Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od 2015 roku, od czasu, kiedy PiS przejął Polskę i demoluje nasz kraj, wyrywa z Unii Europejskiej, niszczy relacje z NATO oraz wszystkimi krajami demokracji zachodniej, z krajami cywilizacji i kultury śródziemnomorskiej, do kategorii inwektyw trafiło określenie „totalna opozycja". Co gorsza, niektórzy przedstawiciele opozycji sejmowej wobec PiS tłumaczą się i wypierają to, że nie są „totalną opozycją". Traktują to określenie jako obraźliwe, jako świadczące o zacietrzewieniu, o emocjonalnym i „nieprofesjonalnym" podejściu do polityki. Nie rozumiem takiej postawy. Jest ona dla mnie niewytłumaczalna, całkowicie niezrozumiała.

Sam, choć nie jestem politykiem, lecz jedynie pracownikiem Uniwersytetu, jestem w totalnej opozycji do PiS, do wszystkiego, co PiS robi, do całej tej demoralizacji, populizmu, nacjonalizmu, tak zwanej polityki historycznej, homofobii, ksenofobii, sojuszu ołtarza i tronu, beznadziejnej propagandy reżimowej TVP i reżimowego Polskiego Radia. Jestem w totalnej opozycji wobec ataku na wolne media, wobec ataku na wolne i niezależne sądy i sędziów, wobec zamachu na apolityczną i bezwyznaniową szkołę. Jestem w totalnej opozycji do stosowania Pegasusa wobec opozycji, a także innych osób niewygodnych dla władzy, myśląc tu o niezłomnej pani prokurator. Jestem w totalnej opozycji wobec stref wolnych od gejów, wobec Kraśnika obawiającego się 5G, jestem w totalnej opozycji wobec antyszczepionkowców. Jestem w totalnej opozycji wobec przejmowania przez Orlen lokalnych i regionalnych mediów, przeciw 39 nieruchomościom Obajtka i parcelom żony premiera we Wrocławiu. Jestem w totalnej opozycji przeciw maseczkom i respiratorom od handlarzy bronią i instruktorom narciarstwa. Jestem w totalnej opozycji wobec krycia pedofilii, przeciw udziałowi osób duchownych w uroczystościach państwowych. Istnieje bowiem (choć w Polsce tylko teoretyczny) rozdział Kościoła i państwa.

Politycy tak zwanej opozycji, namiętnie walczący ze sobą, a nie reżimem pisowskim, i obawiający się nazwania totalną opozycją, wywołują mój wstyd i zażenowanie.

Ten ich pseudodystans, to niby nieemocjonalne podejście do polityki, takie zdystansowane, profesjonalne. Nie da się uniknąć w tym miejscu porównania z nazistowskimi Niemcami, choć prominentni działacze tak zwanej opozycji „napominali" używających takich porównań.

Czy według obawiających się nazwania totalną opozycją w latach trzydziestych XX wieku należało z „dystansem i bezemocjonalnie" podchodzić do nazistów i Hitlera? Przecież Hitler „budował autostrady, zlikwidował bezrobocie, stworzył Volkswagena, reaktywował armię i zmienił ją w potęgę, zlikwidował inflację, przywrócił poczucie dumy z bycia Niemcem". Pięknie wskazał wroga, ojca wszelkiego zła i niemieckich nieszczęść.

Nasz reżim pisowski nie odbudował potęgi armii, wręcz tę armię niszczy, inflacji nie zmniejszył, ale twórczo ją zwiększa.

"Polski ład" to wręcz podręcznikowy bubel prawny i polityczny. Do tego stopnia bubel, że wprowadzony od pierwszego stycznia, już piątego stycznia musiał być nowelizowany!

Wszystkie wielkie pisowskie plany to kompromitacja: i sądownictwo, i służba zdrowia, i szkolnictwo, i dyplomacja, i Międzymorze, i helikoptery Antoniego Macierewicza, i okręty podwodne, i komisja smoleńska, i Trójkąt Wyszehradzki. Volkswagena nie mamy,  nie mamy także samochodów elektrycznych, choć miało ich być milion, sojuszników nie mamy, bo wszyscy dookoła są źli, tylko Węgrzy nieco lepsi.

Polską rządzą ciemnota i zabobon, którym reżim pisowski schlebia i "Polskim ładem" kupuje sobie kolejne głosy. Bo ten "Polski ład" to moim zdaniem wyłącznie transfer socjalny pieniędzy zabieranych przedsiębiorczym, mądrym, pracowitym i przekazywanych innym. W dużej części pisowskiemu elektoratowi podatnemu na propagandę kościelno-narodowo-populistyczno-putinowską.

Jestem w totalnej opozycji wobec PiS i jestem z tego dumny.

Z wyrazami szacunku

Maciej Michalik, prof. UMK w Toruniu

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.