Godzi się Pan z wynikiem w okolicach 17 proc., który da pańskiej partii lata bezpiecznego zasiadania w wygodnych sejmowych ławach po stronie opozycji? - czytelniczka pyta Szymona Hołownię po przeczytaniu jego odpowiedzi do Stanisława Brejdyganta.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czytelnicy recenzują list Szymona Hołowni do Stanisława Brejdyganta i jego polityczne credo.

link do listu Stanisława Brejdyganta do Szymona Hołowni

link do odpowiedzi Szymona Hołowni

Jakim to cudem podzielona opozycja ma przejąć władzę w Polsce

Przeczytałam dwa razy list Szymona Hołowni. Za pierwszym z trudem przedzierałam się przez wysokie fale pięknych słów, zalewające czytelnika, jakby ich autor chciał go zachwycić swoją elokwencją i zniechęcić do czytania.

Na początku, przez który miała szansę przebrnąć większa grupa odbiorców, z odmętów figur stylistycznych wyłania się teza, że Tusk jest zły i chce pożreć babcię oraz Czerwonego Kapturka. To wyznawcy partii Pana Hołowni już wiedzą.

Później czytelnik dowiaduje się, że tylko Polska 2050 ma szansę na... No właśnie, na co? Tego już się nie dowiemy. Bo nawet przedziwne wolty zataczane przez autora cwałem wokół opisów systemów wyborczych kilku krajów i historii wyników wyborczych, tu i ówdzie w sąsiedztwie naszego państwa, nie wyjaśniają, jakim to cudem podzielona opozycja ma przejąć władzę w Polsce.

Czyli co? Godzi się Pan z wynikiem w okolicach 17 proc., który da pańskiej partii kolejne lata bezpiecznego zasiadania w wygodnych sejmowych ławach po stronie opozycji?

Wierzę, że Pana i tych, którzy mają szansę w nich zasiąść, to urządza. Mnie nie.

Dlatego powtarzam: zagłosuję na listę zjednoczonej opozycji demokratycznej albo nie zagłosuję wcale.

Paradoksalnie pańska partia miałaby szansę na skorzystanie z mojego głosu, którego - nie ukrywam - inaczej wam nie oddam, jeśli jej kandydat znajdzie się na liście wyżej niż ten, przy którego nazwisku postawię krzyżyk. Tak i tylko tak macie szansę zdobyć mój głos.

Agnieszka Krzyżańska-Duś

przeczytaj także analizę Pawła Kasprzaka 

Hołownia marnuje potencjał tych, którzy rzeczywiście czekają na nowe

Co komu po diagnozie, jeśli pacjent nie doczekał?

Szymon Hołownia chce zmieniać Polskę trwale, na pokolenia, bo jako ojciec zatroskany o przyszłość swoich dzieci pragnie dla nich kraju mądrego, sprawiedliwego, przyjaznego.

A czego chce dla swoich dzieci i wnuków Donald Tusk? A Władysław Kosiniak-Kamysz?

Czego chcą wyborcy opozycji demokratycznej?

Wszyscy dokładnie tego samego: Polski, w której każdy będzie mógł żyć w zgodzie z własnymi wartościami, pragnieniami. W Polsce szanującej prawo, ze sprawnym państwem, tworzącym każdemu warunki do godnego życia. To tak proste i tak trudne zarazem.

Proste, bo oczywiste. Trudne, bo rządy Zjednoczonej Prawicy pokazały, jak łatwo można - w imię ambicji jednego człowieka, marzącego całe życie o ukształtowaniu państwa na własną modłę - doprowadzić do prawnej, społecznej i moralnej dewastacji tego „wyśnionego" państwa.

Lider Polska 2050 mówi Stanisławowi Brejdygantowi, że ten podsuwa mu receptę, a tu diagnoza jest potrzebna. Tylko co komu po diagnozie, jak pacjent nie doczekał?

Najpierw potrzebne są reanimacja i szybka jazda na OIOM. To wymaga wspólnego działania ratowników, kierowcy karetki, personelu na OIOM-ie i… otwartych drzwi do szpitala.

Ewa Bator

Dwugłos

Wyborca:

Ludzie pamiętają 2019 rok, gdy wybory pokazały, że przeliczanie głosów według metody D'Hondta faworyzuje duże bloki partyjne. Chociaż opozycja (startująca w trzech blokach) otrzymała prawie milion głosów więcej, to przegrała ze ZJEDNOCZONĄ prawicą. 235 mandatów dla prawicy przeciw 213 dla opozycji mówi samo za siebie - kluczem do wygranej jest konsolidacja.

