniałe(a)ś
    16
    4
    @P_Kasprzak
    Chciałabym przyznać Panu racje. Ale te nowelizacje - co zmieniły? Dzisiaj czytam ze rząd nawet nie aplikował o pieniądze na pomoc uchodźcom. Dlaczego? Zakładam ze jeszcze pracują urzędnicy którzy potrafią to zrobić. W sondażach jest bosko niezależnie od wszystkiego. Tym bardziej iluzja wydaje się myśl ze ten rząd zrobi cokolwiek pod presja opinii.
    już oceniałe(a)ś
    13
    2
    @misiamama
    Wymuszone nowelizacje zmieniły wiele. SN nie jest wydmuszką w rękach PiS i starzy sędziowie to sprawili.

    Przede wszystkim te nowelizacje dowodzą, że nie wyłącznie arytmetyka w Sejmie decyduje, ale zwłaszcza rachunek zysków i strat poza nim. Już nie będę złośliwie przypominał kompromitujących opozycję głosowań, albo czasów, w których arytmetyka stała po stronie PO/PSL, więc także praw człowieka (kobiet, LGBT), racjonalnej ustawy medialnej, niezawislosci sądów, kontroli rządu przez parlament, demokratyzacji partii politycznych itd.
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    @P_Kasprzak
    co do roli, jak Pan to elegancko określił ;) starych sędziów w SN, pełna zgoda. Doskonale pamiętam pierwszy wywiad z Profesorem Józefem Iwulskim, który stwierdził że Sędziowie SN mają tylko przepisy prawa, ale znają się na nich i potrafią to wykorzystać. Pierwsza jaskółka nadziei to była.
    Ale już to złośliwe przypominanie (słuszne!) dotyczy niestety opozycji, podczas gdy z artykułu zrozumiałam, że to posłowie PIS czy ZJEP mieliby głosować wg rachunku zysków i strat poza Sejmem. I tutaj moja głęboka rezerwa, bo oni głosują wyłącznie wg jednego rzs, w głowie naczelnika. Taki niuans.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    też nie wiem na co opozycja liczy. pegasus nie rozliczony. a sprawa się nie skończyła. jeśli urzędnicy UE są podsłuchiwani przez ruskiego człowieka, i tak samo działa pis to przecież warto to powiązać. pokazać polakom, że pis tak samo pierze mózgi polskim wyborcom jak ruscy swoim obywatelom. do czego to prowadzi już widzimy. pis, który krzyczy "lewactwo", który wzywa do przemocy, który napuszcza przestępców nazistoswskich, to nasza putinizacja.
    opozycjo, do k. ..nędzy,. wojna w ukraine to też czas intensywnej pracy nad Polakami i przypominania im konieczności walki o wolność!
    @Gentileschi
    Niestety, opozycja nie ma swojego Bielana (obrzydliwy człowiek ale propagandowo skuteczny).
    już oceniałe(a)ś
    9
    1
    Polacy mają gdzieś praworządność. Rozsądny polityk musi mieć to na uwadze i dążyć do zmiany złej władzy skutecznie, a nie "pięknie".
    @OakForest
    Nie mysle ze Pan ma racji. Rozsadny polityk, ktory nie chce tylko wygrac, musi tlumaczyc ludziom co jest wazne a co nie wazne. Praworzadnosc jest wazniejsze od kasy. Tusk powinnien powiedziec: "Ludzie! Unia chce nam dobrze. To calkiem zrozumiely ze inni nie chce nam dac kasy bo nasz rzad nie szanuje regul. Nie konflikt z Unia jest problemem tylko brak praworzadnosci."
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    @OakForest
    A ja mam gdzies tak rozumianych "rozsadnych politykow".
    Dobrej wladzy to oni nie przyniosa...
    już oceniałe(a)ś
    3
    6
    No to do dziela, panie Kasprzak, czekamy az pan porwie swoimi dzialaniami ludek ze wsi, malych miasteczek i mlodziez z Istagramai Netflixa
    @Rc99
    Porywałem kogo umiałem porwać z moim umiarkowanym pędem do przewodzenia stadu, które nazywa Pan(i) (proszę wybaczyć, trudno o pewność) "ludkiem" że wsi, z Netflixa itd. Sam mieszkam na wsi i oglądam Netflixa, wyznając przy tym niepopularne wśród demokratów pogląd, że on szkodzi mniej niż TVN24.

