Hołownia: Moja polityczna podróż to droga ojca, któremu lepiej nie wchodzić w drogę, gdy walczy o dobrą przyszłość swoich dzieci
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szymon Hołownia w liście do Stanisława Brejdyganta odpowiada nie tylko jemu, lecz także wielu wyborcom partii opozycyjnych, którzy nawołują do stworzenia wspólnej listy, bo wierzą, że tylko w ten sposób można pokonać PiS. Hołownia uważa inaczej, ale jego pogląd w żaden sposób nie reprezentuje stanowiska redakcji. Listy zwolenników wspólnego bloku wyborczego, których coraz więcej przychodzi do "Wyborczej", nadal będziemy publikować, choć oczywiście uznajemy prawo do polemiki lidera Polski 2050. 

Szymon Hołownia do Stanisława Brejdyganta

Wielce Szanowny Panie Stanisławie,

dziękuję Panu serdecznie za list skierowany do mnie za pośrednictwem mediów. Jestem Panu szczerze wdzięczny za tyle słów nadziei i dobrych życzeń skierowanych pod moim adresem.

Życzy mi Pan dobrze. Ale co dużo ważniejsze - dobrze życzy Pan Polsce. Ja też. I w pełni zgadzam się z pańską diagnozą. Tak samo widzę dylemat, przed którym staje dziś Ojczyzna. Wielokrotnie powtarzałem to publicznie: najbliższe wybory będą bez wątpienia najważniejszymi od 1989. To nie będą wybory na kadencję. One zdecydują o kierunku, w jakim pójdzie Polska na dekady, na pokolenie. Demokracja czy autorytaryzm. Bezpieczeństwo w sojuszach czy niebezpieczna samotność. Obywatelska wolność i rządy prawa czy Zamachy Majowe i Berezy Kartuskie, a w mediach - bełkot, przy którym "Żołnierz Wolności" to "Washington Post" i BBC razem wzięte. Szkoła z XIX czy z XXI wieku. Zielona energia czy śmierć pod zwałami czarnych od węgla (rosyjskiego) rachunków itd., itp.

Stanisław Brejdygant, aktor, reżyser, scenarzysta, pisarz i dramaturg
Stanisław Brejdygant, aktor, reżyser, scenarzysta, pisarz i dramaturg  Archiwum Autora

Link do listu Stanisława Brejdyganta do Szymona Hołowni

Główną osią swojego listu zechciał Pan jednak uczynić nie diagnozę, ale receptę. Odpowiedzialność za los Polski w XXI wieku, za jej dalszą obecność w Unii Europejskiej, za trwanie naszych fundamentalnych wartości składając w moje ręce. Teza Pana listu zdaje się być następująca: los przyszłych pokoleń zależy dziś w głównej mierze od okiełznania ego i ambicji Szymona Hołowni. Stawia mi Pan przy tym za wzór Churchilla, Mandelę i innych wielkich. Przyjmując samo sąsiedztwo tych nazwisk z zakłopotaniem i wdzięcznością, chciałbym jednak ubiegać się o szansę wyłuszczenia, dlaczego jestem zdania, że przy pełnej zgodzie nas obu co do objawów pacjenta i obecnie fatalnego rokowania, najprawdopodobniej jest Pan w błędzie, gdy idzie o ustalenie przyczyn choroby, a co za tym idzie - propozycję leczenia.

Jak już wspomniałem, nie mam cienia wątpliwości co do Pana osobistych, najlepszych intencji. Nie umiem też jednak nie dostrzec, że w ostatnich dniach i tygodniach jesteśmy - i ja, i założony przeze mnie ruch, jego działacze i działaczki – obiektem szczególnie intensywnej presji. We wszystkich licznych mailach, telefonach, apelach odnajdujemy tę samą myśl, którą w języku politycznej techniki nazywa się "spinem". Myśl ta brzmi z grubsza tak: „politycy i partie mają poglądy, wizje i programy. Hołownia zaś (i jego ruch) - ma fochy. Zżera go żółć i frustracja. Nie może przeżyć, że PO ma dziś w sondażach więcej niż on, więc jako mały i mściwy blokuje zjednoczenie opozycji pod sztandarem tej ostatniej. A bez zjednoczenia opozycji nie będzie wygranej z PiS-em. Przez Hołownię więc przegramy zaraz z PiS-em".

Jola Sacewicz i Nan Banks
Jola Sacewicz i Nan Banks  Jola Sacewicz i Nan Banks

Czytaj również: Jolanta Sacewicz do Szymona Hołowni: Dziś ma Pan szansę zostać mężem stanu i przejść do historii jako polityk formatu co najmniej Piłsudskiego. Hołownia prowadzący do zwycięstwa zjednoczony Blok Demokratyczny 2023 i jedną listę, to jest Pańska buława w plecaku.  Na zdjęciu: autorka (działaczka polonijna na rzecz praw osób LGBT+) ze swoją żoną Nancy Banks.

Tak sformułowana teza jest - w sumie dość banalną - polityczną manipulacją, obliczoną na usunięcie potrzebnej również w polityce konkurencji. Ma w sobie coś z politycznego nowotworu, hodowanego na zdrowej tkance emocji, którą noszą dziś w sobie miliony Polaków. Śmiertelnie zmęczonych i przerażonych tym, co z ich domu robi rzeczony PiS. I którzy chcieliby, jak Pan (i jak ja, bo też przecież jestem wyborcą), by polityka dała im wreszcie poczucie bezpieczeństwa, zamiast mnożenia obaw. Żeby pokazała, że jest alternatywa, światełko w tym tunelu, że ratownicy, na których czekamy, nie będą brać się za łby nad chorym. Przeciwnie: będą sprawnie i kompetentnie współpracować. Tymczasem ów powtarzany po wielokroć „spin" przekierowuje tę dobrą energię, nadzieję i uwagę na totalne bezdroża, gdzie czekają tylko śmierć, Wąsik, Kaczyński i (Mariusz) Kamiński, będąc przepisem raczej na (kolejną) przegraną (nie: wygraną) z PiS-em.

