Rosjanie jako naród niestety nigdy nie wyciągnęli i nie wyciągają żadnych wniosków z rozlicznych klęsk politycznych i militarnych, jakie ich przez wieki dotknęły. Począwszy od Iwana Groźnego, doświadczenie "kultury po klęsce" jest im obce.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wojna na Ukrainie: dwa mało dostrzegane powody porażki Rosji

„Przesławne lanie" pod Kijowem, czyli klapa kampanii rosyjskiej na Ukrainie, wywołała już tysiące komentarzy podnoszących rozmaite aspekty błędów popełnionych przez Putina i dowództwo armii. Nie mam tu nic szczegółowego do dodania, chciałbym jednak zwrócić uwagę, posługując się komparatystyką historyczną, na dwie zasadnicze kategorie strategiczno-historyczne wyższego rzędu, które - zdaje się - zupełnie umknęły uwadze rozmiłowanego w historii Władimira Władimirowicza Putina. Moim zdaniem nie zostały one tez należycie zrozumiane w dyskusjach omawiających dotychczasowy przebieg wojny.

Po pierwsze, dotychczasowe działania wojenne Rosji po 1991 roku – dwie kampanie czeczeńskie, krótka wojna gruzińsko-rosyjska w 2008 roku, aneksja Krymu i części Donbasu w 2014/15 jak też działania w Syrii po 2015 r. – nie były wojnami sensu stricto w rozumieniu taktyczno-strategicznym, tylko za każdym razem odmianami tego specyficznego typu wojny, jakim były i są wojny kolonialne czy też – jak nazywamy ich obecną, trochę różniącą się odmianę – wojny asymetryczne. Wojny kolonialne czy asymetryczne charakteryzują się z reguły olbrzymią dysproporcją sił, przewaga działań nieregularnych lub pacyfikacyjnych, a wreszcie – gdy wyjątkowo dochodzi do starcia, jak w Gruzji w 2008 r., dwóch regularnych armii – wojna taka toczy się na tylko jednej osi natarcia, nie wymagając koordynacji wszerz. W przeciwieństwie do tego obecny atak rosyjski na Ukrainę odbył się w systemie kordonowym, tak jak atak niemiecki na Francję w 1914 r. (w 1940 we Francji było inaczej) czy atak niemiecki na ZSRR w 1941, czyli był to atak na bardzo szerokim, w tym wypadku prawie tysiąckilometrowym, froncie.

Atak typu kordonowego wymaga przede wszystkim rozsądnej dyspozycji oddziałów, dobrej koordynacji sił i środków, umiejętnego znajdowania ciągle nowych punktów ciężkości i nowych osi ataku, a przede wszystkim świetnej pracy sztabowej i sporych umiejętności logistycznych. Wojny typu kolonialnego czy asymetrycznego jak w Syrii nie mogły tego armii rosyjskiej nauczyć, stąd doświadczenia w nich zdobyte nie mogły być szczególnie pomocne – wbrew temu, co sądzili Putin i wierchuszka armii – w opracowaniu i implementacji obecnego planu kampanii. Co więcej, jak świadczą o tym dowodnie doświadczenia historyczne, takie jak armii francuskiej w 1870 r., armii brytyjskiej w wojnie burskiej 1899/1900, a potem w kampanii 1914 r., a także armii hiszpańskiej generała Franco w 1936 r., dobrzy generałowie „kolonialni" z reguły haniebnie zawodzą w warunkach regularnej, intensywnej wojny toczonej na bardzo szerokim froncie. Taka wojna wymaga zupełnie innych talentów, dokładnych przygotowań i dobrze zaopatrzonych – a nie tak jak w obecnej armii rosyjskiej rozkradzionych („rozworowanych", jak to ładnie określają Rosjanie) – magazynów. No i taka forma wojny wymaga zdecydowanej przewagi liczebnej i techniczno-sprzętowej na głównym kierunku uderzenia oraz – last but not least – dobrej znajomości przeciwnika. Tego wszystkiego Rosjanom w sposób ewidentny zabrakło.