    Chodzi m.in. o to, by umieć żyć bez liderów, którzy "porywają". Świadomym, podmiotowym wysiłkiem ludzi, którzy wiedzą, czego chcą od polityki i od państwa. Tak z grubsza.
    już oceniałe(a)ś
    26
    10
    @Rc99
    Ten Pan uczynil dla sprawy demokracji i praworzadnosci w Polsce o wiele wiecej niz wiekszosc z nas,Obywatele RP,ktorym przewodzil zachowywali sie wrecz bohatersko,dajac swiadectwo tam,gdzie wielu obawialo sie wystapic.Z uporem i determinacja próbuje Pan Kasprzak dotrzec do liderow opozycji i nas ,jej wyborcow z propozycjami dajacymi realne szanse na przywrocenie normalnosci w kraju.My zas przywdzialismy chochole wdziankai tanczymy do usypiajacej melodyjki...
    już oceniałe(a)ś
    26
    2
    @czarnawoda
    Dziękuję. Chcę tylko sprostować "bohaterstwo". Kiedy "bohatersko" stawałem przed sądem, to najczęściej oskarżony o wykroczenie i zagrożony grzywną, powiedzmy, 500zł. Sędzia zaś -- np. sędzia Łukasz Biliński -- orzekając w mojej sprawie wprost na podstawie konstytucji, wbrew woli władz i przepisów narzuconych przez PiS ustaw, ryzykował całą własną karierą i płacił za to cenę o wiele większą. Bohaterem był on, nie ja.
    już oceniałe(a)ś
    26
    0
    @czarnawoda
    No to kto winien, My ktorzy przywdzialismy chochole wdzianka, czy Tusk ktory ciagle nawoluje do zjednoczenia opozycji i jest ciagle krytykowany za maniery przywodcze, min. przez Pana Kasprzaka
    już oceniałe(a)ś
    15
    5
    @P_Kasprzak
    Nie dotrze. Niestety. Polandeszowy lud miast i wsi niewiele różni się od ruskiego ludu putinowskiego. Beznadziejna jakość polandeszowej opozycji parlamentarnej w połączeniu z bezczelną, brutalną podłością pisiorstwa prowadzi prostą drogą do społecznej apatii, indolencji i permanentnego lenistwa intelektualnego oraz moralnego.

    Tak jak lud Moskwy beznamiętnie podchodzi do zbrodniczych wyczynów Putina, Ławrowa czy Miedwiediewa, tak lud Warszawy beznamiętnie podchodzi do umyślnego powodowania śmierci ludzi na granicy z Białorusią, do kretynizmów serwowanych przez Macierewicza, do masakrowania protestujących dziewczyn, do mordowania ludzi na komisariatach, do szczucia na LGBT, do torturowania ciężarnych w szpitalach.

    Podziwiam Wasz upór i wiarę w to, co robicie. Szacunek!

    I mam wrażenie, że opozycja parlamentarna traktuje PiS tak, jak Niemcy i Francja przez lata traktowały Putina i Rosję. Efekt będzie taki sam.
    już oceniałe(a)ś
    17
    1
    @P_Kasprzak
    No to ile procent, tych ,,porwanych" przez Pana poszlo na wybory, mamy nanizsza frekfencje wyborcza w UE. Tak z grubsza to juz taki ustroj byl gdzie miala rzadzic klasa robotnicza, bez liderow, Pan to napewno pamieta, Ja tez
    już oceniałe(a)ś
    9
    12
    @Rc99
    Ja naprawdę nie mam ambicji "porywania tłumów", nie lubię ani porwań, ani sytuacji, w których ludzie zmieniają się w tłum -- choć one są tak wygodne dla "porywaczy".

    Co do frekwencji, trudno powiedzieć. Głosowało na mnie 87 720 osób. Większość z nich -- mam powody sądzić -- nie oddałaby głosu, gdybym nie kandydowal. Nie moją odpowiedzialnością jest, że te moje 15% nie dodało się do wyniku opozycji. A to właśnie jej proponowałem i nadal proponuję. I właśnie to opozycja odrzuca.

    Nie dość, że arogancko i bezczelnie. Gorzej -- głupio.
    już oceniałe(a)ś
    13
    3
    @Ciotka-Donatylda
    Niespotykanie trafne. Dziękuję.