Szymon Hołownia:

Sami przeprowadziliśmy analizy wielu sondaży, zaprzęgliśmy do pracy analityków, zrobiliśmy własne badania. Konkluzja jest jasna: metoda D'Hondta nie tyle promuje zwycięzcę, co WSZYSTKIE duże i średnie listy, pozwalając im żywić się truchłami tych, którzy zostali pod wyborczym progiem.

Wyborca:

Nie znam się na grach politycznych, ale nie zaryzykuję, aby mój głos w jakikolwiek sposób dał mandat dyktaturze i ciemnogrodowi. Już raz sprowadziły one na pokolenie moich rodziców największe nieszczęście XX wieku: II wojnę światową

Jak napisała znajoma, "będę trzymać kciuki za tego, tych, którzy doprowadzą do wspólnej listy opozycji, bo to będzie oznaczać, że naprawdę chcą wygrać". Dodam: wygrać dla Polski.

Maria Kotlicka

Kompleks Tuska wychodzi jak uporczywa plama na obrusie

Przeczytałam dwa razy odpowiedź pana Szymona Hołowni na list pana Stanisława Brejdyganta. Pan Brejdygant, w skrócie, apelował do lidera Polski 2050, by przemyślał utworzenie wspólnego bloku opozycji demokratycznej przed nadchodzącymi wyborami, biorąc pod uwagę stawkę tych wyborów.

Odpowiedź pana Hołowni była obszerna, w zasadzie zgodził się, że takie zjednoczenie będzie potrzebne, aczkolwiek niekoniecznie w wariancie jednego bloku i jednej listy, i już dzisiaj. Ma prawo prowadzić swoją analizę za i przeciw i jego argumenty są warte przemyślenia.

Co mnie uderzyło przy drugim czytaniu, to podwójna warstwa znaczeniowa jego wypowiedzi. W tej naskórkowej pan Hołownia występuje jako polityk koncyliacyjny, rozumiejący potrzebę sojuszu opozycji, upominający się o respektowanie prawa do istnienia na scenie politycznej partii o słabszym elektoracie i zadbania o nie. Jest też nastawiony na odpowiadanie w swym działaniu na zapotrzebowanie społeczne, chociaż może niefortunnie używa słowa „dostaną", mówiąc o obywatelach. Ja, na przykład, nie chcę od polityków niczego dostawać, zwłaszcza po sześciu latach „dawania". Wolę, żeby rządzili w moim imieniu zgodnie z moimi oczekiwaniami. To brzmi bardziej partnersko. Jego tłumaczenie, dlaczego zajął się polityką, jest po ludzku mi bliskie, ponieważ z podobnego powodu wyszłam w 2015 na ulicę i jestem na niej do dzisiaj.

Jednak w warstwie podskórnej jest mroczno od niechęci i prób antagonizowania. Cała deklarowana niezależność myślenia o uprawianiu polityki i wolność od powielania stereotypów zanika. Pan Hołownia ma jednak problem z Donaldem Tuskiem i uprawia insynuacyjne wycieczki pod jego adresem. Robi to zręcznie, inteligentnie mieszając dwa zaimki „ja" i „my" przy opisie nagonki na niego, a więc zarazem na cały ruch, czym konsoliduje swoich zwolenników, wciągając ich w nie ich spór. Cokolwiek by powiedzieć o rzeczywistych talentach organizacyjnych i politycznych Szymona Hołowni, jego spójnym i prospołecznym programie, to jakiś jego dziwny kompleks Tuska wychodzi jak uporczywa plama na obrusie. I nadgryza image, na który, na co z podziwem patrzę, pan Hołownia tak konsekwentnie pracuje.

I co wynika dla mnie, jako czytelniczki obu listów i na dodatek obecnej sieroty politycznej? Ano to, że proste, wynikające z potrzeby serca wołanie do polityków o jedność staje się ich politycznym Mount Everestem, na który nie mają odwagi wejść.

