Trzeba wszystko uczynić, żeby cenne cymelium pozostało w Toruniu - kolejny głos sprzeciwu wobec pomysłu przekazania Węgrom kodeksu humanisty florenckiego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem przerażony szaleńczym projektem podarowania Węgrom cennego kodeksu humanisty florenckiego Nalda Naldiniego zawierającego pochwałę biblioteki Macieja Korwina. To jeden z najwspanialszych kodeksów rękopiśmiennych na terenie Polski, piękny i unikalny! Kilka lat temu mogłem go podziwiać we Florencji na wystawie poświęconej związkom Korwina ze stolicą Toskanii. Trzeba wszystko uczynić, żeby cenne cymelium pozostało w Toruniu – napisał do "Wyborczej" z Florencji prof. dr Jan Władysław Woś.

Maciej Korwin i jego biblioteka

Jedną z najwspanialszych bibliotek renesansowych w drugiej połowie XV wieku była książnica króla Węgier Macieja Korwina (1440-1490). Biblioteka stała się tematem poematu florenckiego humanisty Naldo Naldniniego zatytułowanego "Epistola de laudibus Augustae Bibliothecae atque libri quattuor versibus scripti eodem argumento ad serenissimum Matthiam Corvinum Pannoniae regem". Bogato iluminowany kodeks z tekstem poematu sporządził we Florencji kopista Neri di Filippo Rinuccini. To cenne cymelium jest własnością Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Toruniu.

Maciej Korwin uważany jest za jedną z najwybitniejszych postaci historii Węgier. Wybrany królem w 1458 r. przez 32 lata sprawował rządy, przeprowadzając wiele reform, które miały na celu scentralizowanie władzy i uporządkowanie wewnętrznych problemów królestwa. Snuł także dalekosiężne plany utworzenia pod swym berłem cesarstwa z krajów Europy Środkowej. Zdołał opanować kilka regionów Bośni, Łużyce, Morawy, część Śląska, a także Dolną Austrię z Wiedniem oraz Styrię i Karyntię. W 1469 r. w Ołomuńcu koronował się na króla Czech. Ku zaskoczeniu i niezadowoleniu magnaterii zarzucił plany wojen z Turcją, przyjmując jedynie wobec niej pozycję obronną, ale i to zapewniło mu w Europie opinię obrońcy chrześcijaństwa. Bezskutecznie zabiegał o koronę cesarską. Potomni obdarzyli go przydomkiem „Sprawiedliwego" (Igazságos).

Maciej Korwin (1443-1490) - król Węgier, Chorwacji od 1458 i Czech od 1469 r.
Maciej Korwin (1443-1490) - król Węgier, Chorwacji od 1458 i Czech od 1469 r.  Domena publiczna

W celu zbliżenia z Polską Maciej trzykrotnie, w 1468, 1471 i 1473 r., starał się o rękę córki Kazimierza IV Jagiellończyka Jadwigi, ale nie został przyjęty. Małżeństwu przeciwna była matka królewny Elżbieta Rakuszanka. Jadwiga w 1475 r. została wydana za Jerzego Brodatego Wittelsbacha, a Maciej po dziesięciu latach wdowieństwa (pierwsza żona Katarzyna, córka Jerzego z Podiebradu zmarła w 1464) poślubił Beatrycze Aragońską, córkę króla Neapolu Ferdynanda I. Z obu małżeństw nie doczekał się potomstwa. Miał jedynie nieślubnego syna Jana (1473-1504) z Barbarą Edelpeck, mieszczanką wrocławską. Po opanowaniu Śląska mianował go księciem głogowskim.

Maciej dbał o rozwój nauki i kultury. Był władcą renesansowym, mecenasem o szerokich zainteresowaniach. Stworzył w Budzie wspaniałą bibliotekę, której zbiory po śmierci monarchy uległy rozproszeniu. W różnych bibliotekach europejskich zidentyfikowano około 650 woluminów z księgozbioru Korwina. 54 znajdują się na terenie Węgier. Wszystkie książki z biblioteki monarszej ozdobione są jego godłem monarszym: pole herbowe podzielone jest na cztery części, na pierwszej i drugiej herby Węgier, na trzeciej Dalmacji, na czwartej Czech, a w centrum herb rodu Hunyadych: kruk trzymający w dziobie pierścień.