Dlaczego? Bo na stole leży dziś Szekspir. Pan jako znakomity aktor, reżyser, dramaturg czuje to lepiej niż ktokolwiek inny. To nie jest wenezuelska telenowela, której widzowie wysyłają lawinę listów do redakcji i zaklinają serialowego Eduardo na wszystkie świętości, by pojednał się w imię sprawy z Ricardo, bo w przeciwnym razie zginie ukochana przez wszystkich Milagros. Cała ta "pudelkizacja" polityki, wszystkie te amatorskie psychoanalizy to zajmowanie się tym, czy Tusk rzeczywiście jest z natury złośliwy, Hołownia skłonny do dąsów, a Czarzasty podstępny, cały ten mechanizm każący nam dziś rozmawiać raczej o kimś, a nie o czymś, zamiast słuchać argumentów i ważyć czyjeś racje, to znana i lubiana metoda TVP. To sztuczna mgła, która sprawi, że wszyscy razem z tego tunelu już nie wyjedziemy, bo zderzymy się ze ścianą.

Kadr z serialu
Kadr z serialu  'Niewolnica Isaura', reż. Herval Rossano, prod. Rede Globo (1976-1977)

Dlatego konsekwentnie mimo uszu puszczam te kierowane dziś pod moim adresem, owinięte w szyneczkę "miłości na opozycji", a w środku faszerowane cyjankiem, roladki. Wszystkie te nieznośnie paternalistyczne ofuknięcia, upupiania, zdrabniania czy próby sprowadzenia całego naszego ruchu do - to określenie jeszcze z kampanii prezydenckiej - "słupów", którzy mieli czelność wtargnąć na rynek precyzyjnie od 2005 roku podzielony między PO i PiS i ustawić na nim swój stragan. Tak, mieliśmy taką odwagę. Mamy ją nadal. Bo wyzwania roku 2022 są zgoła inne niż te sprzed dwóch już dekad. I precyzyjnie widzimy, jak bardzo dziś potrzeba na nie nowej odpowiedzi.

Tę naszą odwagę uzasadniliśmy z naddatkiem, budując od podstaw w ciągu ostatniego roku, wyłącznie za obywatelskie pieniądze, potężną społeczno-polityczną organizację. Udowodniliśmy naszą przydatność Polsce naszą pracą w każdym powiecie, w parlamencie, na każdej z tysięcy stron przygotowanych przez nas dobrych, rzetelnych programów. My, i pewnie około dwa miliony naszych dzisiejszych zwolenników, nie oczekujemy dziś w związku z tym oklasków, stołków czy spełniania naszych ambicji. Oczekujemy tylko - drobiazg zgoła - żeby ci, z którymi chcemy usiąść do stołu, nie okłamywali Polaków, że to my jesteśmy tymi, którzy siadać z nikim do stołu nie chcą. Dlaczego to robią? Odpowiedź jest prawdopodobnie banalna: bo od partnerów przy stole wolą mieć na tym stole przystawki, a przekonani o wyłącznej słuszności własnej drogi zakładają, że cel uświęca środki. Jeśli zechciałby Pan, bym po tych dwóch latach aktywnej, uczestniczącej obserwacji wskazał najgłupszą rzecz, jaką widziałem w polskiej polityce (nie wiem, może w światowej jest tak samo), byłby to właśnie ten polityczny darwinizm, to atawistyczne przekonanie, że więksi są od tego, żeby zżerać mniejszych. Że losem mniejszych, któremu oni z radością powinni przyklasnąć, jest być zżeranymi. Nie tylko polska szkoła, również polityka ma kłopot z zastąpieniem paradygmatu rywalizacji paradygmatem kooperacji.

Wobec tego wszystkiego spokojnie robimy swoje. Próbując przełamać ten niezdrowy mechanizm nie werbalnie, ale faktycznie. Rozpoczęliśmy już z PSL i Lewicą wspólną pracę nad przygotowaniem Konferencji o Przyszłości Polski, która odbędzie się w pierwszy dzień wiosny. Mam nadzieję, że wszyscy pokażemy wtedy Polakom, iż możliwa jest współpraca oparta o szczere partnerstwo, a nie o polityczną przemoc. O kompetencję w miejsce propagandy – tym razem „naszej, więc słusznej". Szczerość. Partnerstwo. Kompetencja. To naprawdę tak kosmiczne wymagania? Samotni superbohaterowie? Cóż, w mojej ocenie dziś ich miejsce jest już wyłącznie w komiksach. Mesjasze? Winni być dostępni już tylko w dziale religijnym.

Miejsce zaś wszystkich bez wyjątku białych koni jest w janowskiej stadninie, o ile coś z niej jeszcze zostało.

Janów Podlaski. 43 Narodowy Pokaz Koni Arabskich Czystej Krwi. Aukcja Pride of Poland
Janów Podlaski. 43 Narodowy Pokaz Koni Arabskich Czystej Krwi. Aukcja Pride of Poland  Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Pisze Pan: piękne wartości, ale „na normalną politykę będzie czas dopiero po wygranych wyborach". Jest dokładnie odwrotnie. Nie będzie żadnych wygranych wyborów, jeśli już dziś nie będzie nowej polityki. Jeśli nie przekonamy nie tych, którzy codziennie czytają „Wyborczą" i uważnie śledzą „Fakty" w TVN, ale właśnie tych nieprzekonanych. Bo przekonanych jest zwyczajnie za mało, widzieliśmy to aż w sześciu ostatnich elekcjach! A przekonać ich możemy tylko pokazując i udowadniając, że zwycięstwo w kolejnych wyborach nie ma być zwycięstwem Kaczyńskiego, Tuska, Hołowni czy jakiegokolwiek innego polityka, bo czas wreszcie na ICH zwycięstwo: obywatelek i obywateli Rzeczypospolitej. Że po tylu latach bycia robionymi w trąbę dostaną to, na co od dawna zasługują: nie zmianę obsady politycznego serialu, ale ochronę zdrowia, która dba, czy jesteś zdrowy, szkołę z płynnym angielskim już po podstawówce, Europę, wolność, pracę. I że nie będą już stawiani przed fałszywymi dylematami: patriotyzm czy Unia, 500+ czy wolne media, proste podatki czy kolej w każdym powiecie. Że przestaną być wreszcie zakładnikami rządzących, a staną się tym, czym powinni być – podmiotem demokracji.

Ale po tej stronie ludzie, jeśli mają uwierzyć, zainwestować swoją mocno poturbowaną nadzieję, muszą nade wszystko zobaczyć jeszcze jedno: o całe niebo inny styl. Inną paletę barw, inną poetykę. Nie lustrzane (tylko lepsze, bo "nasze") odbicie hegemonii i zamordyzmu Kaczyńskiego. Muszą zobaczyć polityków, którzy są tacy jak oni sami: jedni trochę bardziej na lewo, inni na prawo, jedni z taką, drudzy z inną wrażliwością, ale którzy jednak potrafią szanować swoje różnice, dogadywać się, gdzie trzeba, nie zgadzać się, gdzie się nie da, ale po spotkaniu podać sobie ręce, zamiast próbować je sobie odgryźć.

