Polska jest na OIOM-ie! Jej reanimacja jest w Waszych - polityków, rękach. Zwyciężymy? - list otwarty do polityków opozycji od "ulicznicy".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

List otwarty do polityków opozycji od „ulicznicy"

Szanowni Państwo,

razem z grupą wielu osób wysyłam do Was od pewnego czasu bardzo regularnie listy z apelem/ prośbą o utworzenie jednej listy wyborczej, zwiększającej prawdopodobieństwo wygrania najbliższych wyborów parlamentarnych. Ale co rusz przy tym nachodzi mnie natrętna myśl… Dlaczego właściwie my mamy Was do tego namawiać? Czy Wy nie widzicie tego, co się dzieje? Nie wystarczy Wam obraz tego, co PiS zrobił z „naszą piękną krainą"? Że rządzi i panoszy się, nie licząc się praktycznie z nikim i niczym, że zdewastował system prawny przy ochoczej asyście kogoś, kto zajmuje stanowisko prezydenta. Że kradnie nasze prawa i marnotrawi nasze pieniądze, niszczy kulturę, edukację, wolne media, inwigiluje i prześladuje mniejszości. Dla nas, uliczników, to jest niepojęte, że w tak koszmarnej sytuacji trzeba przekonywać Was do działań, które dadzą szansę na ratowanie tych szczątków demokracji, które nam zostały! A zostały w znacznym stopniu dzięki wspaniałym sędziom, prokuratorom, na których zaciął się ten nikczemny system. Mamy jeszcze wolne sądy!

Jestem ulicznicą albo konstytutką, jak to określa różniący się ze mną światopoglądowo suweren.

Na ulicę wyprowadził mnie PiS! Jestem na niej, z krótką przerwą na szpital, od grudnia 2015 roku – z gardłem i bębnem, w wygodnych, schodzonych butach. Od pierwszych protestów „pokolenia stanu wojennego" pod Sejmem i Trybunałem. Świetnie pamiętam pierwsze wielkie marsze! Spotkania ze znajomymi i widzianymi po raz pierwszy na oczy. Przecieraliśmy oczy, że jest nas tak wielu! Niesamowita otwartość, radość i nadzieja, że ten koszmar się skończy… Rozbrzmiewające zewsząd okrzyki ZWYCIĘŻYMY! Ale, nie, nie ZWYCIĘŻAMY i nic się nie kończy, wręcz przeciwnie. PiS robi swoje. Bezczelnie gwałci TK. Nasze protesty (2016- 2017) pod URM („Beata – drukuj" ) – dyżury w namiocie, wiosną latem, jesienią i zimą, niezliczone pikiety i demonstracje w obronie zawłaszczanych praw trwają, ale nic nie zmieniają.

W obronie konstytucji.
W obronie konstytucji.  zdjęcie czytelniczki

W lipcu 2017 zamieniam urlop nad morzem na koczowanie na Wiejskiej - na trawie, obok pomnika i na ulicy pod blachami, za którymi stoi sznur policji (jeszcze wtedy całkiem miłej). W Sejmie obrabiane są „ustawy zmieniające ustrój sądowy SN". Wychodzicie do nas państwo posłowie codziennie przez wiele dni, z gorącymi zapewnieniami, że nie „odpuścicie" i nie "dopuścicie", „zatrzymacie" i że ZWYCIĘŻYMY!

Kiedy po przegranych głosowaniach, my, stojący na ulicy, klniemy i płaczemy, już nie przychodzicie... Dajemy radę ze ściśniętym zaśpiewać tylko „Jeszcze Polska…"

Skręca mnie ze złości i bezsilności. Mam dość i myślę sobie, że koniec, nie wyjdę więcej. Tak mnie trzyma do najbliższego posiedzenia Senatu. Stoimy z Dziewczynami ze Strajku cały dzień w deszczu, wykrzykując przez szczekaczki pod oknami Senatu „listę hańby" i nawołując do niepodpisywania ustaw wypichconych przez Sejm (sławne „senatorze, jeszcze możesz"). Gardła, bębny, szczekaczki… PiS ma wszystko w nosie… Bohaterski prezydent wetuje, żeby potem wyszło na jego.

