Przedstawiciele kampanii "Wolna Szkoła" spotkali się z Bogną Janke z Kancelarii Prezydenta. Przekonywali, by prezydent Andrzej Duda zawetował "lex Czarnek"
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Wolna szkoła" to zainicjowana w sierpniu ub. roku wspólna akcja ponad 100 organizacji społecznych, związków nauczycielskich i korporacji samorządowych, które sprzeciwiają się "lex Czarnek".  Jej symbolem jest czerwona ekierka - ten emblemat mają nosić przeciwnicy nowych pomysłów ministra edukacji i nauki. Od września uczestnicy kampanii informują o zagrożeniach, jakie dla uczniów, nauczycieli, dyrektorów i rodziców niosą forsowane przez ministra Przemysława Czarnka zmiany w oświacie. 

Przedstawicielom akcji zależało, by swoje argumenty przedstawić prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Na jego biurko w zeszłym tygodniu trafiła do podpisu zmiana prawa oświatowego, którą Sejm uchwalił 9 lutego, odrzucając tym samym weto Senatu . Prezydent ma na decyzję 21 dni. 

Prezydent Duda nie podjął decyzji ws. "lex Czarnek"

We wtorek doszło do spotkania w Kancelarii Prezydenta. Z reprezentującymi "Wolną szkołę" Anną Schmidt-Fic, dr Igą Kazimierczyk oraz Olgierdem Porębskim spotkała się prezydencka minister Bogna Janke, która odpowiada za dialog społeczny, i dyrektorka Biura Dialogu Grażyna Wereszczyńska. Wcześniej Janke o ustawie rozmawiała m.in. z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego. 

- Chcemy zwrócić uwagę na to, że projekt narusza prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców, poddając prewencyjnej cenzurze kuratora oświaty zajęcia, w jakich uczestniczyć mogą ich dzieci. Chcemy przypomnieć, że organizacje społeczne pomagają realizować szkołom zadania wychowawcze oraz – co jest szczególnie ważne w sytuacji niedofinansowania oświaty – wzbogacają  ofertę edukacyjną – mówiła przed spotkaniem Kazimierczyk, jedna z inicjatorek kampanii. 

Rozmowa z minister Janke trwała półtorej godziny. - Dowiedzieliśmy się przede wszystkim tego, że pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji. Pani minister Janke nie wiedziała, jaka ona będzie. Zapewniła nas, że przekaże nasze argumenty prezydentowi i prezydentowej, która jako nauczycielka jest tym tematem bardzo zainteresowana - mówi Kazimierczyk. 

Żona prezydenta Agata Kornhauser-Duda spotkała się jeszcze przed uchwaleniem ustawy przez Sejm z posłankami Koalicji Obywatelskiej i wyrażała się na temat "lex Czarnek" krytycznie. Pierwsza dama z zawodu jest nauczycielem niemieckiego.

Wg "Wolnej szkoły" tzw. lex Czarnek oznacza oddanie władzy nad szkołami w ręce partyjnie sterowanych kuratorów oświaty, którzy będą mogli wnioskować o odwołanie dyrektora. To także wprowadzenie do szkoły zarządzania przez zastraszanie, prewencyjna cenzura kuratora oświaty, ograniczenie inicjatyw młodzieży i rodziców, edukacja gorszej jakości i zastraszenie dyrektorów - tych niepoddających się woli kuratora będzie można zwolnić w kilka tygodni. 

- Zmiany, które proponuje minister Czarnek, zmierzają do tego, aby pogłębić nierówności społeczne w Polsce. Ci, którzy będą mieli pieniądze, załatwią dzieciom miejsca w najlepszych szkołach, zapłacą za dodatkowe lekcje albo za szkołę prywatną - mówił w "Wyborczej" prof. Jarosław Płuciennik z Uniwersytetu Łódzkiego.

Czy Duda podpisze "lex Czarnek"?

Na razie nie wiadomo, co zrobi prezydent. Do podpisania ustawy przekonywał go niedawno Przemysław Czarnek.  Jak pisała w "Wyborczej" Dominika Wielowieyska, Andrzej Duda zastanawia się, czy podpisać ustawę.

Kalkulacja może polegać na tym, że - mimo wątpliwości - podpisze "lex Czarnek", aby pokazać, że wciąż jest w jednej drużynie z partią rządzącą. Tym bardziej że będzie potrzebował wsparcia części klubu Zjednoczonej Prawicy w rozgrywce o likwidację Izby Dyscyplinarnej. 

