Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czy jest jakaś granica zakłamania i samouwielbienia?

Przeczytałem wywiad z Jarosławem Gowinem dla TVN. Jarosław Gowin, człowiek przez ponad sześć lat firmujący i popierający politykę prowadzoną przez PiS, przedstawia się jako Konrad Wallenrod Zjednoczonej Prawicy.

To ja sprzeciwiłem się Jarosławowi Kaczyńskiemu w kwestii tak zwanych wyborów kopertowych, potem 'lex TVN' i wolności mediów, aż po 'Polski ład'. Zapłaciłem za to wysoką cenę, może za wysoką".

Niewątpliwą zasługą Gowina jest zablokowanie "wyborów kopertowych". Co do "lex TVN" mam wątpliwości, na ile jego sprzeciw był istotny. A co do "Polskiego ładu", to - o ile pamiętam - przy ogłaszaniu po raz pierwszy go publicznie Gowin stał obok Jarosława Kaczyńskiego, firmując ten Święty Graal. Również jego podpis widnieje pod programem.

Czyli albo Gowin, przedstawiający się jako doświadczony polityk, nie wiedział, co podpisuje, firmując jedną z najważniejszych ustaw w państwie, jaką jest ustawa podatkowa, albo wiedział, że podpisuje bubel, który potem będzie próbował poprawiać, czyli robił dokładnie to, co robi aktualnie Morawiecki – usiłuje poprawić firmowany przez siebie bubel.

A mnie w wywiadzie brakuje słów następujących: To ja popierałem ustawy niszczące niezależność polskich sądów. I nie przeszkadzało mi w tym stanowisko wszystkich gremiów prawniczych polskich i zagranicznych oraz będące konsekwencją tego pogorszenie się stosunków z UE. To ja głosowałem za reformą polskiego szkolnictwa przeprowadzaną przez Annę Zalewską. Kontynuacja tej reformy prowadzona przez Czarnka też mi nie przeszkadzała – głosowałem przeciwko jego odwołaniu. To ja głosowałem za obniżeniem wieku emerytalnego, zdając sobie sprawę z konsekwencji tej ustawy, co wyraziłem cierpiętniczą miną po zakończeniu głosowania. Nie sprzeciwiałem się obsadzaniem stanowisk w SSP krewnymi i znajomymi polityków, wiedząc, że nie mają do tego kompetencji. Nie przeszkadzało mi zniesienie jakichkolwiek wymogów dla kandydatów na te stanowiska. Nie wzbudziło mojego sprzeciwu przekazanie służb specjalnych ludziom skazanym za nadużycie władzy.

Wszystkie te "osiągnięcia" pierwszej kadencji władzy ZP ocenia Jarosław Gowin pozytywnie.

Jedyne, co ma sobie Jarosław Gowin do wyrzucenia, to głosowanie za przydzieleniem 2 mld zł na TVP. Zdumiony polityk zorientował się po pięciu latach, że Jacek Kurski prowadzi „szczujnię". Do tej pory w ogóle nie zdawał sobie z tego sprawy. Przekonał się o tym, gdy sam znalazł się na celowniku TVP. Nie miał również pojęcia, że władza, w której uczestniczy, brutalnie niszczy przeciwników, nie oszczędzając ich rodzin. Dopóki nie dotknęło to jego i jego bliskich.

Ten Konrad Wallenrod polskiej polityki znosił upokorzenia, podbieranie mu ludzi, niszczenie jego reformy wyższych uczelni bez słowa skargi. Dla Polski, rzecz jasna. Dopóki nie pozbawiono go stołka. Tego już nawet jego miłość do ojczyzny znieść nie mogła i Gowin porzucił koalicję. Teraz będzie opozycjonistą.

Dla mnie Gowin jest ciemną postacią polskiej polityki. Z pewnością nie najbardziej szkodliwą, ale jedną z bardziej odrażających. Ziobro, Kaczyński czy Kamiński są łajdakami, ale przynajmniej nie udają kogoś, kim nie są.  

Czytelnik

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.