    k.
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    @Rc99
    W ostatecznym rozrachunku ważne jest przywrócenie demokracji. Nie da się jednak tego zrobić nie walcząc o nią. Pan Kasprzak, w przeciwieństwie do większości z nas, faktycznie walczy i ryzykuje. Być może zdobył dla demokracji (nie dla opozycji!) 100 000 głosów. A być może jeden. Z pewnością to jest za mało, bo nadal żyjemy w kraju tzw. "demokracji fasadowej", czyli autorytarnym. Ale czy to wina Pana Kasprzaka, że się stara jako może, ale to wciąż za mało?
    Raczej to wina takich, którzy nie rozumieją, że NIE chodzi o zwycięstwo opozycji pod światłym przywództwem jakiegokolwiek lidera (choć to z pewnością jest środek, którego my, wyborcy, powinniśmy od opozycji wymagać). Chodzi o pracę u podstaw i o to, żeby ludzie faktycznie chcieli praworządności i ją rozumieli. Wtedy żaden PiS nie będzie miał szans w wyborach.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Doprawdy nie wiem, dlaczego Autor z uporem powtarza ciągle tę jedną kwestię, czyli że obecna opozycja parlamentarna ma za zadanie w obecnym Sejmie dokonać rzeczy niemożliwych i spełnić słuszne ska inąd postulaty Autora.

    Arytmetyka sejmowa jest nieubłagana. I jedyne, co nam wszystkim pozostaje, to rzeczywiście masowo wyjść na ulice polskich miast, miasteczek i wsi po to, żeby zmusić tę barbarzyńską pisową szajkę do rozwiązania sejmu i rozpisania nowych wyborów.

    Cóż jednak robią "mądre" publicystyczne głowy?
    Zamiast wzywać społeczeństwo do zdecydowanych działań, wolą pohukiwać na liderów opozycji.
    Pohukiwać i ciągle zarzucać sprawy przeszłe, zamiast myśleć o przyszłości.

    I przypomnę, że w wielu protestach społecznych, w tym OSK, politycy opozycyjni nie brali udziału pod swoimi sztandarami, bo takie było oczekiwanie protestujących. Wystarczy sięgnąć do nieodległej historii i sprawdzić sobie chociażby artykuły publikowane w Wyborczej.

    Zamiast więc zarzucać opozycyjnym liderom grzech zaniechania, warto samemu uderzyć się w pierś Szanowny Autorze i przypomnieć sobie, czego Auotr sobie również swego czasu nie życzył.

    Byłoby wspaniale, gdybyśmy w tej godzinie wojennej próby za naszą wschodnią granicą, przestali się opluwać po tej opozycyjnej stronie wzajemnie i zaprzestali wyciągania małych i mniejszych "grzeszków" opozycji.
    @Melania65
    Nie, proszę takich zarzutów akurat mie nie czynić. Od lat domagam się od polityków rozmów i wspólnej listy. Fakt, bezczelnie ich puczam, jak taką listę konstruować i zamiast posłusznie głosować na Ujazdowskiego, kandyduję, żądając debaty.

    Proszę się nie powoływać na sejmową arytmetykę. W sprawie sądów posłowie -- owszem -- głosowali (przypomnę, że niezawsze to im się zdarza). Ale kampania odbył się poza Sejmem i była skuteczna. W jej trakcie PiS cofał się wielokrotnie, nowelizacje uchwalano rękoma ich posłow, nie naszych. Arytmetyka przestaje się liczyć, kiedy mamy do czynienia z realnym naciskiem. I tym się zajmowałem. Uważam, że należy się tym zajmować również teraz.

    To prawda, politycy byly niechciani na przykład na protestach kobiet. Dlaczego? Proszę ich spytać, co mieli do zaoferowania poza wyborczą agitką. Jakąś inicjatywę? Pracowałem w tym czasie intensywnie, by Senat podjął się roli rozjemcy w wojnie o aborcję. Inicjatywy były oczywiste -- dekryminalizacja skutków orzeczenia Przyłębskiej i "obywatelska trzecia izba" przy Senacie -- na irlandzki wzór. To można było zaoferować na proteście kobiet, apelując o powstrzymanie protestów i rozpoczęcie rozmów. Tak mówiąego Grodzkiego nikt by z protestu nie przeganiał, zapewniam.

    Grzeszki opozycji wyciągał będę zawsze. Od tego byłem jako działacz obywatelski i to również uważam za własne zadanie, kiedy z perspektywy tych doświadczeń dzisiaj piszę. Zwłaszcza, kiedy widzę, jak prostą drogą zmierzamy do kolejnej wyborczej klęski.

    Proszę choć to wziąć pod uwagę, że przed każdą z nich publicznie przestrzegałem. Często samotnie. Zawsze słyszę w odpowiedzi "wspieraj, nie krytykuj". Kaczyński też to swoim powtarza.
    już oceniałe(a)ś
    13
    4
    @P_Kasprzak
    Jestem przekonana, że Kaczyński do swoich mówi "zrób tak, jak ja uważam".

    Odnośnie grzeszków opozycji, proszę sprawiedliwie obdzielać swoją uwagą wszystkie opozycyjne ugrupowania, bo każde (na swój sposób) ma sporo za uszami.