Lipiec 2018 – po raz kolejny, tym razem szczególnie ważny, wspieramy Panią Profesor Małgorzatę Gersdorf, Prezes Sądu Najwyższego. Rozkładamy karimaty i do rana koczujemy na schodach. Warszawiacy przynoszą nam kanapki i herbatę, dojeżdża gar zupy. Udaje się! Pani Profesor pełni swoją funkcję do końca kadencji! Potem jeszcze w pochodzie ruszamy pod pałac zwany prezydenckim. A wieczorem od nowa – pod SN – „Wolne sądy"!!! Ludzi dużo, ale nie tak wielu jak przed rokiem.

W kolejnych latach - na okrągło. Niezliczone marsze i pikiety w obronie sądów, traktatów europejskich, praw kobiet, nauczycieli, lekarzy, mediów, LGBT+, RPO, przeciw faszystom. Kampanie wyborów „europejskich", samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich. Na wszystkich wiecach i pikietach znowu brzmi gromkie ZWYCIĘŻYMY!

No dobra! Zbieram podpisy pod listami, roznoszę ulotki wyborcze (doświadczenia rozmów z suwerenem na podwarszawskich targowiskach nie do zapomnienia). Liczę głosy w komisji/komisjach, bo trzeba pilnować.

I co? Na osłodę SENAT! - wspólna lista! Pozostałe – wiadomo. Najbardziej żal mi wyborów prezydenckich. Przekręty PiS-u to jedno, ale też małostkowość kandydatów, którzy odpadli w I turze, a potem przez zęby, nieszczerze cedzili, że tak, popierają Trzaskowskiego… A było tak blisko. Do teraz czuję ten ścisk rozpaczy. Tak, rozpaczy! Zwłaszcza kiedy wyobrażę sobie, jak wyglądałaby dzisiejsza rzeczywistość, gdyby to on wygrał.

Dziś na ulicy, w porównaniu z początkiem rządów PiS, z opozycji ulicznej została nas garstka, rozbita na wiele grup trwających w oporze.

Z jedną z nich, Literiadą, co tydzień w niedzielę (teraz już 248 z kolei) staję na Krakowskim Przedmieściu. Razem z najwytrwalszymi ulicznikami pod Pałacem Namiestnikowskim bronimy Konstytucji, przynależności Polski do UE, niezależności sądów, heroicznych Sędziów i Prokuratorów, którzy ministrowi niesprawiedliwości się nie kłaniają. Protestujemy przeciwko ordynarnemu łamaniu prawa przez PiS.

Reakcje spacerowiczów - zróżnicowane. Od pukania się w czoło, wyzywania od nierobów i pytań w stylu "ile nam ten Soros płaci", do serdecznych podziękowań, słów wsparcia i uznania, w tym wielu od cudzoziemców.

Politycy po Krakowskim raczej nie spacerują. A szkoda, bo wielu z nas chciałoby zapytać: czy zjednoczenie wszystkich partii demokratycznych i wspólna lista pozwolą nam WRESZCIE wygrać wybory? Polska jest na OIOM-ie! Jej reanimacja jest w Waszych – polityków, rękach. ZWYCIĘŻYMY?

Urszula Moszczyńska

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    W 2019 mieliśmy takie wyniki - liczba mandatów:
    PiS - KO - Lewica - PSL - Konf - Mn.Niemiecka
    235 - 134 - 49 - 30 - 11 - 1
    Czyli sumując nie-Zjednoczoną Opozycję = KO+Lewica+PSL:
    PiS - ZO - Konf - Mn.Niemiecka
    235 - 213 - 11 - 1
    Gdyby ZO startowała wtedy razem i udało się nie stracić głosów, to licząc dokładnie w każdym z 41 okręgów wg reguł d?Hondta, wyniki by były takie:
    PiS - ZO - Konf - Mn.Niemiecka
    219 - 232 - 8 - 1
    I mielibyśmy od 3 lat normalność i zapewne kilka osób za kratkami (np.zaraz po wyborach wyszła by sprawa Pegasusa). Być może 20 tysięcy mniej zgonów i więcej urodzin :-(((.
    Najprawdopodobniej inny by był Prezydent - bo wybory by były RÓWNE.

