Jak wojnę na Ukrainie widzi ukraińska pisarka, kim dla niej są atakujący niepodległe państwo Rosjanie. I czego jej zdaniem ciągle nie rozumie Zachód?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czytelnik rekomenduje nam bardzo emocjonalny tekst napisany przez Natalię Liszczyńską, ukraińską pisarkę i jego wieloletnią znajomą.

List czytelnika

Dziś my jesteśmy pełnoprawnym Zachodem. A jaki jest los Ukrainy?

W połowie lat 90., wraz z żoną zaprzyjaźniliśmy się z wówczas młodym małżeństwem Ukraińców ze Lwowa. Oni bez polskich korzeni, polskiego nauczyli się z polskiej telewizji. Polska za ich dzieciństwa i młodości była Zachodem, wzorcem. Od tego czasu często spotykamy się. Przegadaliśmy chyba wszystkie tematy polsko-ukraińskie, także te drażliwe (moi dziadkowie przed wojną mieszkali we Lwowie i tam urodziła się moja mama; Lwów musieli opuścić na zawsze w ’44). Mailami i Viberem komentujemy między sobą czas teraźniejszy.

Naturą Natalii jest pisanie. Przeciwnie niż Andrij, opisujący rzeczywistość w punktach i algorytmicznie, ona napisała emocjonalny artykuł dla nas i naszych znajomych. A może wart wykorzystania w "Wyborczej"? 

Moim zdaniem pobrzmiewająca w tekście „niepoprawność polityczna" (uczucia do „orków") jest siłą, która napędza Ukraińców. Ja ich rozumiem. Czas wojny to nie czas politycznej poprawności.

Rzuciłem okiem na pierwszą stronę "Wyborczej" z 23 listopada 2004 r. (czas pomarańczowej rewolucji). Tam Wasz komentarz z tytułem dobrze korelującym z artykułem Natalii: Obudźmy Zachód.

Dziś my jesteśmy pełnoprawnym Zachodem. A jaki jest ich los?

 Adam Puterla

Członkowie Wojsk Obrony Terytorialnej Ukrainy, ochotniczych jednostek wojskowych Sił Zbrojnych, trenują w Charkowie.
Członkowie Wojsk Obrony Terytorialnej Ukrainy, ochotniczych jednostek wojskowych Sił Zbrojnych, trenują w Charkowie.  Fot. Evgeniy Maloletka / AP Photo

Tekst Natalii Liszczyńskiej

Czego świat nie rozumie

Ukraińcy rozumieją teraz więcej niż najmądrzejsi w światowej elicie politycznej. Najlepsi światowi eksperci nie potrafią właściwie zanalizować wojny, sytuacji na Ukrainie, istnienia Mordoru, orków i ich Putlera.

„Braterską miłość" orków Ukraina odczuwa nie tylko w ostatnich ośmiu latach wojny (2014-22), kiedy to Mordor zagarnął Krym oraz część obwodów donieckiego i ługańskiego. Ukraina walczy z Mordorem od ponad trzech stuleci. Walczy o byt. Od setek lat walczy o niepodległość, tracąc miliony ludzi zagłodzonych na śmierć, wtrącanych do więzień, rozstrzeliwanych, torturowanych, zmuszanych do zostania orkami, wyrzekających się Ukrainy, własnego języka, swojej tożsamości. Świat nigdy nie był terroryzowany przez Mordor ponad 300 lat, więc nie rozumie, co się dzieje.