Znów usłyszę pewnie: "Piękne! Ale jesteśmy na wojnie! Najpierw ją wygrajcie, a więc się zjednoczcie! Tego wymaga od was D'Hondt". Powtórzę: tak, doskonale rozumiem, że chce Pan (nie tylko Pan) widzieć polityków sił prodemokratycznych działających razem. Podzielam to pragnienie w pełni, ba, mam nawet pomysł na to, jak je zaspokoić. Najpierw proszę mi jednak pozwolić wyjaśnić, dlaczego jestem zdania, że realizacja owego współdziałania w formie upchnięcia wszystkich, od lewa do prawa, na jednej wyborczej liście, to naprawdę przepis raczej na kolejną katastrofę niż na tak oczekiwaną zmianę – uwaga - wbrew naszym wyniesionym z codziennego życia intuicjom i odczuciom. O ile emocje to ważny w polityce doradca, o tyle my sięgnęliśmy do wiedzy (Kaczyński to nią się właśnie kieruje, wydając rocznie dziesiątki milionów na badania i analizy). Sami przeprowadziliśmy analizy wielu sondaży, zaprzęgliśmy do pracy analityków, zrobiliśmy własne badania. Konkluzja jest jasna: metoda D'Hondta nie tyle promuje zwycięzcę, co WSZYSTKIE duże i średnie listy, pozwalając im żywić się truchłami tych, którzy zostali pod wyborczym progiem. I gdy już to wiemy, to widzimy, że dziś na stole leżą tak naprawdę dwie strategie.

Jedna, którą realizować zaczęła Platforma Obywatelska, zaganiając wszystkich na swoją listę i z rozmysłem spychając Lewicę pod próg, żeby móc się nią ostatecznie pożywić. Czy ta strategia ma szanse powodzenia? Jakieś ma. Jak wielkie? Nie da się dziś oszacować, na pewno jednak zważyć należy jej ryzyka. Podstawowe jest takie, że taka lista to przecież senne marzenie Jarosława Kaczyńskiego, który zrobi (i robi!) wszystko, żeby podobnie jak w wyborach prezydenckich ostateczna rozgrywka odbyła się właśnie między PiS a PO. Zaprawdę pięknie opakowanym prezentem dla Jacka Kurskiego będzie lista, o której będzie mógł opowiadać, że są na niej ludzie o kompletnie wykluczających się poglądach, a łączą ich tylko dwa pragnienia: zemsty i władzy.

Paweł Kasprzak, Obywatele RP
Paweł Kasprzak, Obywatele RP  Fot. Albert Zawada / Albert Zawada

Czytaj również: analiza Pawła Kasprzaka opublikowana w "Wyborczej" w Wigilię 2021: >> Jedna lista opozycji w wyborach – każda inna strategia oznacza porażkę; >> Lista musi zostać wyłoniona w prawyborczym głosowaniu obywateli, a nie wytargowana w partyjnych gabinetach – twarde dane pokazują, że tylko wtedy będzie skuteczna; >> Głosowanie na kandydatów z tej listy musi być większościowe i również twarde dane za tym przemawiają bardzo mocno; >> Wszystkim nam życzę zdolności do poważnej rozmowy o tym. Zamiast czekania, aż w zaciszu gabinetów „dojrzeją decyzje politycznych liderów".

Jedna opozycyjna lista to dziś mobilizacja licznego, ale dalece niewystarczającego wyłącznie elektoratu  PO, zostawiająca po drugiej stronie potężną demobilizację całej reszty. Zniechęcająca ludzi, którzy od lat nie odnajdują się już w polsko-polskiej wojnie. Oceniamy ich liczbę nawet na sześć milionów(!). Jeśli zaoferujemy im jedną listę, wtedy „opozycja" nie zyska, ale straci co najmniej milion potencjalnych wyborców. Dowód? Dam dwa. W 2019 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego zjednoczona praktycznie w całości opozycja zebrała na jednej liście mniej głosów, niż każde z ugrupowań miało szansę wziąć osobno, wskutek czego udało się spektakularnie przegrać wybory, które dla proeuropejskiej opozycji powinny być bułką z masłem.

Dowód drugi: ostatnie wybory do Senatu. Jasne, udało się nie oddać go PiS-owi, ale wszystko przeszło o włos, bo prawie MILION wyborców, którzy zagłosowali na różnych opozycyjnych kandydatów do Sejmu, NIE zagłosowało na kolejnej karcie, z dogadanym przez wszystkie partie kandydatem do Senatu. Dlaczego tak się stało? To proste. Jestem przekonany, że podobnie jak ja potrafi Pan sobie wyobrazić umownego wyborcę umownego Roberta Biedronia, który widzi, że kandydatem w jego okręgu ze wspólnej listy jest umowny Jarosław Gowin. Jak wysoko ocenia Pan prawdopodobieństwo, że umowny wyborca rzeczywiście pójdzie na zupełnie już nieumowne wybory, które w jego ocenie jakiegokolwiek wyboru go de facto pozbawią? A jego obecność przy urnie jest z punktu widzenia całości procesu absolutnie kluczowa. Jedna lista - powtórzę - zabierze nam pewnie minimum milion głosów. A te wybory nie tylko musimy wygrać, ale musimy je wygrać milionem, a jeszcze lepiej - dwoma milionami. Bo tylko takich wyborów Kaczyński, jego urzędnicy, jego sędziowie, trzymane przez niego za twarz państwo, nie odważy się unieważnić.

Dużo mniej ryzykowna z tej właśnie perspektywy jest druga z dopuszczalnych strategii. Pamiętając o tym, co "lubi D'Hondt", to stworzenie po tej części sceny precyzyjnie opisanych, czytelnych dla wyborców i opartych o transparentne, partnerskie umowy np. dwóch bloków, z których każdy będzie miał potencjał na zgromadzenie więcej niż 15 proc. głosów (jeden może mieć spokojnie 17, drugi 25). W ten sposób w dzisiejszych realiach nie zostawimy ani PSL-u, ani Lewicy pod progiem. Bo nie możemy nikogo zostawiać za burtą. Nie wolno nam pominąć ani młodych, ani konserwatystów, ani "lewaków", ani emerytów, z którymi rozmawiałem w tym tygodniu na rynku w Końskich. Oni są już zmęczeni PiS-em, ale boją się, że odsunięcie ich od władzy przywróci Polskę sprzed 2015 roku, zresetuje państwo do takiego, które w ich odczuciu miało ich po prostu w nosie. Proszę spojrzeć: jest nadzieja, skoro jeden z ostatnich sondaży IBRiS-u daje wszystkim ugrupowaniom prodemokratycznym łącznie 51 proc. (blok zjednoczeniowy złożony z PO, PL2050 i PSL osiąga ledwie 42 proc., Lewica, zgodnie z pierwszą strategią, ląduje wtedy pod progiem). Rząd wybrany taką większością będzie miał silniejszą legitymację. PiS-owi będzie trudniej obalić go za rok czy półtora.

