Wielkość aktora-prezydenta Wołodymyra Zełenskiego polega na tym, że on, przyjmując rolę nienapisaną przez żadnego autora, lecz przez los, rolę, która zmusza go do nieustannej improwizacji, gotów jest poświęcić w tej niej życie. Oby to się nigdy nie stało!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stanisław Brejdygant – aktor, reżyser, pisarz i dramaturg

Aktor prezydentem

Czy to dobrze, że Wołodymyr Zełenski z zawodu jest aktorem, czy źle? A może nie ma to żadnego znaczenia? Otóż pytanie to w stosunku do podziwianego przez cały świat prezydenta Ukrainy, choć niepostawione wprost, z całą pewnością tkwi w umysłach wielu ludzi.

Postawmy pytanie inaczej: czy posiadanie uzdolnień, więcej, daru, w jaki wyposażyła go natura (lubię określenie „gifted", „obdarowany", częściej używane przez Anglosasów niż „talented"), pomaga mu w pełnieniu – w rewelacyjny sposób, co do tego wszyscy się zgodzą – funkcji prezydenta, przywódcy narodu? Otóż odpowiem z głębokim przekonaniem, że tak, pomaga. I to bardzo. Co oczywiście wcale nie znaczy, że każdy aktor, choćby najwybitniejszy, ma większe predyspozycje od ludzi innych zawodów, aby móc tak doskonale sprawdzić się na stanowisku, na którym akurat jego los postawił.

Wielu aktorów to nie herosi (choć bywa, że w takich rolach występują na scenie czy przed kamerą), lecz - jak większość jednostek - ludzie słabi. Silny charakter, prawość, wierność zasadom albo się ma – i to są cechy wrodzone, bywa, że za sprawą wychowania rozwinięte – albo nie. Uprawiany zawód nie ma tu nic do rzeczy. Ale jeśli już ktoś o tak pozytywnych cechach charakteru i osobowości znalazł się na stanowisku lidera, i to w takich okolicznościach, w jakich się znalazł Zełenski, to, aby mógł tak doskonale spełnić się w owej dziejowej roli, na pewno posiadanie wspomnianego daru pomaga.

Tu słowo wyjaśnienia. Otóż artysta, czyli ktoś profesjonalnie wykonujący twórczość (malarz, rzeźbiarz, tancerz, aktor, muzyk, ale także pisarz), musi znać warsztat, czyli dużo się nauczyć, by to, czym został obdarowany, mógł niejako wydać z siebie, zrealizować. Zatem posiadanie talentu nie czyni kogoś artystą. Taki ktoś pozostaje posiadaczem talentu, może go okazjonalnie objawić, ale zrealizować dzieła nie może. Michał Anioł musiał bardzo, ale to bardzo dużo umieć, by podjąć się dzieła w Kaplicy Sykstyńskiej. Oczywiście sam warsztat jest po nic, jeśli nie ma tego czegoś. Daru.

No to teraz podam jeden cytat, który wszystko wyjaśni. Otóż arcymistrz aktorstwa, nieodżałowanej pamięci Gustaw Holoubek, został kiedyś poproszony o to, by w najkrótszym sformułowaniu określił, czym jest aktorstwo. Przez dłuższą chwile się zastanawiał, by wreszcie powiedzieć: „Cóż, najkrócej mówiąc, to jest  umiejętność przekazywania myśli". Tę umiejętność, ten dar, Zełenski posiada, i to w najwyższym stopniu. Bywa, że ten dar mają też ludzie, którzy aktorami nie są. Być może nawet nie wiedzą, że mogliby nimi być. To, że prezydent Zełenski ma nadto nabyte umiejętności, warsztat, pozwala mu na tak doskonale wykonywane codzienne mówienie do narodu, a nadto liczne wystąpienia (i to jak przekonujące!) przed parlamentami wielu innych krajów.