    Okręgi, w których nie-Zjednoczona Opozycja straciła przez start oddzielnie:
    - po 1 mandacie na rzecz PiS w aż 16 okręgach (na 41 wszystkich):
    Częstochowa, Kalisz, Katowice (okr.32), Kielce, Kraków (okr.podkrakowski), Łódź, Nowy Sącz, Olsztyn, Piła, Poznań, Siedlce, Sieradz, Tarnów, Wałbrzych, Warszawa (miasto), Warszawa ("obwarzanek").
    - po 1 mandacie na rzecz Konfederacji w 3 okręgach:
    Zielona Góra, Gdańsk, Katowice (okr.31).
    Strata mandatu była dużo częstsza w okręgach "niepisowskich"!
    ------------------------
    Na argumenty typu "głosy się tak łatwo nie sumują" albo "wyborcy nie cierpiący Tuska/Zandberga/Hołowni/Czarzastego - przy 1 liście pozostaną w domu" - odpowiem, że nie wiadomo, zależy to od kampanii i edukacji wyborców. Równie dobrze może lista dostać kilka % premii za jedność. Nie głosowało 38% ludzi i jedność może przyciągnąć dodatkowe kilka % głosów - ludzie lubią wygrywać i mieć wpływ na coś (w końcu!). A jeśli ktoś zostanie w domu - to prędzej wyborca PiS - oni mają więcej moralnych dylematów, np.że za "godność" i osobiste korzyści sprzedają Polskę złodziejom i głupcom.
    To, co WIEMY na pewno - to dane powyżej.
    -------------------------
    Jest normalną sprawą walka o poparcie między KO, 2050, PSL, Lewicą. Ale jeśli nie jest to walka o dobrą pozycję do negocjacji wspólnych list lub prawyborów pod koniec 2022 - to to jest albo głupota, albo ZDRADA POLSKI. Bo w tym przypadku chodzi świadomie o kilka stołków dla liderów, zdobytych w Warszawie (okręg 20 mandatowy), i kilku największych okręgach - razem np.10-20 mandatów zamiast np.40 wynikających z % poparcia. I to jest kosztem ratowania Polski.
    @outis
    No przecież tak się nie da! Ciągle popełniacie ten sam błąd - kalkulacje na podstawie tego co było lub na podstawie globalnych wyników.
    Na pewno się to przełoży na sumy, jeśli będzie jedna lista?
    Przecież okręgi zostaną stworzone na nowo.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @21TMirek
    Ja robiłem taką analizę z przepływami głosów w 2019 na postawie 2015, europejskich i świeżych samorządowych. Liczby były trochę inne niż się okazało w 2019, ale mechanizm ten sam. Przy za małych okręgach 8-9% lub nawet 14% to zmarnowane głosy. Tu 0,8 na PiS lub Konfę, tam 1,4 z tego 0,4 na PiS. PiS jest zjednoczony i wygrywa mimo mniejszej liczby głosów. Ćwiczymy to od 2015r. Ile razy jeszcze to będziemy ćwiczyć i PO FAKCIE robić takie kalkulacje jak ja? Jest też pozytywne doświadczenie. W moim okręgu po raz pierwszy od lat w 2019 głosując na ?mniejsze? zło i ja i rodzina i znajomi fizycznie wprowadziliśmy posłów z dołu list KO. Od lewa przez KODziarstwo do konserwatysty. Liderów nie wybieraliśmy bo jesteśmy pamiętliwi :-). Młodzi ludzie mówiący szczerze jak zagłosują np.w sprawie aborcji. Każdy z nas sobie wybrał i dzięki aktywności ich i naszemu poparciu weszli i głosują jak obiecywali. Tylko zabrakło tych 19 straconych mandatów byśmy mieli spokój z polityką :-(
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @outis
    Powtórzę jeszcze raz, a ponieważ operowałeś na cyferkach, to możesz sprawdzić w miarę szybko ...
    Przy na nowo ustalonych okręgach wyborczych, tak aby - przynajmniej w teorii - PiS-owi się to najbardziej opłaciło (a zrobią to niechybnie) jedna lista nie ma racji bytu.
    Bo w wielu okręgach PiS i tak zwycięży, w niektórych z ogromną przewagą.
    Dlatego jedynym rozwiązaniem jest spychanie ich na trzecie miejsca gdzie się tylko da.
    To nie może się udać, gdy będzie jedna lista, bo te drugie miejsca dla PiS i tak będą miały sporo mandatów. Plus oczywiście duża gratyfikacja z okręgów pisich.
    Sprawdź, czy na 276 mandatów wystarczy. Bo wygrana z mniejszą ilością w zasadzie jest mało sensowna. Nic konkretnego nie można będzie zrobić przynajmniej dotąd, dokąd Duda będzie prezydentem.
    A jeśli "się porobi" i w 2025 roku ludzie znów wybiorą kogoś podobnego??
    Wygrać należy po to, aby posprzątać to wszystko.