Tu zwykle na stół wjeżdża argument: "Ale przecież Węgry". Cóż, koleżankom i kolegom, choćby z naszej bratniej (w ramach frakcji Renew Europe) partii Momentum, życzymy jak najlepiej. Ostatnie sondaże nie nastrajają jednak optymistycznie: Fidesz Orbana korzysta na polaryzacji i ma teraz trzyprocentową przewagę nad opozycyjnym blokiem. Tam zresztą mamy inną ordynację: w znacznej mierze taką, jak u nas w wyborach do Senatu, liczne okręgi jednomandatowe. Tymczasem zjednoczenie pod okręgi jednomandatowe (nie formalne, ale faktyczne) już w Polsce przecież mamy, to wspomniany Pakt Senacki. Mimo wszystkich niedoskonałości tej metody, nikt nie zamierza tego zmieniać. Zainteresowanym politycznymi taktykami zawsze polecam dostępną na stronie www.strategie2050.pl naszą analizę wariantu czeskiego, gdzie opozycja w odpowiednim czasie przed wyborami podzieliła się mądrze i transparentnie właśnie na dwa bloki, dzięki czemu blok premiera Babisza zaplątał się w końcu i potknął o własne nogi, nie będąc w stanie gonić dwóch króliczków uciekających mu w różne strony jednocześnie.

Dlaczego o tym wszystkim zdecydowałem się napisać Panu tak obszernie? Bo naprawdę bardzo zależy mi na tym, by dyskusję o strategii na zwycięstwo demokracji przenieść z płaszczyzny emocjonalnej na racjonalną. Pokazać, że za takimi lub innymi postawami nie stoją fumy, fochy czy dąsy, że chodzi wyłącznie o – słuszne czy nie: dyskutujmy o tym – argumenty. Chciałbym tym listem uspokoić Pana i wielu innych żywiących dziś niepokój: "Czy się dogadają? Czy się dogadacie?". My w Polsce 2050 i ja osobiście nie zakładamy w ogóle innej możliwości. Uważamy jednak, że dziś jest czas na pokazanie przez wszystkich: przez nas, PO, PSL, Lewicę i innych, że "umiemy w relacje", „umiemy w partnerstwo i wizję". Dziś chcemy ustalenia zasad i modeli współpracy. Układać się na wybory będzie sens wtedy, gdy będzie już wiadomo, kiedy będą. Czy odbędą się według tej samej ordynacji? Czy taka sama będzie wielkość okręgów? To wtedy przyjdzie czas na potężne badania i namysł pojedynczo i w grupach. Wtedy nadejdzie czas na taktyczne decyzje: jak zmaksymalizować szanse na to, żebyśmy nie musieli przez następne cztery lata wszyscy ronić łez, patrząc, jak na naszych oczach PiS wykańcza Polskę, a my możemy co najwyżej iść w tej sprawie na konferencję prasową, krzycząc, że "nie ma naszej zgody!".

Panie Stanisławie, ja naprawdę wierzę w zwycięstwo. Widzę też, że stawka jest potężna. To Polska, w której wreszcie dwie z trzech części nie walczą ze sobą na śmierć i życie, obdarowane ponurą obojętnością przez tę trzecią. Wierzę, że taka właśnie Polska czeka na nas już za tym zakrętem, tuż za rogiem.

Na koniec pozwolę sobie jeszcze na moment wrócić do zasadniczej tezy pańskiego listu: moich osobistych motywacji. Idąc do polityki, nie szukałem spełnień, te szczęśliwie stały się moim udziałem dużo wcześniej. W polityce chciałem i chcę zrobić konkretną robotę. Zostawiłem tak przeze mnie lubianą drogę pisarza, działacza i publicysty. Wdepnąłem - to określenie jest tu szalenie na miejscu - w politykę z powodu, jakim było późne ojcowskie przebudzenie i związana z tym zupełnie nowa odpowiedzialność. Nie wiem, czy gdyby na świecie nie pojawiła się moja pierwsza córka, Marysia, wystarczyłoby mi determinacji do tego, by rzucić wszystko i iść próbować zmienić jej świat, wówczas dwulatki, naprawić go, uczynić miejscem przyjaznym, gościnnym, dobrym. Karmienie ego? Osobista ambicja? Kolekcjonowanie politycznych trofeów? Proszę mi uwierzyć: wszystkie wyżej wymienione mam serdecznie w miejscu na tyle językowo tkliwym, że niepodobna wymawiać jego nazwy w towarzystwie dzieci, które przywołano przecież ledwie parę wersów wyżej.

Moja polityczna podróż to droga ojca - dziś już dwóch - pociech, któremu lepiej nie wchodzić w drogę, gdy walczy o ich dobrą przyszłość. Mówiłem to na wyborczych wiecach w kampanii prezydenckiej, powtórzę i dziś: popełnia naprawdę poważny błąd ten, kto nie docenia, lekceważy albo myśli, że uda mu się łatwo wykoleić, zniechęcić czy po prostu "odstrzelić" zdeterminowanego ojca czterolatki, a teraz również i drugiej, liczącej dopiero dwa tygodnie życia dziewczynki. O ich życie tu idzie, nie o moje.

Najserdeczniej Pana pozdrawiam,

Szymon Hołownia

Czytaj również: List Stanisława Brejdyganta do Szymona Hołowni .

***
Co chcielibyście powiedzieć Szymonowi Hołowni i Stanisławowi Brejdygantowi? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Nie często otwarcie piszę takie słowa, ale takiego bełkotu to dawno tutaj nie czytałam.
Proszę mi wybaczyć, jeśli tymi słowami pana obrażam, ale inaczej pańskiego wywodu nazwać nie mogę.
Lanie wody, z którego wynika tylko jedno. Wspólna lista opozycji tak ale nie z KO.
Powstrzymanie PIS i niszczenia Polski schodzi na dużo dalszy plan, niż pozbycie się konkurencji i zdobycie jej elektoratu. I to powoływanie się na strach przed powrotem przed 2015. Tak bo przed 2015 r było w Polsce dużo gorzej, no po prostu polska w runie. Oczywiście w domyśle "ta ruina" to było tylko 8 lat PO. Magiczna data 2015 za którą nie chcą się Polacy cofnąć. Nie wiem dla mnie są jeszcze "straszniejsze" daty. Dla przykładu 1989 to niezbyt dobra data by się za nią cofnąć. W sumie1993 też nie bo wiele korzystnych zmian jest po. Nie chciałabym też powrotu do 2005 i pierwszych rządów PIS. Całkiem sporo roczników w historii Polski dobrze by nie wróciło.
Ciekawostek jednak jest trochę więcej. Nieznane ciemne siły, w domyśle PO spychają lewicę w niebyt.
Szkoda tylko, że nie trzeba żadnych spisków by lewica sama bardzo skutecznie usunęła się z polityki.
2015r Razem nie poszło razem z SLD nie przekraczając progu wyborczego i dając PIS zwycięstwo. Bez namowy PO. W wyborach do Europarlamentu to nie PO namówiło pana Biedronia by wyłamał się z Wiosną.
I dalej to nie PO namówiło lewicę do tajnych negocjacji z PIS by podarować PIS miliony z Unii za darmo. A potem tłumaczenia się paskami TVP i okłamywaniem wyborców jak to PO głosuje z Konfederacją.
Za każdym razem to były świadome działania samej lewicy, która bardzie niż Polską zastanawia się jak tu dopiec "libkom"
I nie ma tu żadnej złej woli, ani Tuska z wilczymi oczami spiskującego, tylko głupie błędy podyktowane dumą i oderwaniem od rzeczywistości.
I to samo czeka pana. Teraz pańska partia jest nowością, ciekawostką. Obietnicą tym piękniejszą, że jeszcze odległą nie zepsutą rzeczywistością. Przepraszam ale sukcesów pańskiej partii jakoś nie widzę, ale to może moja ślepota. Jeśli pomagacie ludziom super. Tylko, ze pomagających jest więcej, ale niewielu idzie do polityki i chce poklasku na starcie.
Na koniec w jednym się zgadzamy, chodzi o przyszłość. Też mam dziecko i to jego przyszłość jest dla mnie najważniejsza. Dlatego też bardzo uważnie przyglądam się tym którym mogę powierzyć mój głos.
I Pan i pańska partia się do tych ludzi nie zalicza. Owszem to się może zmienić, wszystko zależy od działań jakich się podejmiecie. Niestety ten list odsuwa tą możliwość w czasie.
@nick....129
Jestem wyborcą PL2050, kiedyś PO. I o ile Tusk, zanim uciekł z kraju był jedynym liderem, którego doceniałem to teraz nie mogę na niego patrzeć. I nie życzę sobie wspólnej listy z PO. A nas jest wielu. Więc jeżeli chcecie przegrać to dalej takie bezrozumnie głupoty wypisujcie. Bo bez Szymona nie macie szans i powinniście go po pupie głaskać.
już oceniałe(a)ś
11
97
@marcin.p
sam sobie go głaszcz, jak masz taką ochotę
już oceniałe(a)ś
62
4
@marcin.p
Nie dziwi mnie Twoja wypowiedz - jako lider, tacy jego zwolennicy. A właściwie - wyznawcy. Hołownia, tak jak Kaczyński mie ma zwolenników, lecz wyznawców.
już oceniałe(a)ś
67
9
@marcin.p
Przepraszam bardzo, ale nie mam zamiaru nikogo głaskać po tyłku. Co to w ogóle za sugestia. Fora ci się pomyliły. Wyborcza to nie portal od dewiacji seksualnych, a fakt na takim może być was wielu.
I ten komentarz o Tusku który rzekomo uciekł z kraju, prosto z pasków TVP.
Czy wszyscy Europosłowie to uciekinierzy z kraju? Czy tylko wieczna wina Tuska.
Mogę panu Hołowni nie jedno zarzucić, ale nie sądzę aby zgodził się z z twoim wpisem. Zwłaszcza z sugestią głaskania.
już oceniałe(a)ś
59
3
@halice1
Może też byc trollem. PIsi cały czas pracują nad skłócaniem opozycji i jej wyborców.
Szymon Hołownia może mieć spore ego, ale jednak ma kulturę osobistą.
już oceniałe(a)ś
27
1
@marcin.p
No jakbym Pisowca czytała. Tusk uciekł? A przed czym lub przed kim? Co za głupoty. A Szymon wyląduje tak jak wszystkie polityczne "komety" w stylu Petru, Palikot, Kukiz , Partia przyjaciół Piwa i tak dalej.
już oceniałe(a)ś
50
6
@marcin.p
"bez Szymona nie macie szans i powinniście go po pupie głaskać"
Tego właśnie oczekuje Piotruś Pan. No i oczywiście uwielbienia słownego.
Zatem dobrze trafiłeś ze swoimi poglądami. Tylko chyba jednak nie jest was aż tak wielu, jak wam się wydaje.
już oceniałe(a)ś
40
3
@nick....129
Racja. Tylko za łagodnie. Do tego tatusia, co obiecuje wziąć nas za mordę, trzeba o wiele ostrzej.
już oceniałe(a)ś
21
5
@marcin.p
Jeszcze kilka tygodni i spadniecie poniżej 5%. Ludzie chcą odsunąć PiS od władzy a PL 2050 tego nie gwarantuje, mało tego robi wszystko, aby PiS przy władzy został. Coraz więcej ludzi to rozumie i wasze słupki poparcia są coraz mniejsze. Brawo. Pan zaś pokazał, ze własne ambicje są ważniejsze niż dobro tego kraju. W sumie smutne.
już oceniałe(a)ś
42
8
@nick....129
wiele ludzi pomaga i wiele osób martwi się o los swoich dzieci ale nie każdy od razu chciałby być Prezydentem i nic poniżej ( no może jeszcze ostatecznie Premierem) ....
już oceniałe(a)ś
27
3
@nick....129
Ma kulturę osobista i spore ego, za to brak mu dojrzałości nie tylko politycznej ale także emocjonalnej.
Nie chcąc tworzyć jednego opozycyjnego bloku wyborczego sam dzieli wyborców. To niedojrzałe i nieodpowiedzialne.
już oceniałe(a)ś
37
6
@nick....129
Dzieki za kazde słowo zawarte w komentarzu. Dokładnie , duzo bełkotu i NIC więcej!! Kaznodzieja Hołownia ma wielką głowę i pustą, za to ambicje baaaardzo wielkie!
już oceniałe(a)ś
31
7
@liber166666
Taa, bez kozery powiem - poniżej zera ;)
już oceniałe(a)ś
3
0
@Ankasmokawawelskiego..
Bo pan Hołownia to jak pan Balazs, który swego czasu "jednoczył prawicę" pod swoim przewodnictwem, a jak się okazało, że nie chcą go na przewodniczącego, to się obraził. Są ludzie, którzy uważają, że muszą przewodzić. Wszystko inne jest poniżej ich godności. Nie ważna współpraca, nie ważne dobro wspólne.
już oceniałe(a)ś
12
1
@nick....129
Bardzo celne podsumowanie Hołowni. Pycha zaćmiewa mu rozum.
już oceniałe(a)ś
5
1
@halice1
W punkt. Pan Hołownia zna katechizm. Dwa razy byl w seminarium. Pierwszym grzechem głönym jest pycha.
już oceniałe(a)ś
3
1
@nitupawruk
Przeczytajcie ten nick od prawej do lewej!
już oceniałe(a)ś
2
0
@marcin.p
A nie jest tak, że Polska jest wspólna?
już oceniałe(a)ś
1
0
@marcin.p
Wystarczy, że Ty masz tak wielką chęć na to głaskanie.
już oceniałe(a)ś
0
0
@nick....129
czy on czytał to co napisał? Przerost formy nad treścią. Nie można się z tego bełkotu dowiedzieć niczego. Ludzie nie rozumieją tego gościa. Bawi się retoryką robiąc z jeżyka polskiego karykaturę.
Coś z nim nie tak.
już oceniałe(a)ś
0
0
@nick....129
Pana Szymona gawęda to srutututu
już oceniałe(a)ś
0
0
@szmaragd
On głosi: W Pińczowie dnieje! i srutututu
już oceniałe(a)ś
0
0
Panie Szymonie - to rozmawiajcie! Jakoś tych rozmów nie widzę.
Bez paktu senackiego, który - pańskim zdaniem - wielu zniechęcił, PiS nadal miałby w Senacie większość i mielibyśmy ciąg technologiczny ustaw-bubli: rano komisja, w południe Sejm, po południu Senat, wieczorem - Sejm przyklepuje, w nocy prezydent podpisuje i jest po ptokach.
@lesny__dziadek
a tak mamy to samo, tyle że z 30-dniową linią opóźniającą w senacie
już oceniałe(a)ś
3
41
@lesny__dziadek
Panie lesny dziadku, nie wiem czy Pan zauważył, ale w wyborach do sejmu w odróżnieniu od wyborów do senatu nie ma jednomandatowych okręgów wyborczych i ten mechanizm po prostu nie zadziała. Czy Pan naprawdę uważa, że zwolennik np Pani Gill-Piątek, czy Joanny Muchy zagłosuje na Ujazdowskiego, albo innego Gowina?
już oceniałe(a)ś
10
33
@lesny__dziadek
Powołuje się Pan na wybory do Senatu, które mimo przewagi, okazały się minimalnym sukcesem. Ale nie o wynik mi chodzi.
Chcę przypomnieć, że idea wspólnych e listy w wyborach do Senatu nie pochodziła od PO/KO.
już oceniałe(a)ś
4
24
@lesny__dziadek > Jakoś tych rozmów nie widzę

