Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

PAMIĘTAMY?

Kiedy myślę o warszawskim getcie, staram się nie szukać żadnych porównań, ani historycznych, ani mi współczesnych, bo to byłoby niestosowne, a jednak skojarzenia nasuwają się same, gdyż posługuję się jedynie własnymi doświadczeniami i przeżyciami. Tym bardziej że pamięć o Zagładzie ma pełnić funkcję przestrogi.

Jeśli więzień getta porównywał swój los z losem innych i dostrzegał podobieństwa, być może uzasadnione byłyby takie poszukiwania w drugą stronę, choć przy zachowaniu należnych proporcji, skali i perspektyw. Czym byłaby historia, gdybyśmy traktowali ją jedynie jako abstrakcyjne dzieje naszych przodków? Popadłaby w zbiorową niepamięć. Przeszłość wszak ma stanowić lekcję dla potomków, a historia, gdy prawdziwa i przeczytana - ma być nauczycielką życia.

Pamięć pozbawiona osobistych odniesień staje się martwą i zbędną konstrukcją. Choćby to, że budują wielki mur, zwieńczony drutem kolczastym, który ma nas otoczyć.

Tę garść refleksji o łączności pomiędzy przeszłością a teraźniejszością poświęcam Międzynarodowemu Dniowi Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.