Po drugie, ważną przyczynę dotychczasowej porażki rosyjskiej przyjdzie nam określić mianem wpływu „kultury po klęsce". Jest to pojęcie zaproponowane przez czołowego niemieckiego historyka kultury Wolfganga Schivelbuscha w jego wybitnej książce „Kultur der Niederlage" (2001). Schivelbusch w sposób bardzo interesujący ukazał proces, w jakim klęski wojenne – przykładowo przegrana Francji w 1870/71 – mogą się przyczynić do swoistego odrodzenia państwa i armii, zwłaszcza jeżeli przegrana miała elementy mało honorowe czy wręcz poniżające. Francja III Republiki była zdecydowana nie dopuścić nigdy więcej do takich zaniedbań w wyposażeniu armii i w procedurach jej mobilizacji, jakim zawinił w 1870 r. cesarz Napoleon III. I była też zdecydowana nie dopuścić w żadnym wypadku do takich przejawów defetyzmu i braku odwagi, jakie cechowały np. słynnego generała Bazaina, który poddał, choć mógł walczyć dłużej, w październiku 1870 r. twierdzę Metz wraz z całą armią. Przebieg wojny światowej pokazał, że armia francuska, mimo nowych błędów, zasadniczo odrobiła lekcje przegranej wojny z Prusami.

Ukraińców jako naród cechuje, nie tak zapewne odległa od naszej, szczególna mieszanka kompleksów niższości i wybujałego poczucia honoru, to ostatnie zapewne kozackiej proweniencji. Dlatego niekiedy szczególnie drastycznie reagują na rozmaite formy upokorzeń, których los im nie szczędził. Patrząc na rozmaite aspekty przejęcia Krymu w 2014 r., na bezwstyd propagandy rosyjskiej, ale też widząc, że totalnie rozprężone państwo ukraińskie i jego upadla armia nie były wówczas w stanie stawić na Krymie choćby symbolicznego zbrojnego oporu, zaś nowo mianowany dowódca marynarki zdradził w operetkowy sposób swój własny kraj nazajutrz po objęciu stanowiska, można domyślić się bezmiaru palącego wstydu, jaki musiał wówczas ogarnąć naszych wschodnich sąsiadów. I dlatego właśnie odrodzone państwo i odrodzona armia ukraińska walczą teraz z Rosjanami z olbrzymią determinacją – Ukraina nie pozwoli się upokorzyć Putinowi po raz drugi i nie popełni tych samych co w 2014 r. błędów. Tym samym Ukraina przeszła, podobnie jak III Republika, przez lekcje „kultury po klęsce". Putin czyta zapewne inne teksty niż rozprawę Schivelbuscha, ale sama tylko elementarna znajomość psychologii Ukraińców powinna go była powstrzymać przed lekkomyślno-zbrodniczymi planami podboju kraju nad Dnieprem poprzez tygodniową kampanię wojskową.

Może jednak niesłusznie wymagam od Putina znajomości narodowej psychiki Ukraińców? Przecież dyktator Rosji nie uznaje osobnego narodu ukraińskiego, widząc w nim tylko zbłąkane plemię południoworosyjskie. A Rosjanie jako naród niestety nigdy nie wyciągnęli i nie wyciągają żadnych wniosków z rozlicznych klęsk politycznych i militarnych, jakie ich przez wieki dotknęły. Począwszy od Iwana Groźnego, doświadczenie „kultury po klęsce" jest im obce. I tak nad Wołgą wszystko pozostanie po staremu…

Prof. Sergiusz Michalski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    mam nadzieję, że Trybunał w Hadze i światowe transmisje z procesów trochę wzruszą te braki edukacyjne u Rosjan... dodatkowo silniej zaczną działać sankcje, a przecież przez 30 lat nauczyli się żyć i mieć dostęp do światowych osiągnięć jak papier toaletowy, pieluchy jednorazowe, podpaski..., owoce (to prawie sam import) i teraz to staje się nadzwyczaj drogie/ trudno dostępne itp....

    jeszcze trochę takich mordów jak w Buczy i niech zapomną o normalnym życiu i podróżowaniu, bo każdy im będzie pluł pod nogi, odmawiał obsługi w restauracji, mówił czy wykrzykiwał jakieś nieprzyjemne "mordercy, bandyci" w kurortach (chyba będą osobne hotele dla Rosjan z silną ochroną)
    @ObywatelkaBemowska
    Rosyjskiej "klasy średniej", która rozbijała się po tych hotelach, już po prostu nie będzie stać na to. Putin zabrał im całą uzbieraną walutę, poblokował w bankach, a oddać nie ma z czego. A zarobki w walucie też się skończyły z wycofaniem się większości zachodnich firm.
    już oceniałe(a)ś
    16
    0
    @ObywatelkaBemowska
    To co Rosjanie wyprawiają na Ukrainie woła o pomstę do niema i jest wyrazem absolutnego barbarzyństwa. Ale nie należy zakładać, a tak wynika z Twojego komentarza, że są to rzeczy obce Zachodowi. Możliwe, że Rosja nie pasuje do Zachodu, ale jeżeli tak, to nie z tego powodu. Zbrodnie przeciwko ludności, zbrodnie wojenne, i zbrodnie ludobójstwa Zachód też dobrze zna. III Rzesza to niemiecka to co było? A Francuzi w Algierii (wyrżnęli tam w ciągu kilku lat ok. 2 milionów cywilów)? A Amerykanie w Wietnamie i 26 lat później w Iraku co wyprawiali? Nie szczyćmy się tak tym Zachodem, bo nam też horror nie obcy.
    już oceniałe(a)ś
    11
    2
    @ObywatelkaBemowska
    To bez wątpienia miałoby wielką dydaktyczną wartość dla Rosjan, a dla dzielnego narodu Ukraińskiego dawałoby choć częściową satysfakcję.

    Dziwię, że Trybunał w Hadze nie opublikował listy podejrzanych Rosjan o zbrodnie wojenne. Czas ku temu jest najwyższy.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @calvados
    prokuratura ukraińska już dziś publikuje zdjęcia dowódcy z Buczy z mediów społecznościowych i ma listę pomniejszych + mają jakiś oddział prokuratorów działających na miejscu ... to idzie bardzo szybko jak na tego typu sprawy - dzięki licznym filmikom, upowszechnieniu w internecie informacji i prywatnych kont w mediach społ. tych ludzi ... można opublikować zdjęcia, w tym z rodziną, w tym z kim się kumpluje
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Rosja wypisała się z cywilizacji zachodniej. Rosjanin przestał być kojarzony z Puszkinem i Czajkowskim. Na całe dziesięciolecia Rosjanin = zbrodniarz z Buczy, Mariupola, Charkowa.
    Azja zaczyna się na granicy Ukraińsko - Rosyjskiej i w Kaliningradzie.
    @temperufka
    Nie tylko z Buczy. To jest najbardziej szokujące. Ten zbrodniczy obraz Rosjan zawsze "słodził" Czajkowski.
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    Duża część Rosjan ma problemy z "kulturą po defekacji" (brak kanalizacji w tzw "głubince"), więc co tu mówić o "kulturze po klęsce"?
    Generalnie z kulturą tam słabo, Teatr Bolszoj to tylko dla mydlenia oczu (z mydłem też zresztą różnie bywa)
    już oceniałe(a)ś
    43
    2
    Chyba jednak się nauczą gdy przybędzie Gruz 200 w ilości wielokrotnie większej niż w Afganistanie, gdy w Rosji będą likwidowani zbrodniarze wojenni przez ukraiński odpowiednik Mosadu.
    już oceniałe(a)ś
    33
    0
    Rosjanie to ludobójcy. Byli nimi zawsze, tyle że kiedyś - raz czy dwa - nasi walczyli u ich boku, a więc nie można było o tym mówić głośno. A prawda jest zawsze taka sama - Rosjanie to ludobójcy: Czecznia, Syria, Bucza.... Śmierć ludobójcom....
    @DeclanMore
    Katyń, rewolucja bolszewicka, podbój Syberii, o czym w Chinach pamiętają, nawet Mao o tym wspominał.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @calvados
    Do tego "wyzwolenie" Śląska, Pomorza, Warmi/Mazur... W 1945r.byly te same rzeczy co w Buczy...
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Bardzo ważny artykuł, ale przede wszystkim dla nas. Bo Polacy też chyba nie przepracowali swoich tragedii. Co prawda samoograniczająca się rewolucja Solidarności była taką zmianą postawy, ale obecnie wraca pochwała samobójczych powstań eliminujących elitę narodu (zwłaszcza walki samemu, bez współpracy z innymi).
    @FabricatiDiemPunc
    No nie wiem. Decyzję o wybuchu PW potępia coraz więcej ludzi.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Bardzo celny tekst. Podziękowania dla autora.
    już oceniałe(a)ś
    25
    0
    Ciekawy głos, dziękuję!
    już oceniałe(a)ś
    22
    0