P2050, PSL i Lewica właśnie uzgadniają wspólną debatę programową w marcu. PO wystosowanego zaproszenia - nadal nie przyjęła.

To kto tu nie chce rozmawiać?
już oceniałe(a)ś
6
12
@ex-terra
Litości! Warto znać naszą historię. Wybory 1989 roku. Jedna lista, na której byli ludzie o różnych poglądach. Można? Można. Ci, którzy głosowali, głosowali albo na PZPR, albo przeciw PZPR. Dziś jest o tyle lepiej, że każdy kandydat, jeśli tylko chce, może dotrzeć do swoich wyborców. Sposobów jest wiele. Trzeba chęci. Wyborca głosuję na kogo chce. Do Sejmu wchodzą ci, którzy mają najwięcej głosów na liście. I może właśnie o to chodzi. Kandydaci Polska 2050 są dobrze znani tylko sobie. Po wyborach okazałoby się, że w Sejmie ludzi Hołownia miałby niewielu. I jeszcze jedno. Nieprawdą jest, że miejsca biorące to te pierwsze na liście. Po prostu ci z dalszych miejsc muszą się napracować, by ktoś na nich zagłosował, ponieważ zwykle są nieznani. Ale można. Dowodem są posłowie Solidarnej Polski. Niechlubnym dowodem, ale jednak.
już oceniałe(a)ś
9
0
Dlaczego według pana Hołowni jedna lista oznaczałaby demobilizację wszystkich wyborców opozycji poza wyborcami PO? Nie jest pewien swoich wyborców?

Panie Hołownia! Poprzednie wybory pokazały, że PiS zdobywa większość, chociaż głosuje na niego sumarycznie mniej ludzi, niż na inne partie. Pokazały też, że sojusz opozycji, choć niedoskonały, pozwolił wygrać większość w Senacie. A podzielcie te "jedynki" na listach w dowolny sposób, nawet losując, albo grając w cymbergaja, ale niech to będzie jedna lista, bo inaczej Polskę diabli wezmą. Czy raczej Putin, który Węgrom już mówi, na kogo mają głosować.
@ironic
I jeszcze jedno, panie Hołownia. W 2050 roku będę albo bardzo stary, albo nieżywy. A moje dzieci na emigracji. Interesuje mnie tu i teraz.
już oceniałe(a)ś
52
6
@ironic
Czy w swoich kalkulacjach bierze Pan pod uwagę jak wielki jest negatywny elektorat PO i Tuska?
I proszę nie upatrywać oceniać wielkości tego elektoratu tylko w propagandzie TVP.
Wystarczy sięgnąć do tekstów sprzed 2015 roku i trochę poczytać.
już oceniałe(a)ś
13
30
@gwmt
Ale kto temu negatywnemu elektoratowi każe głosować na kandydatów PO na wspolnej liscie? Przeciez mogą głosować na swoich
już oceniałe(a)ś
19
4
@ironic
Twoją argumentacja jest prawidłowa! Tam, gdzie "rządzi d'Hondt", nie chodzi o to, by mieć jak największą frekwencję, lecz o to, by jak najwięcej ludzi głosowało na jeden blok wyborczy.

