Ewakuowane osoby są wyczerpane psychicznie. Kilkanaście ostatnich dni wiele z nich spędziło w schronach, z ograniczonym dostępem do wody i jedzenia - mówi Dominika Springer z fundacji HumanDoc, która organizuje pomoc dla Ukraińców. "Wyborcza" wspiera te działania specjalną akcją
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

POMÓŻ MIESZKAŃCOM MARIUPOLA I ODBIERZ PRENUMERATĘ!

3 marca "Wyborcza" rozpoczęła akcję, której celem jest wsparcie fundacji HumanDoc. To organizacja, która organizuje ewakuację osób z Ukrainy, pomoc na miejscu oraz wsparcie dla uchodźców, którzy już są w Polsce.  

W ramach akcji cały przychód ze sprzedaży prenumeraty Wyborcza.pl przekażemy na te działania. Dzięki Państwa wsparciu już przekazaliśmy 50 tys. zł, a zbiórka zbliża się już do 100 tys. zł. Dziękujemy!

***

Kiedy było to jeszcze możliwe, fundacja HumanDoc ewakuowała do Polski mieszkańców Mariupola. Dziś miasto jest oblężone przez wojska rosyjskie, wyniszczone brutalnymi atakami, m.in. w zamieszkałe przez cywilów domy i bloki, zbombardowany został szpital położniczy. Ukraińskie służby i organizacje humanitarne wciąż czekają na utworzenie korytarza humanitarnego, który pozwoli na wydostanie z miasta ofiar rosyjskiego ataku. - Jeśli w końcu do tego dojdzie i korytarz będzie bezpieczny, zamierzamy ewakuować kilkaset osób. Odbierzemy je z Zaporoża, bo do tego miasta ma prowadzić korytarz - mówi Dominika Springer z fundacji HumanDoc. 

Organizacja działa we współpracy z Mariupolskim Stowarzyszeniem Kobiet "Bereginya", które od 2015 roku pomagało uchodźcom z Krymu i Donbasu, którzy trafili do Mariupola. Za pieniądze przesłane z Polski Bereginya kupuje wodę i jedzenie dla mieszkańców oblężonego miasta. - Od 72 godzin nie mamy żadnego kontaktu z Bereginyą ani z władzami miasta. Wciąż przerywane są tam dostawy prądu, telefony nie mają zasięgu - opowiada Springer.

Fundacja HumanDoc przyjęła zasadę, że pracuje na Ukrainie tam, gdzie jest to możliwe. - Ściągamy do Polski osoby z różnych części Ukrainy. Działamy m.in. w Kijowie i we Lwowie - mówi nasza rozmówczyni. Ale ewakuacja jest coraz bardziej niebezpieczna i kosztowna, wymaga zaangażowania wielu osób zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. 

POMÓŻ

Opowiada, że wśród ewakuowanych z Ukrainy jest coraz więcej osób starszych, niepełnosprawnych, chorych. - Są wyczerpani psychicznie. Kilkanaście ostatnich dni wielu z nich spędziło w schronach, z ograniczonym dostępem do wody i jedzenia. Bez zorganizowanej pomocy same nie są w stanie wydostać się z kraju, potrzebują opieki podczas podróży i już na miejscu w Polsce - podkreśla Springer. Fundacja nawiązała współpracę z firmą medyczną, która zajmuje się ewakuowanymi pacjentami wymagającymi pomocy medycznej. 

Fundacja stara się zorganizować przyjazd do Polski dzieci ze Lwowa, które przebywają w tamtejszych domach dziecka. Chodzi o pomoc ciężko chorym dzieciom (m.in. z wadami serca), które mogą zostać przywiezione do Polski tylko specjalnym transportem medycznym. Zanim się to uda, fundacja przesyła do lwowskich placówek leki, jedzenie, ubrania i inne rzeczy potrzebne dzieciom. 

Pomoc w Polsce

Fundacja jednocześnie działa w kraju. Niedawno otrzymała informacje, że rząd planuje rozlokowywać uchodźców w zachodnich województwach, bo w centralnej i wschodniej Polsce wyczerpują się możliwości noclegowe dla uciekających przed wojną. HumanDoc jest w kontakcie z samorządami, które szykują się na przyjęcie osób z Ukrainy. - Niestety, mają problem z pozyskaniem miejsc noclegowych, nie mają na to wystarczających środków - mówi Dominika Springer. 

Trwają też poszukiwania mieszkań dla Ukraińców, którzy przyjechali do Polski w pierwszych dniach wojny. Trudno jednak znaleźć właścicieli mieszkań gotowych na podpisanie umowy z uchodźczymi rodzinami.

---

POMÓŻ MIESZKAŃCOM MARIUPOLA I ODBIERZ PRENUMERATĘ!

"Wyborcza" wspiera działania HumanDoc. Środki ze sprzedaży prenumeraty "Wyborczej" przekażemy fundacji na pomoc Ukraińcom. 

Przekazaliśmy już fundacji 50 tys. zł zebranych w tej akcji, a nasza zbiórka zbliża się do 100 tys. zł.

Pieniądze zebrane w naszej akcji fundacja wyda na trzy cele: zakupy rzeczy, które nie są już dostępne w Mariupolu i okolicach, np. generatory prądu, zabezpieczenie medyczne; wyśle pieniądze za zakup rzeczy dostępnych na miejscu, wspólnie z organizacją Bereginya zorganizuje transporty osób, które same nie zdołają się wydostać: kobietom z dziećmi, rodzinom żołnierzy na pierwszej linii frontu, i pomoże im dotrzeć do Polski. Jeśli działania wojenne uniemożliwiać będą ewakuację, fundacja skupi się na innych formach pomocy dla Ukraińców, czekając na otwarcie korytarzy humanitarnych.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Możliwości noclegowe się nie wyczerpują. One są, tylko nikt tego nie koordynuje, nikt nie wydaje rozporządzeń, nie sprawdza, nie liczy, nie przejmuje obiektów należących do administracji publicznej na cele pomocy, nie negocjuje z hotelarzami warunków, nie zmusza do współpracy Kościoła katolickiego, Lasów Państwowych, urzędów publicznych posiadających ogromne ośrodki wczasowe. To nieprawda, że nie ma w Polsce hotelarzy, dla których 60 czy 70 złotych na głowę uchodźcy (łącznie z dziećmi!) byłoby opłacalne. Jest wiele takich miejsc, gdzie, powiedzmy, 250 złotych za pokój dla czteroosobowej rodziny to bardzo rozsądna oferta. Tylko trzeba z nimi rozmawiać - natychmiast, jasno i konkretnie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0