Jeżeli opozycja potrzebuje robić konferencje polegające na wzajemnym okładaniu się, niech zrobi to w kampanii prawyborczej, a nie w kampanii wyborczej. Potrzebny nam jest sposób na to, by walka na opozycji wydarzyła się wcześniej, nie w kampanii, bo wtedy powinna się ona toczyć już tylko ze Zjednoczoną Prawicą i z Konfederacją - mówi Marta Lempart
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z Martą Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet rozmawiają Anita Karwowska i Waldemar Paś

Na początku grudnia wszystkie partie opozycyjne i ruchy obywatelskie podpisały się pod Porozumieniem dla Praworządności. Zapowiedzieliście wspólny projekt ustawy przywracającej niezależność sędziowską, który ma pomóc zakończyć prawny konflikt Polski z instytucjami Unii Europejskiej i odblokować środki unijne. Mamy drugą połowę stycznia, a projektu w Sejmie nie ma.

- To pierwsza od 2015 r. wspólna inicjatywa całej opozycji i ruchów obywatelskich, która ma formę projektu ustawy. W ramach Porozumienia dla Praworządności sięgnęliśmy po przygotowany przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw, która pomogłaby w wykonaniu zobowiązań nałożonych na Polskę na mocy orzeczeń TSUE.

Zgodziliśmy się, że projekt Iustitii jest tym projektem, który wszyscy popieramy i chcemy jego złożenia w Sejmie. Ma to być pierwszy projekt, który zostanie złożony wspólnie, przez całą opozycję. Stąd konieczność dopracowania projektu przez działający cały czas zespół roboczy - on musi być tak uwspólniony, żeby wszystkie partie go poparły.

Przecież poparły.

- Projekt został zaakceptowany i przyjęty do prac zespołu roboczego, ale niestety, niektóre ugrupowania wciąż mają uwagi.

Jakie?

- Część merytorycznych, i takich jest znacząca większość, a część - wręcz przeciwnie. Naszą rolą, jako organizacji obywatelskich, jest między innymi reagowanie na działania pozorowane, na szukanie na siłę odrębności, na rozwadnianie faktycznej, realnej pracy przez popisy bez znaczenia.

To jest dla polityków wciąż wielka pokusa - ten nieszczęsny wybór między Polską a partią, między interesem społecznym i publicznym a interesem partii, widać momentami bardzo wyraźnie.

Na szczęście akurat ci, z którymi pracujemy przy Porozumieniu, są w stanie z tą pokusą przez większość czasu walczyć.

Czy prace są celowo przedłużane?

- Nie. Patrząc na to, jak idą prace nad projektem, widzę szansę dużą jak nigdy wcześniej, że przeważy prawdziwa robota, a nie popisy, że z tego testu opozycja wyjdzie zwycięsko.

Jak duża część zespołu się popisuje?

- Oceniam, że połowa pracuje absolutnie merytorycznie, 45 proc. - w dużej części merytorycznie, u pozostałych 5 proc. wygrywa pokusa walki o pozycję partii, a nie o Polskę.

Tylko że te role zmieniają się na różnych etapach, nie są trwałe. Dlatego mówię o tym, że zmierzamy ku dobremu.

Co politycy próbują rozwodnić w projekcie?

- Zdarza się typowa dla klasy politycznej tendencja do ostrożnego mówienia „na okrętkę". Czyli tak, próby rozwadniania spraw, w których należy mówić tak, tak - nie, nie.

I rozwadniacie?

- Nie zgadzamy się na to. Organizacje obywatelskie stoją po stronie konkretu i nazywania rzeczy po imieniu. To jest nasza największa siła.

Kiedy skończycie pracę?

- Nie wyobrażam sobie, że prace nad projektem będą trwały dłużej niż do końca stycznia. Jeśli opozycja parlamentarna, mimo stworzonych przez nas warunków i wkładu Iustitii nie dogada się w tak ważnej sprawie, ktoś się wyłamie, to będzie dla nich kompromitacja.

Dlaczego ten projekt jest taki ważny w kontekście środków unijnych dla Polski?