Do wyboru na króla bardzo pomógł Maciejowi fakt, że był synem Jana Hunyadyego, genialnego stratega, przez wiele lat regenta korony węgierskiej, bohatera narodowego Madziarów, który wsławił się m.in. podczas oblężenia Belgradu 1456 r., kiedy na polu bitwy poległo około 50 tysięcy Turków. Dzięki zapobiegliwości ojca Maciej otrzymał staranne wykształcenie humanistyczne. Miał podobno wyjątkową łatwość uczenia się języków obcych. Oprócz węgierskiego znał łacinę, niemiecki, włoski i francuski.

Pierwszym nauczycielem Macieja i jego starszego brata Władysława był humanista Jan Vitéz ze Sredna, matematyk, astronom, znakomity łacinnik i dyplomata, z czasem bliski współpracownik króla jako arcybiskup Esztergom, prymas Węgier i kanclerz. Vitéz, uważany za ojca węgierskiego humanizmu, był zamiłowanym kolekcjonerem kodeksów i miał bogatą bibliotekę.

Po Vitézie obowiązki nauczyciela synów Hunyadyego objął nasz Grzegorz z Sanoka herbu Strzemię, profesor uniwersytetu krakowskiego, jeden z pierwszych przedstawicieli humanizmu w Polsce, związany z kancelarią papieża Eugeniusza IV. Grzegorz w latach 1440-1450 przebywał na Węgrzech, gdzie utrzymywał ożywione stosunki z dworem Jana Vitéza i prawdopodobnie uczestniczył w urządzanych tam zebraniach humanistów (contubernium), wzorowanych na rzymskich spotkaniach uczonych organizowanych przez kardynała Bessariona. Po powrocie do Polski Grzegorz został arcybiskupem lwowskim.

W uczonych zebraniach brali udział liczni Włosi przebywający na dworze budzińskim, m.in. humanista Pier Paolo Vergerio Starszy, który po zakończeniu Soboru Powszechnego w Konstancji osiedlił się w Budzie i pozostał tam aż do śmierci.

Jego prawie trzydziestoletnia działalność na Węgrzech znacznie się przyczyniła do rozwoju kultury humanistycznej nad Dunajem i do zainteresowania Włochami, a szczególnie niezwykle żywym i płodnym intelektualnie środowiskiem florenckim. Wiele do penetracji kultury włoskiej na Węgrzech przyczyniła się także druga żona Macieja, królowa Beatrycze, córka Ferdynanda Aragońskiego, i jej liczny dwór złożony z artystów i humanistów. Na wystawie zaprezentowano dwa portrety królowej. Pierwszy jest marmurową płaskorzeźbą z profilu, najprawdopodobniej wykonaną przez Giovanniego Dalmatę (Iwana Duknovicia), drugi – marmurowe popiersie niezwykłej piękności – jest dziełem Francesco Laurany, rzeźbiarza i architekta związanego z neapolitańskim dworem Alfonsa I. Popiersie zostało wypożyczone ze zbiorów nowojorskich (Frick Collection).