W sytuacji gdy do wyborów idą trzy partyjne listy wyborcze, które - przykładowo - dostają łącznie 100 tysięcy głosów (30+30+40 tysięcy) przegrywają, z jednym blokiem wyborczym, który dostaje łącznie - również przykładowo - 90 tysięcy głosów. Bo ten jeden blok wyborczy dostaje więcej mandatów, aniżeli pozostałe trzy partie.

Wspólna lista ma więc sens i daje się to udowodnić wyborczą logiką oraz matematyką.
już oceniałe(a)ś
19
3
@zbychuk
Pan tak serio czy to wyraz niebywałej naiwności? To oczywiste, że wspólna lista = lista Tuska i Platformy. To dlatego Hołownia i Kosiniak-Kamysz nigdy na to nie pójdą
już oceniałe(a)ś
1
5
@ksmiechowski
Bo są durniami i Polskę - jako całość - mają w dudzie.
już oceniałe(a)ś
4
0
@zbychuk
Maja wybór. I o to chodzi. Zeby byla wspolna lista i niech kazdy wybiera swoich.
już oceniałe(a)ś
5
0
@ksmiechowski
Przeciez natej wspolnej liscie bedą nazwiska Hołowni i jego kumpli.
już oceniałe(a)ś
4
1
@babajaga99
Ja uważam, że to dobrze że nie pójdą. Jak nie przekroczą progu wyborczego a KO dostanie więcej głosów niż PiS to ich głosy przejdą na KO i tyle ugrają. Tak się może stać jak wyborcy zrozumieją, że oddanie głosu na małe partie to "zmarnowanie" głosu.
już oceniałe(a)ś
3
0
@ironic
Nigdy nie zagłosowałbym na listę z kandydatem PO. Zbyt wiele razy dawałem im szansę i albo była "ciepła woda w kranie" albo zjednoczenie, które i tak przegrywało. Jestem jednym z tych wielu milionów, którzy rozczarowali się PO i nigdy nie zagłosowaliby za PIS.
już oceniałe(a)ś
1
3
@Portenio
czyli kolejne wybory będą wygrane z PISem za 10 lat :D
już oceniałe(a)ś
1
0
Szymon nie zaczarujesz rzeczywistości. Działasz w interesie dojnej zmiany. Zmienię zdanie , gdy zawrzesz koalicję wyborczą z Platformą, bo to jedna możliwość pokonania D'Hondta i PiSu. Potem możecie się pięknie różnić.
@ktop
Jak Ty, i ten pełen kultury "misiaczki", tak dobrze rozumiecie d`Hondta, to podpowiedz Tuskowi/PO jak zdobyć chociaż jeden mandat więcej w okręgu w Nowym Sączu.
W 2019 roku KO zdobyła w Nowym Sączu JEDEN mandat z dziesięciu.
Może górale tracą cierpliwość do PiS ale to nie znaczy, że marzą o tym by zagłosować na drużynę Tuska.
już oceniałe(a)ś
9
28
@gwmt
Górale przewodnią siłą narodu plus górnicy i rolnicy !!!
już oceniałe(a)ś
21
2
@ktop
"Tak sformułowana teza jest - w sumie dość banalną - polityczną manipulacją, obliczoną na usunięcie potrzebnej również w polityce konkurencji"
I w zasadzie tym zacytowanym zdaniem można streścić odpowiedź Hołowni.
NIE CHODZI o dobro i Rację Stanu dla tego KRAJU, CHODZI O dobro konkurencyjnej partyjnej KANAPY.
Konkurencja to nie wrogość moim skromnym dziaderskim zdaniem, a zatem nie oznacza jedynie naparzania się na salonach i taplanie w "WINIE Tuska" ale także ZDOLNOŚĆ DO WSPÓŁPRACY w sytuacji zagrożenia. A takie dziś mamy.
Dlatego JAKO MANIPULACJĘ oceniam nawoływanie do niezjednoczenia opozycji w imię "zdrowej konkurencji". W tym przypadku zamiast ZDROWIA będzie ZAWAŁ.
już oceniałe(a)ś
29
4
@hrabiacosel
Przypomnij mi, ile razy mieliśmy już zawał realizując próby zjednoczeniowe PO pod własnym szyldem? Tylko idiota robi w kółko to samo, oczekując że za którymś razem rezultat będzie inny.
już oceniałe(a)ś
7
17
@summercloud
No właśnie tylko idiota robi w kółko to samoobrona. Tylko zjednoczona opozycja ma szansę odsunąć PiS od władzy
już oceniałe(a)ś
8
5
@hrabiacosel
prawda aż tak hrabiego w oczy kole?
już oceniałe(a)ś
2
0
Kolejny Ojciec Narodu??? Bezczelność tego osobnika, zaczyna dorównywać chamstwu i głupocie Emerytowanego zbawcy Narodu. Chce swojemu potomstwu zapewnić komfort życia??? Proszę uprzejmie, tylko nie kosztem pozostałych obywateli naszego kraju. Brak samokrytycyzmu i przekonanie o swojej wielkości poraża wręcz. Panie Hołownia proponuję szklaneczkę oleju rycynowego, naprawdę pomoże osiągnąć równowagę umysłową:))
już oceniałe(a)ś
186
38
Ależ wymowny ten kwadratowy ministrant!
Tylko co z tego słowotoku wynika?
@ae25
Znaczy TLDR?
już oceniałe(a)ś
3
5
@ae25
Byłby dobrym kazodzieją. U nas mówiło się,że kot musi być łowny,a ksiądz mowny..
już oceniałe(a)ś
21
3
@ae25
to że opozycja nie utworzy wspólnej listy, co znacząco polepszy wynik pisu
już oceniałe(a)ś
21
5
@ae25
Ano, niewiele. Słowa, słowa, słowa ...
już oceniałe(a)ś
12
5
@ae25
że niezbyt dobrze spełnia rolę "pożytecznego idioty"!
już oceniałe(a)ś
8
4
@Nipo7@wp.pl
W nowicjacie był już dwa razy....to kto wie co przed nim.
już oceniałe(a)ś
9
4
@ae25
Deszcz pada, pada, pada
Hołownia gada, gada, gada
już oceniałe(a)ś
11
4
@dysonans
A PiS włada, włada, włada.
już oceniałe(a)ś
7
1
@Nipo7@wp.pl
Byl dwukrot ie wse inarium duchlw ym
już oceniałe(a)ś
0
0
@dysonans
Z Twojej wypowiedzi wynika, że niewiele z niej zrozumiałeś.
Przeczytaj raz jeszcze, bez rozemocjonowanej głowy, staraj się zrozumieć co autor tekstu chce przekazać, w jego argumentację i intencje ... i wtedy dopiero próbuj to skomentować.
Mówię beż jakiejkolwiek złośliwości
już oceniałe(a)ś
0
3
@ae25
Wynika srutututu
już oceniałe(a)ś
1
0
A tak naprawdę chodzi o to, że w koalicji byłby mniej ważny. A on nie może pozbyć się wizji gdzie z sobą w roli rozgrywającego i rozdającego role na opozycji. Przecież to mu się po prostu należy.
A poza tym przecież Trzaskowski zabrał mu prezydenturę, którą Hołownia Szymon miał juz w kieszeni ! Takich rzeczy nie sposób zapomnieć.
Mnie Hołownia kojarzy się z Kukizem. Pojawił się znikąd, miał dobry wynik w w wyborach prezydenckich, na fali wprowadził ( wprowadzi) kilkunastu (kilkudziesięciu) posłów nie wiadomo skąd, nie wiadomo ilu spośród nich okaże się mejzami. A potem to już zostanie tylko wizja wielkości - jak u Kukiza....
@pag1951
No przecież.
już oceniałe(a)ś
6
4
@pag1951 > A poza tym przecież Trzaskowski zabrał mu prezydenturę, którą Hołownia Szymon miał juz w kieszeni

