Zbyt często zapomina się o fakcie, iż Putin w rzeczy samej jest przede wszystkim szefem olbrzymiego złodziejskiego gangu, który rozkradł bogactwa naturalne i zasoby pieniężne wielkiego kraju.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Wojna wora"

Kampanie propagandowe są obecnie koniecznym elementem wydarzeń politycznych czy wojennych. Obserwując straszną wojnę w Ukrainie, widać wyraźnie, iż usiłowania Kremla stworzenia usprawiedliwienia i narracji politycznej dla agresji w Ukrainie nie udały się i nie mogą się udać – zbyt dużo jest tu kłamstw, fantazmatów czy też oczywistego przeinaczania faktów. Natomiast Putin całkiem zręcznie posługuje się – rywalizując w tej mierze godnie z fachowcem wielkiej klasy, jakim jest Jacek Kurski – krótkimi, dobitnymi hasłami (wojna w Ukrainie „misja pokojowa") czy też wyzwiskami (Zełenski to „faszystowski narkoman"), które niestety trafiają do przekonania Rosjan mu sprzyjających lub też zachowujących dotychczas pozycję neutralną.

Najwyższa pora na przeciwdziałanie. I tu przypomniało mi się popularne określenie, którym obdarzała Putina spora grupa taksówkarzy, z których usług skorzystałem w ostatnich latach w Moskwie i Petersburgu. Otóż zacni ci reprezentanci ulicznego vox populi mówili bez ogródek o swoim prezydencie per „wor" (bop) (złodziej).

Zbyt często zapomina się o fakcie, iż Putin w rzeczy samej jest przede wszystkim szefem olbrzymiego złodziejskiego gangu, który rozkradł bogactwa naturalne i zasoby pieniężne wielkiego kraju. Rosyjski „wor" brzmi bardzo krótko i dobitnie, zaś „wojna wora" dzięki udanej, lapidarnej aliteracji powinna szybko trafić do ucha zwykłego Rosjanina.

I jeszcze jedno: Putin chciałby może być „warlordem" (przywódcą wojennym), ale dla Rosjan powinien zostać  przede wszystkim swoistym „worlordem", czyli przywódcą złodziei.

I jeszcze jedno. Polski odpowiednik wora, czyli złodziej, nie jest słowem tak krótkim ani tak dobitnym. Ale trafniej niż bop, dieb, voleur czy też thief wskazuje na naruszenie kryteriów moralnych, na fakt, że  „dzieje się zło", (zło-dziej), przez co nabiera – zwłaszcza na tle rozlewu krwi w Ukrainie - wymiaru uniwersalnego.

Prof. dr Sergiusz Michalski

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Nadzwyczaj celnie, co zdanie to godna cytowania sentencja. Dziękuję Panu.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0