Oczywiście chcę wierzyć, że niewielu jest takich nieświadomych istoty rzeczy, którym aktorstwo kojarzy się z udawaniem. Choć oczywiście, nie ma co ukrywać, bywa, że do tego zawodu trafiają szalbierze, czasem nawet sprawni imitatorzy. Bo prawdziwa sztuka aktorska to czysta prawda. Wszak nie ma gorszej oceny dla aktora niż powiedzenie, że był nieprawdziwy. Aktor, przyjmując rolę, bierze na swe barki – albo stosowniej byłoby powiedzieć: bierze w siebie, w swe ciało i w swój umysł – los przedstawianej postaci.

Można by zażartować (chociaż czy to na pewno żart), że w odróżnieniu od nieaktorów przeżywa on/ona w swym życiu wiele więcej ludzkich losów. Jedyne, czego aktor nie przeżywa naprawdę, to umieranie. Otóż wielkość aktora-prezydenta Wołodymyra Zełenskiego polega na tym, że on, przyjmując rolę nienapisaną przez żadnego autora, lecz przez los, rolę, która zmusza go do nieustannej improwizacji, gotów jest poświęcić w tej roli życie. Oby to się nigdy nie stało!

PS Mój ulubiony autor felietonów - przez lata w "Wyborcze j", obecnie w „Newsweeku" - był ostatnio pod wrażeniem, jakie wywarła na nim scena obejrzana w filmie dokumentalnym, w którym pokazani zostali sławni aktorzy, którzy przed 11 laty w Petersburgu oklaskiwali estradowy występ Putina wykonującego (musiało to chyba wyglądać jak parodia) jakiś przebój z lat 40. Napisał o tym następująco: „Od aktorów nie należy oczekiwać mądrości, aktorzy nie są od tego, w ogóle spodziewanie się po artystach i celebrytach jakichkolwiek oznak rozumu jest zupełnie pozbawione podstaw".  

Panie Krzysztofie, każdemu zdarza się napisać głupstwo, zatem zapomnijmy o tym zdaniu. Myślę sobie, że gdyby Pan był tam na widowni w Petersburgu przed 11 laty, to zapewne też by Pan klaskał. I to szczerze ubawiony. W odróżnieniu od niejednego naprawdę podziwiającego Putina. Przypomnę Panu na pocieszenie, że wielce zasłużony dla polskiego teatru Kazimierz Dejmek jest niestety autorem bodaj najgłupszego, najbardziej kompromitującego zdania w historii teatru: „Dupa jest od srania, a aktor od grania". Cóż, jak wiemy, dwóch tych „od…" z powodzeniem zostało prezydentami. Opisanego wyżej może pozazdrościć każdy kraj i naród. Ale jeszcze jeden nieźle sobie poradził jako gubernator szczególnego stanu, lubi nazywać siebie "republiką stanu Kalifornia".

Arnold Schwarzenegger
Arnold Schwarzenegger  Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czy to dobrze, że polski preezydent jest prawnikiem i mimo to zdarza mu się nie przestrzegać prawa?
    @Zwierzak
    Gdyby Zelenski był tej ?klasy? aktorem, co Duda ?prawnikiem?, to nigdy nie zostałby gwiazdą mediów.
    już oceniałe(a)ś
    8
    1
    @Zwierzak
    Warto przeczytać w temacie:
    ht tps://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/david-alton-koniec-przywodztwa-zachodu/7p2jszh,79cfc278

    Jako uzupełnienie tylko, taka myśl:

    'Kiedy się ma przywódcę wzrostu kota,
    to nawet przy wódce nie zmieni się on w lwa'