Jak ostatnio sprawdzałem, to prezydentem jest Andrzej Duda, nie Rafał Trzaskowski.

Czy Hołownia by wygrał wybory na jego miejscu? Nie wiadomo, sondaże sugerowały że poradziłby sobie lepiej, ale to tylko sondaże.

Wiemy, że Trzaskowski wybory - przegrał.
już oceniałe(a)ś
6
10
@pothkan84
Wiemy też, że w drugiej turze Hołownia nie zwrócił się z apelem do swoich wyborców aby poparli Trzaskowskiego. Trzaskowski przegrał z Du.ą o włos i być może to był "ten włos".
już oceniałe(a)ś
13
4
@Paragtaf22

85% wyborców Hołowni zagłosowało na Trzaskowskiego w II turze. Wyższy wynik miał tylko (malutki) elektorat Biedronia. Pozostałe 15% to ludzie, którzy wcześniej głosowali na PiS (są na to badania sondażowe), ale w 2020 udało się ich Hołowni odbić. W zerojedynkowym wyborze PiS-PO - wrócili jednak do bliższego sobie kandydata. Gdyby Hołownia pozostał w drugiej turze - zapewne pozostaliby przy nim.

Ale niestety do was platformiarzy to nie dociera. Zawsze winny jest ktoś inny, nigdy nie wy. Niczego się nie nauczyliście. Nie jesteście w stanie zrozumieć, że większość Polaków was nienawidzi. Waszej arogancji, waszej pogardy dla pracowników, dla prowincji. Waszej hipokryzji. Waszej programowej pustyni. Jeśli postawicie ich pod ścianą binarnego wyboru PO-PiS, wielu może wrócić do PiS. Albo zostać w domach.

P2050, PSL i Lewica - dają im możliwość wyjścia z klinczu duopolu.
już oceniałe(a)ś
8
8
@Paragtaf22
Dobrze byłoby też pamiętać o działanich władzy. Zmieleniu głosów emigracji, cudach nad urną, alertach SMS itp. Każdy głos był na wagę złota, ale czy SH wygrałby z machiną władzy? Czy nie byłby propagandowo latwieszym celem, bo mniej oczywistym jako poważny kandydat?
już oceniałe(a)ś
7
0
@pag1951
Paragtaf22
Poparł. Mowil że zagłosuje. A za ludzi ktorzy wstąpili do jego ruchu się nie wypowiadał. Może to dziwić, ale to jest właśnie normalne podejście. Każdy ma swój rozum. Równie dobrze mogło to zadziałać odwrotnie i zamiast 80% zagłosowałoby 60%
już oceniałe(a)ś
0
5
@LamaCzyOwca
Boolshit.
już oceniałe(a)ś
1
0
@pothkan84
Tiiiaaaa, obecne sondaże KO - 25%, Polska 2050 -10%, no strasznie wyborcy nienawicą KO, strasznie .....
już oceniałe(a)ś
2
1
@pag1951
Celne podsumowanie.
już oceniałe(a)ś
0
1
@pothkan84
Wiemy, ze nie były uczciwe!
już oceniałe(a)ś
0
0
@pag1951
Cztery lara w Sejmie? Bezpieczna opcja! Czy o to chodzi?
już oceniałe(a)ś
0
1
Acha! To jednak Szymon Hołownia ma swoje pomysły i swoją "skalę".
I jednak neguje wszystkie argumenty i prośby, które słyszy i widzi.

W sumie to jednak dobrze się stało, ze udzielił tak obszernego wyjaśnienia swoich motywów działania.

Zamiast czekać na Polskę roku 2050, poczekam sobie spokojnie na najbliższą wiosnę, do której zostało już niecałe siedem tygodni.
@Melania65
Sądziłem że to tylko głupiec, ale to kandydat na kolejnego Kaczyńskiego:))
już oceniałe(a)ś
37
9
@korab1
Trochę się jednak różnią.
I chyba jednak nie zbiera teczek z "hakami".
No chyba, że się mylę :)
już oceniałe(a)ś
19
4
@Melania65
Kaczyński pewnie też na początku kariery był poczciwym demokratą, w którym zebrało się całe dobro tego świata. Nie wierzę "geniuszom", oni są zawsze odpowiedzialni za śmierć i męczarnie milionów!!!
już oceniałe(a)ś
32
6
@Melania65
Poczekasz na wiosnę, Melanio? I czego spodziewasz się doczekać, poza stopnieniem śniegu, lokalnymi podtopieniami, alergenami z pylących drzew i ogólnym budzeniem się przyrody do życia? ;-)
już oceniałe(a)ś
10
3
@willie1950
Definitywnego rozpisania nowych wyborów.
I pokonania w nich pisowców.
Bezwzględnego pokonania.
Sądzę, że to wystarczy, jak na tę najbliższą wiosnę ;)
już oceniałe(a)ś
15
0
@Melania65
Ja tu próśb nie widzę, same darcie szat a'la Rejtan i łzy, że to koniec końców, Reczypospolita płonie!
Takie same szlochy były przy poprzednich wyborach i co? Tak się spięli, że i tak przegrali...
Argumenty Hołowni są absolutnie logiczne: skoro zjednoczenie nie działa, to trzeba starać się działać inaczej. Uruchomić elektorat, który PO miał od zawsze w d...
już oceniałe(a)ś
1
5