Prezydent zapewne bierze też pod uwagę, czy w razie utraty władzy przez PiS "na rękę" będzie mu ustawa dająca tak silną pozycję kuratorom oświaty, mianowanym przez ministra edukacji z innej już opcji politycznej. 

Przeciw pomysłom Czarnka są też uczniowie

W niedzielny wieczór przed Pałac Prezydencki przyszło kilkaset osób, które tańcem protestowały przeciwko ustawie forsowanej przez ministra edukacji. Z głośników wybrzmiał polonez Wojciecha Kilara z "Pana Tadeusza".

Taniec rozpoczął Franek Broda, działacz na rzecz LGBT i siostrzeniec premiera Mateusza Morawieckiego, wraz z taneczną partnerką Julią. W dłonie chwycili czerwone ekierki. Do uczniów przyłączyli się nauczyciele, rodzice i dziadkowie. Trzykrotnie odtańczyli poloneza. - Mamy nadzieję, że pan prezydent i jego małżonka nas widzieli. Machamy do nich! Liczymy, że Andrzej Duda nie podpisze tej szkodliwej ustawy. Tylko weto! - podsumowali organizatorzy. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Po co jest polityczna deforma (rozpoczęta likwidacją gimnazjów) cofająca oświatę o co najmniej 70 lat do czasów stalinowskich?
Otóż polityczna deforma oświaty ma sześć głównych celów:

1. Obsadzenie nowo powstających szkół swoimi aparatczykami bez kwalifikacji, umiejętności i wykształcenia
2. Usunięcie niepokornych nauczycieli, lub spowodowanie żeby się sami zwolnili
3. Wykształcenie masy bezmózgowców rzucających na tacę, czczących wyklętych i głosujących na jedynie słuszną partię,
4. Wprowadzenie nowych podręczników zgodnych z linią jedynej słusznej partii
5. Przerzucenie gniewu ludzi i kosztów na samorządy
6. Skłócenie i podzielenie środowiska nauczycielskiego

Los dzieci i koszty są nieistotne (i tak zapłaciły samorządy). Punkt piąty jest najważniejszy, bo jest początkiem wielkiej akcji niszczenia samorządów i ograniczania ich kompetencji. Zapowiadane zwiększenie pensum to realizacja punktu 2.

Koronawirus jest darem z niebios, bo przyspieszy deformę, a minister - katolski fundamentalista rodem ze średniowiecza, to najlepszy z możliwych aparatczyków ***dzielsko-katolskich do wykonania zadania ostatecznego zniszczenia polskiej oświaty.

Generalnie, z ***dzielskiego punktu widzenia, deforma to wielki sukces i wszystko idzie w jak najlepszym, ***dzielskim kierunku. Kolejne zmiany były perfidnie przeprowadzane podczas wakacji. Od września nie ma już polskiej szkoły. Jest katolsko-***dzielska.

A za to wszystko odpowiada pralnia mózgów zwana kościółkiem, bo to ona jest rzeczywistym okupantem, a *** to jedynie kolaboranci i wykonawcy rozkazów.
@rozliczymy_to_wszystko
Wydrukować i rozrzucić pod szkołami.
a ja po raz kolejny zdumiewam się, jak mało ludzi zabiera głos pod tekstami o nauczycielach, szkole, lex Czarnek itd. Wyjąwszy momenty, kiedy internauci spekulują, co zrobi Agata Duda. Nic nie zrobi. To dość oczywiste.
Ale też władza nie widzi tysięcy zbuntowanych... bo ich nie ma.Nauczycieli nie ma co się bać, bać się trzeba górników. Naprawdę was tak mało obchodzi edukacja? Naprawdę nie dość sie już wydarzyło?
Prezydęt (to nie jest błąd) nie zawetuje tej ustawy. Co najwyżej jak Piłat umyje ręce, tzn. odeśle ją do trybunału kotletowego, w którym towarzystwo wzajemnej adoracji wybrane losowo spod dużego palca ogłosi, że ustawa jest zgodna z Konstytucją bardziej, niż sama Konstytucja.
Serio? Sprawą interesuje się "first lady"??? Niemożliwe...
Nadejdzie kiedyś dzień zapłaty - sędziami wówczas będziem MY.