- Powodem zawieszenia środków dla Polski jest m.in. dalsze istnienie Izby Dyscyplinarnej. Upór Ziobry i lęk Kaczyńskiego przed nim powoduje, że wyrok TSUE w tej sprawie nie jest wykonywany. Za chwilę Polska będzie chciała się wykazać, że zmienia przepisy, aby były zgodne z prawem unijnym. A PiS nie ma żadnych swoich projektów w tej sprawie.

Nasz projekt to propozycja wyjścia z tego klinczu. Jest dokładnie tym, który powinien zostać przyjęty, aby Komisja Europejska uznała, że Polska zrobiła krok w kierunku praworządności.

Byłby wygodny dla PiS?

- Dla PiS na pewno nie, przecież partia rządząca nie chce tych zmian. Ale byłaby to konkretna odpowiedź z Polski, jak można tę sprawę rozwiązać, by przywrócić niezależność sędziów. KE przecież nie napisze nam prawa, to zadanie należy do nas.

Czy ten projekt był przedstawiany w Brukseli lub Strasburgu?

- Jako projekt Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia jest tam znany, ale ostateczna wersja zostanie pokazana po uzgodnieniach naszego zespołu.

Marta Lempart. Zjednoczona opozycja czy kilka list?

Co z przebiegu tych prac wynika dla przyszłości opozycji przed wyborami? Będzie jedna lista opozycji, każdy pójdzie osobno, bo ma rozbieżne interesy?

- Zakładam, że praca nad projektem przywrócenia praworządności jest w pewien sposób testem, bo obszarów, w których państwo nie działa, jest znacznie więcej i dla nich wszystkich powinniśmy wspólnie wypracować projekty ustaw naprawczych, z udziałem partii, niezależnych - a nie partyjnych, bo konflikt interesów zawsze się w końcu ujawnia - ekspertek, ekspertów i organizacji społecznych.

Jeśli opozycja chce naprawić edukację czy ochronę zdrowia, to niech siądzie do stołu w zespole roboczym i podpisze się razem pod wypracowanym projektem ustawy, który będzie mógł być wykorzystany po utracie większości przez PiS.

Tu dobrze widać różnicę między nami a politykami. Dla nas, obywateli, ta wspólna praca w zespołach roboczych jest sprawą oczywistą. Konkretne działanie versus medialne pokazy, jakieś pseudodebaty, na których nikt z nikim nie rozmawia, festiwal popisów, które służą tylko temu, aby wygrał ten, kto ma lepszych PR-owców. To żadna wartość dla demokracji. To karmienie własnego ego. Do roboty się weźcie!

Debatę na opozycji zaproponował niedawno Szymon Hołownia.

- Tę formułę stosują również inne partie. Tyle że debata, w której przez kilka minut politycy wygłaszają swój partyjny przekaz, przy okazji obrażając się nawzajem, jest obraźliwa też dla nas - wyborczyń i wyborców.

Dlaczego?

- Bo to jest przedszkole. Rządzi nami zorganizowana grupa przestępcza, a tymczasem na opozycji trwa okładanie się łopatkami i walka o to, kto jest bardziej. Moje koleżanki mają takiego psa - uroczego, puchatego pieska o imieniu Pompon, który cokolwiek się dzieje, chce być bardziej.

Politycy z syndromem Pompona to nieszczęście naszej demokracji. To było widać w kampanii w 2019 r. - przecież już wtedy działo się w Polsce bardzo źle i wyborcy opozycji oczekiwali od niej zupełnie czegoś innego, nie tego wesołego pokrzykiwania, tylko zmierzenia się z rzeczywistością pisowskiego piekła. Tym razem to musi wyglądać inaczej. Merytoryczne prace nad projektami ustaw w zespołach roboczych to doskonały punkt wyjścia do ewentualnego zbudowania jednego bloku opozycji.

Jej program wyborczy miałby powstać w zespołach roboczych?

- Nie program wyborczy, tylko projekty ustaw. Skończmy z tymi prezentacji w PowerPoincie, punktami, grafikami, konferencjami o tym, że każda partia jest bardziej, niedobrze mi się od tego robi. Ważne są projekty ustaw naprawczych gotowe na czas, gdy opozycja będzie miała większość w Sejmie. To byłby przełom. To byłby konkret dla ludzi.

Na razie udało się to tylko w przypadku projektu o praworządności.