    Poza tym, porusza Pan za każdym razem wiele kwestii tak oczywistych i już przyswojonych przez polityków i opinię publiczną (praworządność, pseudoTK, łamanie czy też wręcz chamskie gwałcenie Konstytucji), że brakuje w Pana publikacjach nowości, która może nareszcie poderwałaby tłumy.

    A w kwestii wspólnej opozycyjnej listy w najbliższych wyborach musimy wspólnie krzyczeć głośniej. I krytykować tych "polityków", którzy chcą samodzielnie budować swoją tożsamość polityczną, nawet kosztem przegranych (jak już to Pan zauważył w jednym z komentarzy) siódmych wyborów.

    Jeśli tym razem opozycja przegra, to tym bardziej przegra Polska i wszyscy jej obywatele.
    już oceniałe(a)ś
    11
    3
    @Melania65
    Nie wygaduję komunałów o praworządności, więc nie powtarzam banałów. Tekst nie jest o tym, że TK jest zgwałcoy i KRS też, ale o tym, że to się da zmienić tu i teraz, a nie po żadych wgranych wyborach, czyli w perspektywie eschatologicznej, jak to mówią wierzący w tę perspektywę.

    Systematycznie przy każdym z kryzysów staram się o przyjęcie wspólnych celów minimum i upór przy ich realizacji teraz. W tym się specjalizowali Obywatele RP i pokazywali, że to jest możliwe. Niewiele mamy za sobą sukcesów, jesteśmy nieliczną grupą aktywistów, którzy nikogo nie próbują "porwać", próbują za to pokazać, że na władzy da się wiele wymusić, jeśli się tego chce naprawdę.

    Każdy z tych postulatów politycy wolą widzieć "po wygranych wyborach", a nie "teraz". Nie tylko dlatego, że nie wiedzą jak to zrobić teraz i gadają o arytmetyce sejmowej wbrew dowodom, że ona niezawsze decyduje. Przede wszystkim dlatego, że tylko niezrealizowany postulat ma wartość jako obietnica wyborcza.

    Nie wiedzą, że wyborcy czują ten pic nieomylnie. I że wyborów w ten sposób rówież wygrać się nie da.
    już oceniałe(a)ś
    7
    4
    @P_Kasprzak
    Mam wrażenie, że tym razem, w tej odpowiedzi do mnie skierowanej, troszkę Pan odpłynął. Szkoda.

    Dodam na zakończenie, że te postulowane przez Pana zmiany może i byłyby możliwe, gdyby był ogromny nacisk społeczny. A tego od dłuższego czasu nie widać. Być może dlatego, ze ludzie aktualnie są zajęci pomocą uchodźcom ukraińskim i poszukiwania sposobu na wiązanie końca z końcem przy szalejącej drożyźnie i dziurawych jak sito "tarczach anty-".

    Pan natomiast domaga się zdecydowanych działań od sejmowej opozycji, która może tak "wiele" przy stałej pisowej większości.

    Bądźmy realistami. Wystarczająco dużo bajek już nam (nie)rządząca pisowa ekipa naopowiadała.
    już oceniałe(a)ś
    6
    5
    @Melania65
    Nie wiem, na czym ma polegać odpłynięcie i szkoda, że Pani kończy.

    W tekście napisałem (sygnalizując to tylko), że jedna z przyczyn braku mobilizacji dziś (obok pomocy Ukraińców, która sam też jestem zajęty) jest brak wiary w efekt.

    Z tego punktu widzenia "realizm" Tuska jest szkodliwy najbardziej. Niszczy wielki dorobek ogromnego ruchu protestu. Dziś można go zdyskontowac, pokazując "imposybilizm" Kaczyńskiego i sprawczosc opozycji.

    Dowody możliwości już pokazaliśmy. Najmocniejsze właśnie w tej sprawie. Pamiętam lipiec 2017, kiedy nikt (ja też) nie wierzył w mobilizacji, kiedy PiS rozwalal SN śladem przejętego TK. Następnego dnia na ulicach były setki tysięcy ludzi. Omal nie zablokowaliśmy wtedy Sejmu.

    Podobnie rok później nikt nie wierzył, że uda się obronić kadencję Gersdorf. Byłem jednym z tych nielicznych, którzy się uparli to zrobić i potem albo z tłumami, albo garstką ludzi dokonaliśmy tego I znacznie więcej.

    Realizm naprawdę wiele różnych rzeczy może oznaczać. Sam nie cierpię "realizmu leniwych". A dużo o nim wiem ;)
    już oceniałe(a)ś
    8
    3
    Bardzo dobry tekst.

