Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Borys.Budka@sejm.pl

Szanowny Panie Pośle,

nasz syn powiedział nam ostatnio, że doszedł do wniosku, że z Polską łączy go już chyba tylko język i generalnie to na ogół wstydzi się przyznawać gdzieś w świecie, skąd pochodzi. Oczywiście, rzuciliśmy mu się do gardła, że tak nie można, że kraj, że teraz będzie szansa w wyborach, że zjednoczona opozycja itede. Spojrzał tylko na nas i zapytał, o jaką zjednoczoną opozycję nam chodzi, bo z tego, co on widzi, to każdy sobie rzepkę skrobie i ma interes Polski głęboko gdzieś.

Mamo, powiedział, "Solidarność" to był cud, to byli politycy-państwowcy, takich dzisiaj już nie ma. To jest wbrew polskiej naturze.

Pytam więc Pana, polityka demokratycznej partii, czy to prawda? Będziecie w stanie działać razem czy nasz syn ma jednak rację?

Przypomnicie swoim wyborcom, jak wspaniale jest łączyć się we wspólnym działaniu, czy to Was przerasta? Czy jednak zamiast „dumnie" bardziej adekwatnie brzmieć będzie powiedzenie „Polak brzmi durnie"?

Obawiam się, że cały czas wymyślacie, jak zrobić nam dobrze, a ja wolałabym, żebyście zastanawiali się, jak Z NAMI zrobić w kraju dobrze. Weźcie nas, swoich wyborców, pod uwagę, potraktujcie poważnie nasze wezwanie do wspólnego działania. MY TEGO CHCEMY!

Szczerze? Resztką swojego wrodzonego optymizmu wierzę, że jednak Wam-Nam się uda i wspólna lista ujrzy światło dzienne. Jeżeli nie, to cóż, zawsze będzie nas łączyć wspólny język, aczkolwiek niekoniecznie spotkamy się przy urnie wyborczej.

Pozdrawiam

Irena Dąbrowska

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.