- Przesądziła o tym między innymi wielka determinacja Inicjatywy Wolne Sądy, oni są nieustępliwi. I niezmierzone pokłady cierpliwości przedstawicieli Iustitii.

Mówi pani o zjednoczonej opozycji, ale na jednej czy dwóch listach?

- Wbrew wszystkim obawom uważam, że jeśli na Węgrzech najbliższe wybory parlamentarne wygra zjednoczona opozycja, która przygotowała listy w oparciu o prawybory, to trzeba taki sam scenariusz bardzo poważnie rozważyć w Polsce.

Dramatycznie jest nam potrzebny sposób na to, by walka na opozycji wydarzyła się wcześniej, nie w kampanii wyborczej, bo wtedy powinna się ona toczyć już tylko ze Zjednoczoną Prawicą i z Konfederacją.

Dlatego powinniśmy zorganizować coś na kształt prawyborów. Jeżeli opozycja potrzebuje robić konferencje polegające na wzajemnym okładaniu się, niech zrobi to w kampanii prawyborczej, a nie w kampanii wyborczej. Inaczej będzie jak zawsze - wielkie zdziwienie niską frekwencją, mimo że przecież ojczyzna w potrzebie.

To jest pytanie o cel - dla mnie celem jest spowodowanie, by więcej wyborców opozycji wzięło udział w głosowaniu.

PiS nie będzie w stanie sfałszować wyborów, jeśli opozycja będzie miała dużo więcej głosów. Na razie zanosi się jednak, że młode osoby z protestów 2020 r. nie pójdą głosować, jeżeli kampania będzie wyglądała jak w 2019 r.

Co jeszcze może pomóc frekwencji?

- Służyć temu będzie również poczucie obywateli, że mają wpływ na kształt list wyborczych, że nie są one układane przez czterech panów w garniturach, czyli szefów partii opozycyjnych. To ważne, bo da ludziom poczucie, że klasa polityczna nas wysłuchała, że zadziały się rzeczy, których ludzie sobie życzą. I wtedy jest szansa, że ludzie, którzy sympatyzują z opozycją, a nie chodzą na wybory, tym razem na opozycję zagłosują. Niezależnie od tego, z którą partią konkretnie czują się związani.

Marta Lempart. Czy opozycji potrzebne są prawybory?

Jak to osiągnąć, by wyborcy mieli wpływ na listy wyborcze?

- Od klasycznych prawyborów po organizację paneli obywatelskich z udziałem różnych środowisk, organizacji, których delegaci - kilka tysięcy w skali kraju - pomogą przy takim wyborze. Są dziesiątki możliwości. Ale to jest kwestia woli politycznej, tego, żeby czterech panów w garniturach z dotychczasowym monopolem na układanie list wyborczych zechciało uznać, że chodzi o Polskę, i że oddanie sprawstwa obywatelkom i obywatelom, sympatykom i wyborcom partii jest konieczne.

Na protestach w 2020 r. w sprawie zakazu aborcji były tysiące dwudziestolatków. Nie godzą się na to, co państwo PiS robi kobietom, na łamanie praw obywatelskich. Mimo to mówi pani, że nie są zainteresowani wyborami. Dlaczego?

- Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które dawało się zmusić do głosowania, bo "dobra zmiana" to zamach na demokrację. Publicystycznie można było jeszcze na nas "nakrzyczeć" w artykule, że nie można być obojętnym. Na młodych dziś to nie działa.

PiS ich próbował lać, a opozycja będzie próbowała na nich nakrzyczeć, zmusić do jakichś określonych zachowań. Odrzucają jedno i drugie. Na nich można krzyczeć do woli, nie robi to na nich wrażenia.Oni są gotowi krzyknąć "wypierdalać!" do PiS i opozycji.

Podziwiam ich odwagę, nasze pokolenie jej nie miało. Być może teraz wszystko wyglądałoby inaczej, my jednak dawaliśmy się szantażować, głosowaliśmy z zaciśniętymi zębami, nic nie żądając w zamian - nawet minimalnego szacunku.