    Na temat "konflikt z Unia": To ewidentnie nie zwykle polityczne konflikt Unia-Polska tylko sedno jest że PiS ignoruje polskie prawo (a unijne prawo) a Unia chce na swoim terenie bronić swoje obywatele (Polaków i ludzi poza Polski) przed nielegalnymy atakami PiSu.

    To chyba całkiem banalne co piszę tylko dlaczego Tusk nie broni komisję w Brukseli? Według niego jako Polak on musi być stroną w tym "konflikcie"? Bo Polacy muszą trzymać razem w czasach wojny?

    Fakty są inne: Mocne zjednoczenie narodu Polskiego dziś jest faktem jeśli chodzi o Putina. Wszyscy dookola to widzą bez wątpliwości. Polacy czy to PO i PiS będą bronić razem Polskę. Ale nie potrzebne jest zjednoczenia Polaków wobec TSUE albo Unii. To co Tusk robi relatywyzuje problem i daje rację propagandy PiSu jak gdyby Unia nie byłaby ze strony Polaków, tylko ze strony skrajnie prorosyjskich haniebnie zachowującą się Niemców i Francuzów i Włochów, a Polacy muszą się bronić. To signal dla wyborca że jednak Unia chce Polakom żle a Tusk broni Polaków.

    Demokratyczna praworządna Polska bez kasy Unii, nawet poza Unii, byłaby biedniejsza ale dałaby całkiem nieżle radę moim zdaniem na dłuższa metę. Polska bez praworzadności to bedzie już tylko coraz gorzej i gorzej aż do momentu że Polska będzie za może 10 lat chyba dalej niezależna, nieagresywna, ale bardzo "stabilna" dyktatura - jak dziś jest Rosja.
    już oceniałe(a)ś
    28
    4
    Pan Kasprzak jest wspaniałym człowiekiem, ale nie wiem jak bez miliona osób na ulicach zrealizować jego postulaty. W Poznaniu na różnych protestach w ostatnich latach pojawiało się nie więcej niż 5 tyś osób, w Warszawie nie więcej niż 50 tyś. Protesty uliczne pokażą swoją siłą jeżeli w Poznaniu będzie na nie przychodziło 50 tyś osób a w Warszawie 500 tyś. W PRLu tylko kryzysy gospodarcze, brak kiełbasy wyborczej i wściekłość mas zmieniały postępowanie władz (1956, 1970, 1980, 1989). Teraz jest gorzej, bo władzę popiera zdemoralizowany kk. Kryzys gospodarczy jednak się zbliża, czego objawami są inflacja 11% (i dalej rośnie), zwiększenie rentowności obligacji z 1,5% do 6,8%, spadek inwestycji z 20 do 16%, spowolnienie wzrostu gospodarczego (będzie gorzej), brak pieniędzy z UE ze względu na bezprawie, ... Kiełbasa wyborcza może być mizerna. Nadciągająca "Polska w ruinie" może pomóc przegonić łajdacką władzę, ale uderzy po kieszeni wszystkich nie tylko sekty Rydzyka, Kaczyńskiego, antyszczepionkowców, itp.
    @szulaj
    Do mobilizacji tłumów -- choć sam nigdy nie miałem takich ambicji, starając się raczej pokazać, że nawet mniejszość potrafi swoich praw bronić skutecznie i o taką demokrację zresztą mi chodzi -- potrzeba nie tylko "wkurwu" ale równocześnie wiary w powodzenie i światło w tunelu. Ludzie przekonani o złu wokół i równocześnie bezsilna raczej podpalą się jak Piotr Szczęsny niż pójdą blokować Sejm.

    Godząc się na kasę bez praworządności Tusk właśnie to niszczy. Największe dokonanie opozycji, które dziś można twardo zdyskontować pokazując "imposybilizm" Kaczyńskiego w sprawie sądów, a sprawczosc opozycji.

    Z tego punktu widzenia nie jest ważne-- jak czytam w wielu komentarzach -- czy społeczeństwo dba o niezawislosc sądów. W takiej perspektywie ważny jest po prostu jakikolwiek sukces, niezależnie od sprawy.
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    @szulaj
    Senat nie robi nic. Jaka jest korzyść z jedynego niezależnego od PiS organu konstytucyjnego, który nam pozostał? Żadna, bo chyba nie opóznianie bandyckich ustaw o tydzień lub dwa. Wycieczka do Kijowa? No wielkie brawa. Większe niż dla Dudy?
    już oceniałe(a)ś
    3
    5
    dużo racji, trzeba być radykalnym inaczej znowu przesramy
    już oceniałe(a)ś
    21
    7