Ukraińcy nauczyli się historii. Doskonale zdają sobie sprawę, że orkowie już dawno utracili podstawowe ludzkie cechy, są bezwzględni nie tylko wobec podbitych ludzi z sąsiednich narodów, oni nie mają litości dla swoich rannych i zabitych, dla ich dzieci i rodzin. Kiedy pierwsze zdjęcia zabitych żołnierzy orków zobaczyli orkowie w Mordorze, pobiegli kupić dolary, nie spieszyli się z pomocą kobietom, dzieciom i matkom tych orków, którzy zginęli. Kiedy wzięci do niewoli orkowie kontaktowali się telefonicznie z bliskimi, słyszeli, że „ty broniłeś ojczyzny". Gdzie jest empatia, gdzie logika, zwykła ludzka logika? Nikt nie zaatakował Mordoru, wręcz przeciwnie, to ork z bronią przybył do obcej krainy, zabijając tu ludzi. A jego krewni wyją, że bronił swojej ojczyzny. Ale tak działa nieludzka logika orków. Aby być dumnym, trzeba plądrować cudzą ziemię, zabijać ludzi.

Ukraińcy zmuszeni są zrozumieć kanibalistyczną „logikę" orków, bo walczą z nimi od ponad 300 lat i muszą walczyć skutecznie. Ale Ukraińcy nienawidzą orków. Oni mają wspólne wartości ludzkie z całym cywilizowanym światem.

Świat zastanawia się, jak to możliwe, że Putler bezczelnie, z bezprecedensową brutalnością uderzył wojną w Ukrainę. Świat szuka wyjaśnień, logicznych powodów, rozsądnych uzasadnień. Świat nie rozumie logiki tego, co się dzieje. Ukraińcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, o co chodzi już od wieków, dlatego wszyscy stanęli do wojny. Bo teraz nie tylko armia ukraińska jest w stanie wojny, ale cały naród.

Ukraina wie, że w wojnie z orkami ma tylko dwie możliwości - albo my, albo oni. To wojna dwóch przeciwstawnych światopoglądów. Ukraińska wojna człowieczeństwa przeciwko antyhumanizmowi Mordoru. Ukraina wie, że musi wygrać. Klęska Ukrainy oznacza dla niej śmierć: deportację milionów ludzi na Syberię w bydlęcych wagonach, egzekucję pisarzy, całej elity intelektualnej, masową śmierć chłopów z głodu, zastraszania, upokorzenia i ostatecznie straszliwą ciemność. Dlatego Ukraina wybrała jedyną możliwość: zwycięstwo w wojnie z Mordorem. Wszyscy Ukraińcy będą walczyć, ginąć w bitwie, niszcząc jak najwięcej orków. Ale już nigdy nie staną się niewolnikami orków.

Świat się zastanawia, dlaczego Ukraińcy nieustraszenie walczą z wrogiem znacznie silniejszym w wymiarze militarnym i gospodarczym. Nie mamy innej możliwości. Wielowiekowe doświadczenia ukazują miliony Ukraińców zabitych przez orków, tych najlepszych z nas, kiedy złamani, poddaliśmy się. Nie mamy już wątpliwości: lepiej umrzeć na wolności, wysyłając na tamten świat jak najwięcej orków, niż poddać się i cierpieć tortury, niewolę i śmierć w niewoli.

Nie trzeba szukać ludzkiej logiki w działaniach orków, chociaż świat to robi. Ukraińcy nie szukają już ludzkiej logiki Mordoru, bo zdają sobie sprawę, że walczą z orkami. Niestety, ewolucja trwająca wiele stuleci w Mordorze zakończyła się powstaniem ponad setki miliona orków.

Putler wyszedł z KGB, organizacji, która ciągle zmieniała nazwę – oprycznicy Iwana Groźnego, carska ochrana, Czeka, NKWD, KGB, FSB, ale zawsze była narzędziem tortur dla wolnych ludzi, organizacją niszczącą najmniejsze przejawy niezależnej myśli, wolności, oporu. Ta organizacja wyrosła z orków, z ich niewolniczej natury, kiedy car jest najważniejszy, a życie własnego dziecka bezwartościowe; z pijaństwa i poniżenia, z kłamstw, kiedy orkowie nie mogą już mówić prawdy, nawet jeśli prawda służyła orkom.