Wiktoria Baranow

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dlaczeg o Tusk budzi tyle niechęci, a nawet antypatii? Przecież on jest obecnie najwybitniejszym politykiem polskim. Najwybitniejszym, w najbardziej pozytywnym znaczeniu. Może to tak polska zawiść? W stosunku do każdego wybijającego się ponad przeciętność nawet? Tusk zagraża pisowi, rusofilom wszelkim i oni robią głównie krecią robotę. PKK z żadną inną jak tą, pisowską, wladzą nie będzie się mial tak dobrze, więc i on jest Tuskowi nieprzychylny. Dla Polski nadzieja na dobra przyszłość leży tylko i wyłącznie w Tusku i jego ekipie. Kolokwialnie mówiąc - Kto nie z Tuskiem, ten za ruskiem. I tyle.
    @zemanco
    To nie tak. Tusk jest kontrowersyjny ze względu po części na politykę PO pod jego rządami (wycinanie wszelkich konkurentów, niedostrzeganie problemów biedniejszej części społeczeństwa), po części ze względu na aktualne podejście do innych ugrupowań opozycyjnych (ustawianie się w pozycji generała, nie negocjatora). Jest wprawdzie liderem najsilniejszej partii, ale tym bardziej powinien partnerkso traktowac pozostałe. Ileż to już było propozycji powołania stalego sekretariatu opozycji demokratycznej, przy bojkocie tej inicjatywy ze strony Tuska ? A zapowiedzi Tuska o rozbijaniu Lewicy (wyrwaniu jej części do PO), co zresztą zaczęło się dziać? Taka polityka nie rokuje sukcesu w konkurencji z PiS.
    już oceniałe(a)ś
    2
    5
    @Alis321
    Aha, czyli Pan Tusk ma pokornie patrzeć na rozbijactwo Hołowni i Czarzastego? Tak?
    I tak jest nad wyraz spokojny, koncyliacyjny.
    Ale proszę sobie uprzejmie wyobrazić, że choć pójdę i zagłosuję na koalicję, jeśli taka powstanie, to w duszy uraz, że głosowałem na Czarzastego długo będzie.

    P.S. Dzięki tej "fatalnej" polityce, dzięki tym "fatalnym" rządom PO-PSL w dobie kryzysu światowego, PiS miał spokojne życie przez kilka lat.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @Alis321
    O jakiej lewicy ty mowisz ? Przeciez oni rywalizuja miedzy soba, Zandberg nigdy sie z Czarzastym nie zgodzi, Biedron ma wszystko w doopie, dopoki bierze pieniadze w euro, bardziej inteligentni lewicowcy przeszli do PPSu, czesc lewicowcow spoglada przyjaznie w strone pisu bo tam sa frukta, wiec jak mozna rozbic cos co sie kupy nie trzyma ?
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    "Dziwny kompleks Donalda Tuska" - doświadcza go nie tylko Hołownia. Tusk jest taką osobowością, że można albo "z nim", albo "przeciw". Są dwie strony tej politycznej rozgrywki i będą, dopóki polaryzacja jest tak silna. Jeśli Hołownia nie opowie się po stronie opozycji, będzie wspierał stronę rządową. I tu nie pomogą żądne okrągłe słówka.
    @pankoto
    Juz raz to zrobil.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Współczuję tym, którzy masochistycznie przeczytali list Szymona dwukrotnie. Ja z trudem dałem radę jeden raz. Pustosłowie, grafomania i bełkot kolejnego "zbafcy narotu". Hołownia odlatuje, misję od Boga to mieli Blues Brothers. Ty Szymku jesteś tylko mitomanem.
    już oceniałe(a)ś
    32
    2
    Jak jeszcze raz usłyszę, że jeśli się nie zjednoczą, to nie zagłosuję, to z przykrością i pokorą przyznam, że PiS zasługuje na rządzenie do końca świata i o jeden dzień dłużej.
    już oceniałe(a)ś
    19
    1
    Hołownia tylko wykonuje zadanie bardzo dobrze. Miał rozbić opozycję i rozbił.
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    Taj proszę pani, zostać w domu na złość opozycji, PiS się tylko ucieszy.
    już oceniałe(a)ś
    13
    2
    A Kaczyński zaciera ręce i mówi - Daj Boże mieć taką opozycję. Idzie do Kościoła i dziękuje Bogu przede wszystkim za to że trafiła mu się taka opozycja.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Nie chcecie, to nie głosujcie. Tylko po co ten publiczny szantaż? Chcecie namówić więcej histeryków, żeby nie głosowali? Pisowska robota.
    @deathofmankind
    Szantażuje Hołownia. I histeryzuje też.
    już oceniałe(a)ś
    11
    3
    @deathofmankind
    Chcemy glosowac! Skutecznie! Aby odspawac pis od koryta na zawsze, w jednosci sila i szansa na zwyciestwo!
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    @deathofmankind
    Hasło "nie chcecie, to nie głosujcie" jest najgorszym z możliwych dla wygrania z PIS, ale NAJLEPSZE dla PISu.
    Tylko oni korzystają na tych siedzących na d..pie przed TVPis, bo ich elektorat chętnie po niedzielnej mszy świńskim truchtem popędzi do urn!!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0