    (moje; podaj dalej)
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    Zapominacie iż z wyksztalcenia jest prawnikiem
    @dodoni
    Tak, z wykształcenia jest prawnikiem wykonującym zawód aktora. Myślę, że to dwa w jednym plus osobowość, moralność i odwaga uczyniły go mężem stanu.
    Jakiś tydzień wybuchu wojny rozmawialiśmy o prezydencie Zelenskim i kolega zapytał-jak myślicie, który ze światowych przywódców zachowałby się tak, jak on ? Nastąpiło chóralne- żaden.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    Wypada przypomniec o R. Reaganie, aktorze-prezydencie ktory obok L Walesy oraz JP II walnie przyczynil sie do upadku komunizmu.
    @caesartrayan
    Jp2 taa na pewno.
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    @demokrates2
    Kiedyś pewien działacz opozycji antykomunistycznej powiedział czym była pierwsza wizyta Wojtyły w 1979 roku: " pomogła nam policzyć się. Ludzie zobaczyli że są ich miliony którzy myślą podobnie i " poczuli siłę i czas". I rok później po strajkach powstał milionowy ruch" Solidarności ".
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @caesartrayan
    Ależ jest o nim w postscriptum.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @marekpoplawsk
    Miliony... Co najwyżej parę tysięcy osób było coś robiło. Kościół nie chciał obalić komuny. Chciał tylko zmienić partię. W 2015 mu się udało.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @demokrates2
    To prawda, teraz każdy co wtedy urodził się jest " wielkim bojownikiem" bo np. Słuchał radia " wolna europa"( za co w czasach stalinowskich rzeczywiście można było trafić za kratki) ale aktywnych osób w stanie wojennym było góra kilkanaście tysięcy. Reszta co najwyżej " życzliwie kibicowała". Ale i to jest dobre, bo jednak czwartego czerwca 1989 roku to te miliony" życzliwych kibiców" pokazały komunie czerwoną kartkę ( wyborczą).
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Nieistotny jest zawod,liczy sie CZLOWIEK.
    już oceniałe(a)ś
    22
    1
    A kim był z zawodu Ronald Reagan ?.... jeden z najwybitniejszych prezydentów jakich miała Ameryka który potrafił pokonać Moskwę w " zimmej wojnie" właśnie na sposób gospodarczy ?
    już oceniałe(a)ś
    21
    1
    Bardzo ciekawa optyka.

    A takiego prezydenta, jakiego ma Ukraina w tych wojennych czasach, możemy tylko pozazdrościć.
    Przyznam, że Zełenski całkiem nieźle sobie radził również przed inwazją putinowskiej Rosji.
    @Melania65
    Przy Dudzie nie jestem w stanie pisać prezydent. Przy Zelenskim głupio mi nie pisać. I to z dużej litery.
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    @cholinexy
    Zwykle staram się unikać powtórzeń, dlatego nie użyłam w swoim komentarzu ponownie słowa prezydent. CO do wielkiej litery w wyrażeniu Prezydent Zełenski, zgadzam się z Tobą całkowicie.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Nie ma to znaczenia, kim z zawodu jest prezydent. W Polsce na przykład do najwyższych stanowisk strasznie się pchają historycy i prawnicy. Na ogół są kiepscy, często beznadziejni.
    już oceniałe(a)ś
    15
    0
    Wojtyła był aktorem, Ziobro jest aktorem, Hitler był aktorem... Że aktorami, amatorami byli? Bo szkół aktorskich nie skończyli i dyplomu nie posiadali? Kaczyński, Macierewicz, Morawiecki, Koriwin itp też są politykami amatorami... Hej!
    @zemanco
    I dlatego, że istnieją wśród aktorów zawodowcy i amatorzy, jedni dostają Oskary, bo grają w doskonałych filmach i przedstawieniach, a ci drudzy występują jedynie w szmirach na żadne nagrody nie zasługujących.
    Hej!
    już oceniałe(a)ś
    3
    2
    @zemanco
    O co właściwie chodzi w tym wpisie? Jest tu jakiś bałagan... Po co takie prześmiewcze potraktowanie określenia "aktor", gdy mowa o politykach? Wojtyła był rzeczywiście aktorem - chcesz powiedzieć, że to nie świadczy o mądrości? No, to raczej oczywstość. Hitler był rzeczywiście artystą (z przykrością, ale uczciwie powiedziałabym, że jego akwarele nie były najgorsze) - chcesz powiedzieć, że i tak nie miał "wrażliwej duszy"? Brak takiego wynikania też nie jest zaskoczeniem. O czym w sumie jest Twój wpis? Artykuł głównie jednak traktuje o Zeleńskim, a Ty o Macierewiczu & Co.
    już oceniałe(a)ś
    0
    1