Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wlodzimierz.Czarzasty@sejm.pl

Szanowny Panie Pośle,

jestem pracującym emerytem i właśnie straciłem część swoich dodatkowych dochodów z powodu "Polskiego ładu".

Powiedziałbym, że bycie na emeryturze ma swoje jasne i ciemne strony. Zapożyczając język „klasyka", plusem dodatnim jest wolność od wielu zależności, plusem ujemnym jest fakt, że żeby ją mieć, trzeba się zestarzeć. Dolegliwością większości polskich emerytów jest również niska emerytura, stąd zamach "Polskiego ładu"  na dochód dorabiających do emerytury jest wyjątkowo podły. Za to, że radzę sobie i nie liczę na niczyją łaskę, zostałem ukarany.

Dzisiejsi emeryci swoją młodość zaliczyli w PRL-u, a cud Solidarności, dołączenie do NATO i Unii Europejskiej przeżywali już jako dojrzali ludzie. Jeszcze parę lat temu byłem dumny jak paw, że moje dzieci i wnuki dorastają jako wolni ludzie i nie poznają, jak to jest, kiedy trzeba zginać kark, żeby przeżyć. Teraz znowu jestem poniżony i okradziony przez własne państwo, a moim dzieciom i wnuczętom kurczy się wolność. Nie chcę się bać, jeszcze nie, ponieważ ciągle mam nadzieję, że wspólnymi siłami damy radę wyjść z tego kryzysu demokracji.

Ja wiem, że ponoszę część winy za to, jak jest dzisiaj w Polsce; całe moje pokolenie jest winne „odpuszczeniu" politykom, nie chciało nam się zajmować polityką, woleliśmy się dorabiać. Grunt, żeby jakoś to szło, „a reszta, co tam, polityk zawsze kłamie i kradnie" – zostało nam z czasów komuny. Myślałem, że to tylko w PRL-u zginałem kark, ha, ha, a ja nadal to robiłem, tylko nie widziałem.

Moje dzieci są bardziej krytyczne i asertywne i mają powody, żeby do polityków odnosić się z nieufnością.

Moje pokolenie stworzyło klasę polityczną pozbawioną odwagi krytycznego myślenia, zajętą głównie - jak my - swoją karierą. Córkę i wnuczkę strasznie złości brak cywilnej odwagi polityków w kwestiach dla nich ważnych, zwłaszcza tych dotyczących kobiet, uchodźców i klimatu.

Tak, to moja, nasza wina. Dopiero dzisiaj zaczynam myśleć jak wolny człowiek i jako taki żądam, ja, wyborca, by zostać wysłuchanym. Musimy wygrać następne wybory, a uda się to tylko wtedy, gdy wszyscy będziemy grać razem. Wszystkie partie polityczne muszą przystąpić do wyborów we wspólnym bloku, żeby nie powtórzyć klęski z 2019 roku. Sporo dyskutowałem na temat ordynacji wyborczej z córką i wyszło nam właśnie tak. Pozwolę sobie na taką uwagą na marginesie:

Uff, doszedłem do końca. Zobowiązuję Pana, jako wyborca, do wytężonych działań w sprawie szukania wspólnych punktów, które pozwolą partiom demokratycznym utworzyć wspólny front. Obiecałem córce, że nie ruszę się w dniu wyborów z domu, jeżeli opozycja będzie rozdrobniona.

Z poważaniem,

Jerzy Nowak

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.