Świat szuka etycznego fundamentu Mordoru. A taki fundament po prostu nie istnieje. Fundamenty Mordoru są zupełnie inne od tego, na czym stoją świat i Ukraina, która jest zamieszkana przez ludzi mówiących różnymi językami, także rosyjskim, ale niebędących orkami. Mordor od wieków stawiał na strach, dobrowolną niewolę, wewnętrzną brzydotę, nienawiść i zawiść wobec wolnego świata, skrajne okrucieństwo, obojętność na cierpienie innych, arogancję, pogardę dla innych narodów. Jak świat może to zrozumieć, skoro żył za tarczą, za Ukrainą, która zmuszona była walczyć z orkami? Zdobyte przez orków ziemie zamieniały się w obóz koncentracyjny. Ukraińcy widzieli, jaką otchłanią propagandy i tortur stały się dobrze prosperujące ukraińskie miasta Donieck i Ługańsk.

Świat żyje w iluzji, że Mordor to kraina zamieszkana przez ludzi. Jak świat może zrozumieć obecną sytuację, jeśli nie widzi rzeczywistości? Świat wciąż uważa, że Putler to zły człowiek, rosyjska klasa rządząca to źli ludzie, a mieszkańcy Mordoru to ludzie oszukani przez propagandę. W rzeczywistości świat ma do czynienia z orkami. Nie żyją jak ludzie cywilizowani, nie myślą jak ludzie, nie czują się ludźmi, zupełnie pozbawieni współczucia nawet dla zabitych dzieci.

Orkowie wyglądają jak ludzie, ale to tylko przebranie, by świat myślał o nich jak o ludziach. Przywrócenie orkom statusu człowieka zajmie dziesiątki, a nawet setki lat. Ale stanie się to dopiero wtedy, gdy ich Mordor przestanie istnieć.

Manifestacja 'Solidarni z Ukrainą'. Zdjęcie ilustracyjne
Manifestacja 'Solidarni z Ukrainą'. Zdjęcie ilustracyjne  Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

W swojej nienawiści do wolnego świata piekielny stwór spróbuje użyć ataku nuklearnego na świat. Przepraszam, że rujnuję złudzenia świata. Są orkami, to Mordor, oni chcą śmierci wolnego świata. Rozumiem strach świata, ale on nie pomoże światu przetrwać. Strachu trzeba się pozbyć, paraliżuje on wolę i umysł świata. Mordor żywi się strachem, pokonuje tych, którzy się boją. Mordor rozumie tylko siłę i upadnie, gdy orkowie znikną. W Ukrainie nie ma już strachu. Ukraińcy wiedzą, że walka o przetrwanie ludzkości trwa, więc walczą i niszczą orki, choć jest ich znacznie więcej. Polacy, podobnie jak reszta świata, jeszcze tego (chyba) nie rozumieją.

Bardzo mi przykro, że Polska i świat są skazani na straszne próby. Niestety, Mordor uderzy w cały wolny świat, nie tylko w tarczę świata, w Ukrainę. Zrozumienie, czym są Mordor i orkowie, będzie miało straszliwą cenę. Rozpoczęła się III wojna światowa. Im szybciej świat zrozumie prawdę: „Albo my, ludzie, albo orkowie", tym mniej świat straci.

Nie zniechęcajcie się. Pewnego dnia razem pokonamy Mordor i odbudujemy świat.

Natalia Liszczyńska, ukraińska pisarka

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
coś w tym jest....
Przez długie dziesięciolecia łudziliśmy się, że Rosja może mieć twarz takiego Sołżenicyna demaskującego archipelag gułagów, a i tak wyszedł z niego na końcu Wielkorus. Bułhakow czy Wysocki to za mało, a zresztą oni też zostali zniszczeni, więc trudno uznawać takich jak oni za krew z krwi i kość z kości, bo przecież swoich i sobie podobnych się nie prześladuje. Oni się raczej wyrodzili, odmieńcami byli nielicznymi, więc nijak nie pasują za wzorzec i reprezentację tego narodu. W tym jednym - ocenie Rosji i nadziejach pokładanych w Rosjanach - Adam Michnik się myli.
już oceniałe(a)ś
1
0