    Dlatego uważam, że na ostateczne decyzje trzeba czekać aż do chwili ogłoszenia wyborów, ustalenia szczegółów. A teraz niech każdy działa "na siebie", ale przy realnym zawieszeniu broni. Kopanie się po kostkach, co jest przede wszystkim "atutem" Hołowni, nikomu nic dobrego nie przyniesie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @outis
    Potwierdzam przeliczenia mandatów w 2019 roku. Dostałem ten sam (+16) wynik.

    Jednak nie jestem takim optymistą, że wspólna lista to najlepsze rozwiązanie.

    Proponuję przeanalizować wyniki Koalicji Europejskiej i wybory do Senatu z 2019 roku.
    Dużo też mówi sromotna porażka lewicy w 2015 roku, gdzie od synergii ważniejsze były negatywne elektoraty Millera i Palikota.

    Analiza międzypartyjnych przepływów elektoratów w wyborach parlamentarnych od 1991 roku pokazuje, że najważniejsze znaczenie ma czynnik ekonomiczny (porażki Lewicy, AWS, Lewicy i PO). Często te kryzysy ekonomiczne poprzedza rozpad partii. Przepływy sumaryczne dla całej Polski były wtedy zauważalne nawet w najbardziej konserwatywnych okręgach (Nowy Sącz, Tarnów).

    Z tego, nadzieja jest w kryzysie w ZP (inflacja, ceny energii i gazu, Nowy Ład, Pegasus) a wtórne ma apel o wspólną listę.

    Wspólna lista ma sens tylko przy woli politycznej a tej u Tuska nie widać (wykluczanie Lewicy, przymuszanie Hołowni i Kosiniaka-Kamysza, czy wreszcie ociaganie się z przyjęciem zaproszenia na spotkanie w dniu 21 marca).
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    Pytanie w tytule stawia problem na głowie.

    Przyczyną upadku demokracji w Polsce nie jest podział partii demokratycznych, ale zdegenerowana część społeczeństwa i podłe zachowanie kleru.
    @calvados
    Przyczyną upadku demokracji jest ordynacja wyborcza i metoda D'Hondta. Technicznie ułatwia formowanie rządu, w praktyce zabija reprezentatywność, która jest kluczowa dla demokracji. Zidiocenie społeczeństwa jest czynnikiem stałym, zawsze w Polsce było i będzie, wiec można je ze wszystkich równań usunąć.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    ZRÓBCIE WSPÓLNE LISTY. Można też w sposób mieszany - zamówić duży sondaż w każdym okręgu osobno na ustaloną datę i na jego podstawie rozdzielić liczby mandatów i "jedynki" dla partii (to dla osób którym nazwisko kandydata obojętne). Potem zróbcie prawybory z dużą liczbą kandydatów - także w puli kandydatów 2050 pozwólcie ludziom wybrać - może być p.Hołownia zaskoczony, kto ma u niego REALNE poparcie w konkretnym okręgu. A potem może np.p.Hołownia prowadzić kampanię zupełnie osobno. Może ostro krytykować PO. I tak zadziała mechanizm, który nie zmarnuje żadnego głosu.
    ARGUMENT: być może sondaże pokazują wzrost KO także dzięki rozbiciu opozycji? Świadomi wyborcy nie chcą zmarnować głosu i tylko dlatego mówią ankieterom (wbrew realnym preferencjom), że nie zagłosują na Lewicę, Razem, 2050, bo mają dosyć ich bycia "osobno"? Być może ogłoszenie WOLI wspólnych list teraz, ogłoszenie procedury ich ustalania, rozpoczęcie ostrej kampanii wewnątrz opozycji - może to spowoduje ostry wzrost partii, które obawiają się bycia przystawkami? A to wpłynie na podział miejsc na listach.
    Spróbujcie tego - zawsze można się w 2023 z tego wycofać, jeśli zobaczycie spadek łącznego poparcia dla wspólnych list. Dajcie opinii społecznej zadecydować. Nie chcemy marnować głosów - już w 2019 mogliśmy wygrać, jak w 1989!
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    Czy GW postanowiła w nieskończoność drukować te same banały, tyle że z coraz innym
    podpisami?
    Pożytek z tej paplaniny jest jeden: już chyba zniknęły infantylne groźby w rodzaju "bo jak nie zrobicie tak, jak chcę, to na mnie nie liczcie".

