Przybyły do nas miliony ludzi, które tworzą może swoją nową przestrzeń życiową: w Polsce, we Włoszech, w Niemczech. Ale to, gdzie będzie ich miejsce zależy od ich wyboru i szans powrotu do wolnej kiedyś Ukrainy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest nauczycielką

Wojna Putina w Ukrainie spowodowała nagły zwrot w ogólnoświatowym poczuciu bezpieczeństwa. I znowu dowiedzieliśmy się, jak blisko siebie działa dobro i zło. Miliony książek na ten temat stały się nagle puste.

Ale jednak mimo tej chwilowej ambiwalencji, wręcz rozpaczy moralnej, potrafimy sięgać głęboko do swojego człowieczeństwa, tak trzeba.

Polki i Polacy wobec napływu milionów wojennych uchodźców z Ukrainy zachowują się na wskroś przyzwoicie, empatycznie, wręcz ofiarnie. Obok organizacji pozarządowych, samorządów, wolontariuszy, pozytywni ludzie tworzą łańcuchy pomocy.

Uciekinierzy dotarli również do szkół. Organizujemy po raz pierwszy w takiej skali metodykę polskiej szkoły i można powiedzieć, że to szlachetna reforma na żywo. Wśród ukraińskich uczniów i uczennic, którzy codziennie dochodzą do klas, nie musimy naszej otwartości wzmacniać szczególnymi pojęciami – po prostu podajemy rękę, wsłuchujemy się, szanujemy w odrębności. Gdyby szkoły istniały bez polityków, to dzieci nie trzeba by nawet szczególnie uczyć tolerancji i kultury przekazu wzajemnych sprzeczności.

Teraz najważniejszym wyzwaniem dla wszystkich uczniów i kadry szkolnej jest stworzenie pokojowej nauki we wszystkich ku temu zmierzających modelach. To świetnie wyczuwają dyrektorzy, nauczyciele i tylko  przeszkodą mogą stać się chaotyczne przepisy dotyczące adaptacji nowych uczniów do polskiego systemu szkolnego oraz nieumiejętny nadzór ministrów Czarnka i Piontkowskiego nad tysiącami traum wojennych ukraińskich uczniów i uczennic, i ich rodzin.

Pozwólmy, by również dzieci i młodzież samoorganizowały się. Zdarza się bowiem, że poświęciliśmy lekcję na empatyczne, humanitarne zachowania, tymczasem uczniowie mieli już za sobą naturalny, sympatyczny kontakt.

Nauczyciele to teraz przede wszystkim dyskretni przewodnicy w niespodziewanie neurotycznym, nadwrażliwym mini świecie i organizatorzy struktury szkolnych kanonów. Wszyscy już mamy doświadczenie w zakresie edukacji wielokulturowej, bo przecież w szkołach są uczniowie z różnych kontynentów. Obok dzieci ukraińskich: uczniowie z Białorusi, Rosji, Czeczenii. To też uciekinierzy, emigranci. Swojego miejsca szukają rodziny z Syrii.

Oto na naszych oczach dotychczasowa podróż dokądkolwiek często zmienia się w tułactwo, ucieczkę. Dlatego teraz w wielu decyzjach tak ważną kwestią nie jest paragraf, ale takt w dawaniu wyboru w określaniu swojego statusu, cierpliwa praca przywracająca nadzieję na sens tak brutalnie naruszonego przez wojnę w Ukrainie sensu życia.

Nauczyciele i nauczycielki, polscy i ukraińscy, w ramach nieokreślonych dotąd prawem oświatowym działań, podejmują już ten trud. Czasem, kiedy świat jest w gruzach, trzeba zwolnić. Część uczniów po lekcjach przygotowawczych dołączy do klas polskich, a część już realizuje program ukraiński online, a może dzięki obecnym już w Polsce nauczycielom i nauczycielkom z Ukrainy będą realizować go stacjonarnie.

Nasza władza powinna zrobić jak najwięcej w kwestii zaplecza lokalowego, jak również pomocy finansowej, w tym wesprzeć wydłużone godziny pracy nauczycieli, bo taka jest przecież historyczna chwila.

Przybyły do nas miliony ludzi, które tworzą może swoją nową przestrzeń życiową: w Polsce, we Włoszech, w Niemczech. Ale to, gdzie będzie ich miejsce zależy od ich wyboru i szans powrotu do wolnej kiedyś Ukrainy.

Na razie są gośćmi wraz z całym dobytkiem kultury, języka, tradycji. Właśnie się tego nawzajem uczymy. To zadanie i dla nas – nauczyciele i polscy uczniowie – też uczymy się słówek ukraińskich, jak wcześniej białoruskich czy arabskich. Nauka musi mieć spokój, żadne nierealistyczne paragrafy go nie wytworzą, no chyba że współgrają z rozmaitością pomysłów kadry szkolnej. Dlatego wśród pamięci koszmaru i napięcia wojennego, trzeba przywrócić wartości demokratycznej edukacji.

Podczas II wojny światowej polscy uczniowie docierali do Francji, Wielkiej Brytanii, Meksyku, Indii, Iranu, krajów Afryki. Dzisiaj to świadectwo działających tam stricte polskich szkół powinno być podstawą zrozumienia i pomocą w organizowaniu edukacyjnych placówek w systemie ukraińskim. Wszyscy mają prawo wyboru – polscy nauczyciele czekają na konkretne wsparcie.

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem