Czytelniczka komentuje wymianę listów między Stanisławem Brejdygantem, a Szymonem Hołownią.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowna redakcjo, chciałabym wyrazić swój pogląd na temat dyskusji między panami Brejdygantem i Hołownią.

link do listu Stanisława Brejdyganta do Szymona Hołowni

link do odpowiedzi Szymona Hołowni

Z panem Stanisławem Brejdygantem zgadzam się prawie w całości, bo tylko w jednej malutkiej sprawie technicznej nie ma racji. Otóż na listach nie można dodawać żadnych informacji poza imieniem i nazwiskiem kandydata. Tak jest w ordynacji wyborczej. Co nie zmienia oczywiście zasadności idei wspólnej listy, tylko partie muszą mocniej napracować się przed wyborami, żeby wyborcy nie mieli wątpliwości, kto jest ich kandydatem i jaką partię reprezentuje.

Teraz pan Hołownia. Tu zastrzeżeń mam więcej. Zaczynając od początku, czyli od hasła „to nie będą wybory na kadencję. One zadecydują o kierunku, w jakim pójdzie Polska na dekady, na pokolenia". No cóż, trzeba jednak mieć bardzo dużo wiary w siebie, ale mało wyobraźni, żeby głosić takie hasła. Czy nasi przodkowie gdy odzyskali niepodległość w 1918 roku mogli przewidzieć, że w 1939 roku rozpęta się II wojna światowa, zmienią się granice i ustrój naszego kraju i że dopiero po 50 latach z powrotem odzyskamy wolność i demokrację? Czy my po okrągłym stole, ustąpieniu od władzy komunistów, powstaniu III RP, przegłosowaniu nowej konstytucji, wstąpieniu do NATO, do Unii Europejskiej mogliśmy się spodziewać, że 25 lat później, część naszych rodaków dobrowolnie zagłosuje na formację, która chce przekształcić Polskę w wyborczą dyktaturę, chce nas wyprowadzić z Unii, pozbawi nas wolności obywatelskich i większości demokratycznych instytucji? Dlatego wolałabym, żeby pan Szymon ograniczył swoje wizje Polski do najbliższych 10 lat.

Następna cześć odpowiedzi pana Hołowni, która budzi moje wątpliwości, to ta dotycząca presj jaka jest przez wyborców (w domyśle PO) wywierana na ugrupowanie PL 2050 poprzez żądanie wspólnej listy opozycji. Tu pan Hołownia przesadza, listy w tej sprawie są pisane do polityków z różnych partii opozycyjnych, nie tylko do PL 2050.

Twierdzenie, że wspólna lista usuwa potrzebną w polityce konkurencję też mija się z prawdą. Partnerzy opozycyjni na wspólnej liście mogą mieć osobne cele i jeden priorytet wspólny, czyli naprawę państwa po PiS -ie.

Pan Hołownia swoje obawy ukrywa pod stwierdzeniami, że ze strony zwolenników wspólnej listy ( czyli wg niego PO), pod jego adresem kierowane są słowa „miłości na opozycji" w rzeczywistości są to "roladki faszerowane cyjankiem". Twierdzi również, że jego ruch jest upupiany, lekceważony itd., bo miał odwagę wcisnąć się między PO i PiS i „ustawić na nim swój stragan".

No cóż, przypominam, że równie odważny był Petru ze swoją Nowoczesną, czy Lepper z Samoobroną. Również nie mieli dotacji i musieli od zera organizować swoje partie. Pan Szymon żywi się w dużym stopniu politykami, którzy odeszli z PO, ale to inna bajka. Przypisywanie Platformie poglądów, których nigdy nie słyszałam od jej polityków publicznie, ani nawet w formie plotek dziennikarzy, nie rokuje najlepiej co do współpracy. Wg pana Hołowni intencją PO i Tuska jest mieć na stole przystawki, które można skonsumować, nie chcą równorzędnych partnerów. Całą stronę zajmuje panu Hołowni opisywanie tych nieodpowiednich zachowań Platformy i zachwalanie nowego podejścia do polityki PL 2050. Pominę te zapewnienia, że celem Hołowni jest, aby to obywatele polscy czuli, że to ich zwycięstwo, a nie polityków. Pamiętam, że na pierwszym posiedzeniu nowego Sejmu po wyborach w 2015 roku, to nieżyjący już Morawiecki senior mówił, że wypełniają wolę narodu, że suweren zdecydował i dlatego mają prawo wprowadzać zmiany, chociaż  były to zmiany niekonstytucyjne (TK, ułaskawienie Kamińskiego i Wąsika). Jest w tekście pana Hołowni dużo rozważań na temat skuteczności jednej listy, d’Hondta itp.

Za dużo do prostowania na jeden raz, ale chciałam się odnieść do wyjątkowo niewłaściwej oceny ostatnich wyborów do Senatu. Jest przez Hołownię przywoływany fakt, że w wyborach do Senatu oddano prawie milion głosów mniej niż w wyborach do Sejmu. Jego zdaniem wynika to z faktu, że wyborcy nie mieli wyboru i musieli głosować na jednego kandydata uzgodnionego przez partie. Czyli na pisowca nie zagłosuję, ale kandydat partyjny mi się nie podoba, więc też nie zagłosuję. Tylko że pan Hołownia nie zauważył, że gdyby nie było opcji 1:1, to może zagłosowałby ten milion więcej wyborców, ale w rezultacie nie mielibyśmy niewielkiej przewagi w Senacie.

analiza Pawła Kasprzaka: Hołownia marnuje potencjał tych, którzy rzeczywiście czekają na nowe

Czytając przytoczone przez pana Hołownię analizy metody d’Hondta i wpływ na wynik wyborów w zależności od konfiguracji list na opozycji, mam ochotę zawołać, człowieku, wyrzuć natychmiast swoich obecnych analityków i zatrudnij nowych, ze świeżym spojrzeniem. Mam nieodparte odczucie, że obecne analizy są robione nie pod kątem jaka jest najlepsza opcja, tylko jak przedstawić wyniki, żeby pokazywały, że najlepszym rozwiązaniem są 2 lub 3 listy po stronie opozycji.

Pozdrawiam pana Szymona Hołownię i życzę bez żadnych myśli ubocznych, żeby w przyszłych wyborach zwyciężyła opozycja, najlepiej na jednej wspólnej liście i ugrupowanie PL 2050 współtworzyło rząd razem z KO, PSL i Lewicą.

Halina Furmańczyk

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    W 2019 mieliśmy takie wyniki - liczba mandatów:
    PiS - KO - Lewica - PSL - Konf - Mn.Niemiecka
    235 - 134 - 49 - 30 - 11 - 1
    Czyli sumując nie-Zjednoczoną Opozycję = KO+Lewica+PSL:
    PiS - ZO - Konf - Mn.Niemiecka
    235 - 213 - 11 - 1
    Gdyby ZO startowała wtedy razem i udało się nie stracić głosów, to licząc dokładnie w każdym z 41 okręgów wg reguł d?Hondta, wyniki by były takie:
    PiS - ZO - Konf - Mn.Niemiecka
    219 - 232 - 8 - 1
    I mielibyśmy od 3 lat normalność i zapewne kilka osób za kratkami (np.zaraz po wyborach wyszła by sprawa Pegasusa). Być może 20 tysięcy mniej zgonów i więcej urodzin :-(((.
    Najprawdopodobniej inny by był Prezydent - bo wybory by były RÓWNE.

    Okręgi, w których nie-Zjednoczona Opozycja straciła przez start oddzielnie:
    - po 1 mandacie na rzecz PiS w aż 16 okręgach (na 41 wszystkich):
    Częstochowa, Kalisz, Katowice (okr.32), Kielce, Kraków (okr.podkrakowski), Łódź, Nowy Sącz, Olsztyn, Piła, Poznań, Siedlce, Sieradz, Tarnów, Wałbrzych, Warszawa (miasto), Warszawa ("obwarzanek").
    - po 1 mandacie na rzecz Konfederacji w 3 okręgach:
    Zielona Góra, Gdańsk, Katowice (okr.31).
    Strata mandatu była dużo częstsza w okręgach "niepisowskich" (gdzie przewagę miała ZO) - w 12 okręgach na 19 gdzie stracono mandat.
    ------------------------
    Na argumenty typu "głosy się tak łatwo nie sumują" albo "wyborcy nie cierpiący Tuska/Zandberga/Hołowni/Czarzastego - przy 1 liście pozostaną w domu" - odpowiem, że nie wiadomo, zależy to od kampanii i edukacji wyborców. Równie dobrze może lista dostać kilka % premii za jedność. Nie głosowało 38% ludzi i jedność może przyciągnąć dodatkowe kilka % głosów - ludzie lubią wygrywać i mieć wpływ na coś (w końcu!). A jeśli ktoś zostanie w domu - to prędzej wyborca PiS - oni mają więcej moralnych dylematów, np.że za "godność" i osobiste korzyści sprzedają Polskę złodziejom i głupcom.
    To, co WIEMY na pewno - to dane powyżej.
    -------------------------
    Jest normalną sprawą walka o poparcie między KO, 2050, PSL, Lewicą. Ale jeśli nie jest to walka o dobrą pozycję do negocjacji wspólnych list lub prawyborów pod koniec 2022 - to to jest albo głupota, albo ZDRADA POLSKI. Bo w tym przypadku chodzi świadomie o kilka stołków dla liderów, zdobytych w Warszawie (okręg 20 mandatowy), i kilku największych okręgach - razem np.10-20 mandatów zamiast np.40 wynikających z % poparcia. I to jest kosztem ratowania Polski.
    @outis
    ja osobiście na partię partaczy Tuska nie zagłosuję. Raczej zostane w domu. Nie ja jeden jestem taki "pojeb...". Wiec lepiej niech beda 2 listy, wierę, ze będzie to lepsze rozwiązanie i efekt. jedna lista ma szanse tylko jak będa prawybory na tę listę
    już oceniałe(a)ś
    0
    6
    @obywatel_RT
    Nigdy nie głosowałeś na partię partaczy? tzn że nie chodziłeś na wybory. Bo każda partia należy do tej szanownej rodziny partaczy.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    ZRÓBCIE WSPÓLNE LISTY. Można też w sposób mieszany - zamówić duży sondaż w każdym okręgu osobno na ustaloną datę i na jego podstawie rozdzielić liczby mandatów i "jedynki" dla partii (to dla osób którym nazwisko kandydata obojętne). Potem zróbcie prawybory z dużą liczbą kandydatów - także w puli kandydatów 2050 pozwólcie ludziom wybrać - może być p.Hołownia zaskoczony, kto ma u niego REALNE poparcie w okręgu. A potem może np.p.Hołownia prowadzić kampanię zupełnie osobno. Może ostro krytykować PO. I tak zadziała mechanizm, który nie marnuje żadnego głosu.
    ARGUMENT: być może sondaże pokazują wzrost KO także dzięki rozbiciu opozycji? Świadomi wyborcy nie chcą zmarnować głosu i tylko dlatego mówią ankieterom (wbrew realnym preferencjom), że nie zagłosują na Lewicę, Razem, 2050, bo mają dosyć ich bycia "osobno". Być może ogłoszenie woli wspólnych list teraz, ogłoszenie procedury ich ustalania, rozpoczęcie ostrej kampanii wewnątrz opozycji - może to spowoduje ostry wzrost partii, które obawiają się bycia przystawkami? A to wpłynie na podział miejsc na listach. Spróbujcie tego - zawsze można się w 2023 z tego wycofać, jeśli zobaczycie spadek łącznego poparcia dla wspólnych list. Dajcie opinii społecznej zadecydować.
    już oceniałe(a)ś
    16
    0
    Pan Hołownia kryguje się jak baletnica, która lubi by ją proszono, lub jak wysłannik proboszcza, który robi wszystko by nie zdradzić się, że to proboszcz kk za nim stoi i proboszcz nim kieruje. Co robi w jego partii niemałe grono rozsądnych ludzi, nie wiem. Dziwię się im tylko, bo to znaczy, że Polska ma dla nich mniejsze znaczenie niż stołki o które walczy p.Hołownia.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Pan Hołownia chce bezwzględnie sam rządzić, boi się współpracy i kompromisów??? A fe..
    już oceniałe(a)ś
    9
    3
    jedna lista bez warunków wstępnych liderów opozycji + prawyboru na opozycji
    już oceniałe(a)ś
    6
    1
    Coś ze 2-3 lata temu pokusiłem się o analizę metody liczenia głosów wg. d'Honta. Nie jest to banalnie proste zadanie, ale daje się to zrobić wykorzystując arytmetykę (tak , tak, wystarczają cztery podstawowe działania) i dokładny opis metody obliczania, który w necie można znaleźć bez problemu. Sprawdziłem to dla kilku (3-5) układów z kilkoma "partiami" różnych wielkości. Tak jak wielu innym przede mną, tak i mnie wyszło, że TYLKO JEDNO DUŻE UGRUPOWANIE MOŻE WYGRAĆ Z DUŻYM UGRUPOWANIEM. Żadne 2-5 mniejszych, które skrzykną się po wyborach nie osiągną takiego sukcesu, bo duże ugrupowania dostają w ostatecznym podliczeniu dodatkowe mandaty za free. Właśnie dlatego że są duże. Jeśli komuś potrzebny jest naoczny dowód niech sprawdzi jak rozkładały się głosy w 2015 i będzie go miał "na widelcu".
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Panowie Hlownia Kosiniak-Kamysz Tusk SLD znowu będą sie gryzć i PIS ich znowu wyroluje,jak nie będzie jednej listy zostaje w domu
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    Opozycja...
    Nasza obecna opozycja to się nadaje...
    @(?'?-'?)?
    Żona Williego (mamy wspólne konto)
    Stwórz własną! Nie jęcz.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0