    Opozycja ma współpracować? Tak, bez wątpienia, bez wbijania sobie szpilek, przedstawiając wspólne stanowisko/projekty (ale dopiero po wewnętrznym uzgodnieni, bez votum separatum, po ogłoszeniu).

    Czy jedna lista?
    Nie wiem, bo oprócz mechanizmu d'Hondta są jeszcze inne równie ważne czynniki, np. niezniechęcanie żadnego kręgu elektoratu. Czy sądzicie, że wiejski i małomiasteczkowy elektorat "wychowywany" przez lata przez Kurskiego i Rydzyka, nieoglądający TVN i nieczytający GW (Onetu, OKOPress itp.) pójdzie głosować na jedną listę z "Tuskiem" czy promującymi LGBT?
    Sądzę że nie, więc zmniejszenie frekwencji będzie faktem. Czy D'Hondt to wyrówna?

    Sądzę, że dwie listy, to lepszy wariant. Ale rozstrzygnąć powinny symulacje profesjonalnych firm, a są takie.
    już oceniałe(a)ś
    6
    3
    Dziękuję za całą pańską walkę o normalność w tym naszym kraju pełnym sprzeczności.
    Kolejne wybory od 2015 r wydawałoby się udowodniły, że rozbita opozycja zapewnia zwycięstwo PIS.
    Tam gdzie mocniej ze sobą współpracowała czyli wyborach do senatu opozycja ma przewagę, nie wielka, ale bolesną dla PIS. Więcej dowodów nie trzeba, by przekonać że współpraca pomimo różnic jest potrzebna, tylko niestety jak się okazuje to nie wystarcza.
    PIS mocno pracuje nad rozbiciem opozycji, co choćby widać nawet na tym forum pod setkami postów wyśmiewających zjednoczenie, atakujących KO, czy po prostu prowokujących wyborców opozycji do kłótni miedzy sobą. I to działa. Różnice czasami minimalne rosną do olbrzymich rozmiarów i stają się problemami nie do obejścia. Mamy być dla siebie obcy, wrodzy, nawet jak więcej nas łączy niż dzieli. No i żadnych kompromisów, bo są one tylko zgniłe tak jak "kompromis" aborcyjny.
    Oczywiście nastroje elektoratu mają wpływ na polityków, Skoro wyborcy są rzekomo skłóceni, to czy ich reprezentanci powinni się dogadywać?
    I druga kwestia, ta o której ani Lewica ani Hołownia czy PSL nigdy nie powie głośno, ale tam jest.
    Te wybory to mocny test dla Donalda Tuska. Jeśli opozycja je przegra, będzie musiał iść na emeryturę i to z dorobiona mu ochoczo przez PIS jak i resztą opozycji łatką przegranego i nieudacznika.
    To mocno zaboli KO, nawet jej wyborcy chociaż bardziej patrzą na całość opozycji, mogą zwątpić i poddać się, bo o co tu jeszcze walczyć. A jak zabraknie PO, to kto przejmie jej elektorat?
    Nie wszyscy przecież wyjadą z Polski, prawda? Nie PIS, nie Konfederacja...hmm lista opozycji nie jest taka długa. Czy wygrają czy przegrają lewica i Hołownia liczą, że wyjdą na swoje. Ba paradoksalnie wygrana KO to dla nich większe ryzyko, że PO odbuduje swój status. I nawet pomimo ,że będą się liczyć to tylko jako koalicjant, cześć całości, a nie jako najważniejsze pierwsze skrzypce z pełną decyzyjnością. Kompromisy, umowy, negocjacje, a model władzy całkowitej jak PIS kusi.
    Tak pozostaje kwestia, że wygrana PIS może oznaczać, delegalizacje opozycji, ale no przecież tego nie zrobią prawda? przez dwie kadencje nie zrobili. I oczywiście jak pokazuje nam negocjacje Lewicy z PIS, można się dogadać.
    Koryto jest wiecznie żywe niestety. Nam wyborcom pozostaje niewiele. Ulica, apele i nadzieja, że jednak partie się opamiętają i zwycięży dobro Polski. Zobaczymy
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    Komentarz do postu podpisanego "outis".