Kiedy król Maciej postanowił utworzyć bibliotekę, która w jego zamiarach miała nie mieć sobie równych w ówczesnej Europie, niezwykle ożywiły się stosunki pomiędzy Budą a miastem Medyceuszy. Za namową humanisty Taddeo Ugolettiego z Parmy, który był dworskim bibliotekarzem, król zdecydował, że głównym źródłem zakupu książek będzie Florencja, gdzie działały, dzięki mecenatowi Wawrzyńca Wspaniałego, liczne zakłady, w których przygotowywano cenne kodeksy. We Florencji działali najsłynniejsi kopiści i miniaturzyści. Przez wiele lat pracowali, żeby sprostać kolosalnemu zamówieniu z Budy. W chwili niespodziewanej śmierci króla (6 kwietnia 1490) biblioteka liczyła około 3000 kodeksów, a w trakcie przepisywania i zdobienia było około 150 kodeksów. Znaczną ich część zakupił do swych zbiorów Wawrzyniec Wspaniały. Na miejsce herbu królewskiego Macieja Korwina ze strony tytułowej, który delikatnie zeskrobano z pergaminu, domalowano na zakupionych kodeksach herb Medyceuszy. Niektóre kodeksy nie zostały wykończone ze względu na wysokie koszty. Nie było pewności, czy ktoś zdecyduje się je kupić po śmierci króla-mecenasa.

Na terenie Florencji działało kilku agentów bibliotekarza królewskiego Ugolettiegio, którzy wyszukiwali dla Macieja Korwina cenne kodeksy. Jednym z nich był Bartolomeo della Fonte. W 1489 r. został przez króla zaproszony do Budy. W czasie swego sześciomiesięcznego pobytu nad Dunajem uporządkował księgozbiór królewski, m.in. sporządził katalog woluminów. Po powrocie do Florencji pozostał w kontakcie epistolarnym z monarchą.

Maciej Korwin kupował do swej biblioteki przede wszystkim kodeksy rękopiśmienne. Książki drukowane od kilkudziesięciu lat były już w obiegu handlowym, ale bibliofile i mecenasi nie cenili ich jeszcze. Kto może sobie pozwolić, zabiega, żeby mieć w swych zbiorach cenne kodeksy pergaminowe, bogato zdobione przez najwybitniejszych artystów, prawdziwe dzieła sztuki. Kolekcjonerzy książek drukowanych pojawią się znacznie później, ale jeszcze w drugiej połowie XVI wieku kodeksy rękopiśmienne bardziej były cenione niż druki. Król Maciej doceniał jednak znaczenie sztuki drukarskiej i dzięki jego inicjatywie w Budzie została założona pierwsza drukarnia.

Jan Władysław Woś

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    wygląda na to, że przyłapano na gorącym uczynku jakąś szajkę. Może po prostu tak populistyczne międzynarodówki działają. Kasa od Putina to jedno, ale grabież kosztowności u suwerenów podbitych terytoriów to kolejne źródło. Robienie wody z mózgu kosztuje. Trzeba sprawdzić, czy nie mieli jakiegoś pasera już nagranego z wyższej półki oraz sprawdzić, czy takie przypadki wcześniej już się nie zdarzały.

    Bo to, jak szajka handluje życiem ludzkim na przykład torpedując transformację energetyczną, czy wycinając puszczę opychaną za ciężkie pieiądze, to już widzieliśmy. Dziesiątki tysięcy nadmiarowych zgonów rocznie nie robią wrażenia na suwerenach, bo suweren do pięciu nie zliczy, a szajka ma za zadanie zayumać kasę przeznaczoną na ratowanie życia tych ludzi, na ich oczach, totalnie na bezczela. Tutaj suweren jest już zapętlony w nierozwiązywalnych zadaniach.
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    czekamy na oficjalne stanowisko Biblioteki Narodowej - centralnej biblioteki Państwa, z urzędu powołanej do ochrony piśmiennictwa historycznego zgromadzonego w polskich bibliotekach. Mam przeczucie, że tym razem nie doczekamy się ...
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    Czemu tak długo milczy Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich i Krajowa Rada Biblioteczna ?Nie liczę na szybką reakcję Rady ds Narodowego Zasobu Bibliotecznego, bo od 10 stycznia br. jest w jej składzie dr Artur Górecki z Ordo Iuris ( jako przedstawiciel ministerstwa ds oświaty). W MEN-ie u Czarnka zajmuje się reformą podręczników (z wiadomym skutkiem)
    już oceniałe(a)ś
    6
    0