    Oto fragment dla mnie najważniejszy:
    "Na argumenty typu "głosy się tak łatwo nie sumują" albo "wyborcy nie cierpiący Tuska/Zandberga/Hołowni/Czarzastego - przy 1 liście pozostaną w domu" - odpowiem, że nie wiadomo, zależy to od kampanii i edukacji wyborców. "

    Zgoda. Sądzę że zmniejszenie frekwencji będzie faktem. Czy D'Hondt to wyrówna???

    Uważam, że dwie listy, to lepszy wariant. Ale to opinia, nie argument.
    Rozstrzygnąć powinny symulacje profesjonalnych firm, a są takie.
    @ryyys4309
    Mogę odpowiedzieć tylko jednostkowym, anegdotycznym argumentem. Od wielu, wielu lat moja Rodzina i znajomi głosują na "mniejsze zło" (różni kandydaci). Zawsze świadomie, szukając dobrych kandydatów, zasięgając opinii, dyskutując. I po raz pierwszy w 2019 roku wszyscy, nie spodziewając się tego, tylko spełniając obowiązek - wybraliśmy w naszym okręgu posłów! Bardzo różnych - ale z miniaturki Zjednoczonej Opozycji - czyli KO. Dość już marnowania głosów! Wszyscy omijaliśmy "liderów" - nie mogąc im wybaczyć czegoś z przeszłości. Ale głosowaliśmy na całe spektrum: od bardziej lewicowych, przez "apolitycznych"/"KODziarzy", po centrystów/konserwatystów. Grała rolę też ich aktywność, młodość - i szczere wypowiedzi na "trudne tematy" (wiedzieliśmy jak zagłosują w przyszłości). I ku naszej radości - zostali posłami/posłankami - dołu listy! Obserwujemy ich jak głosują. Są aktywni i nie musimy się wstydzić - po raz pierwszy od lat czujemy bezpośrednią sprawczość. Żeby jeszcze było ich o te 19 osób więcej - bylibyśmy w innej Polsce.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @ryyys4309
    Popieram, bo od jakiegoś czasu o tym samym piszę.
    W dużej liczbie okręgów PiS musi być na trzecich miejscach, żeby D'hondt był faktycznie korzystny dla opozycji.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @ryyys4309
    I właśnie o rozstrzygnięcie w oparciu o symulacje profesjonalnych firm apeluje Hołownia .
    Właśnie o to , i tylko o to , w trzeźwej rozmowie przy wspólnym stole .
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @igo55rek
    Tyle tylko, że to puste gadanie, bo podkopuje dołki pod wszystkimi wokół. A do ewentualnych uzgodnień, sugerowanych przez specjalistów i tak się nie dostosuje. Tak już ma. Ostatnim dowodem Porozumienie dla praworządności. Hołownia, nawet bez studiów jakichkolwiek, wie lepiej niż fachowcy, którzy na prawie, sądownictwie "zęby zjedli".

    Mojej opinii nie zmieni nawet fakt, że w kwestii list mam akurat podobne zdanie do Hołowni. Najlepiej żeby były dwie wiodące.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Też chcę jednej listy ale nie będzie ona wynikiem jakiegokolwiek apelu lub przymusu.

    Należy zacząć od Tuska i PO.
    Nawołuję do dialogu, wzajemnego szacunku i stosowania metod demokratycznych.
    Czy już wiadomo, czy Tuskowi po drodze z Lewicą, lub inaczej czy już nie wyklucza Lewicy?
    Czy Tusk i PO są gotowi do spotkania 21 marca?

    Te i im podobne elementarne gesty i posunięcia są warunkiem koniecznym rozmyślania o wspólnej liście.
    Same apele to za mało.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    Droga "ulicznico",
    Chyba nie wiesz, że dwóch Polaków zakłada trzy partie polityczne. Przestań żyć złudzeniami.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0