Młodzi ludzie gotowi też na to, że zostaną obwinieni klęską wyborczej opozycji, w nosie to mają. Jeśli przegramy, to winę ponosić będzie opozycja, nie oni. Partiom politycznym na pewno wychodzi w badaniach, że ignorowanie tematu praw kobiet, ochrony klimatu, praw człowieka zemści się na nich. Tak samo wychodzi im w badaniach poziom zaufania młodych ludzi do klasy politycznej. Pytanie, czy przyjmą te badania do wiadomości i zdecydują się zrobić, co należy, czy będą starały się obarczyć winą niegłosujących.

W naszej bańce zwykle to starsi chcą jedności na opozycji, wielu młodych podkreśla zalety osobnych bloków, zwłaszcza lewicowego.

- Osoby, dla których ważne są np. prawa człowieka i świeckość państwa, czyli dwa elementy, których boi się konserwatywna prawica i prawica udająca centrum, mają prawo postrzegać jedną listę jako zagrożenie.

Nic dziwnego, konserwatywna opozycja ma za sobą lata ćwiczenia się w ignorowaniu głosu obywateli i przekładaniu ponad niego głosu Kościoła katolickiego.

Niestety, jest jeszcze gorzej - żadna opozycja ich nie słucha. Patologiczny schemat układania list wyborczych przez jednego, dwóch panów zamkniętych w gabinecie obciąża absolutnie wszystkich. Zmiana tego układu jest warunkiem sine qua non tego, żebyśmy niezależnie od sympatii politycznych mieli z obecnej opozycji faktyczną reprezentację.

W tym sensie to porażka naszych protestów z jesieni 2020 r. Udało się nam przestraszyć PiS - nie odbyły się obrady Sejmu, myśleli o wojsku dla tłumienia protestów, ale nie udało się nam na taką skalę przestraszyć opozycji. Nie nabrała ona trwałego szacunku dla obywateli. Dalej zakłada, że w razie czego na nas nakrzyczy.

Rozmawiała pani o tym z liderami partii opozycyjnych?

- O jednej liście trochę rozmawialiśmy, ale tak naprawdę to dopiero przed nami. Opór partii przed jedną listą wyłonioną z udziałem obywatelek i obywateli, a nie w drodze targów gabinetowych, może pokonać wspólna robota nad kolejnymi projektami ustaw i to, że będzie to przyjmowane społecznie jako konkret i powiew nadziei. A jeśli nie będzie jednej listy, to wspólna praca nad projektami ustaw może powstrzymać potrzebę walki ze sobą nawzajem na rzecz walki z rządem w kampanii wyborczej. Kiedy ludzie razem pracują, to dużo trudniej udawać im potem wrogów, nawet jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie chciał być bardziej. Jak piesek Pompon.

Piszcie:listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Zastanawiające jest że z połowę DZISIEJSZYCH praw człowieka i praw obywatelskich wywalczyły na ulicach PRABABKI I BABKI dzisiejszych Mart, Klementyn, Agnieszek i wielu innych dzielnych kobiet.
    To smutne że ZNOWU trzeba od kilku lat walczyć o TE SAME prawa, a kobiece kartony stały się groźną wunderwaffe.
    To smutne że tzw. partyjni liderzy własnych kanap naparzają się z sobą A NIE z prezesem - nie staje intelektu w tym kierunku?
    Bo przecież Suski to nie jest poważny intelektualny przeciwnik, a tylko z takimi - LIDERZY- dajecie trochę radę.
    już oceniałe(a)ś
    59
    3
    Lemparcica mnie zachwyca.
    @sfinks44
    do lekarza...
    już oceniałe(a)ś
    0
    6
    @TonyWDZ
    Boisz się aktywnych kobiet?
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @sfinks44
    Mnie zachwyciła dzisiaj, gdy mówi "Wszyscy razem!", zamiast "Dziadersi wypie...ć!" i szuka drogi, która do tego stanu doprowadzi.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @jac_l_w
    Ależ ona mówi to samo, tylko innym językiem dla GW:
    ?Osoby, dla których ważne są np. prawa człowieka i świeckość państwa, czyli dwa elementy, których boi się konserwatywna prawica i prawica udająca centrum, mają prawo postrzegać jedną listę jako zagrożenie.
    Nic dziwnego, konserwatywna opozycja ma za sobą lata ćwiczenia się w ignorowaniu głosu obywateli i przekładaniu ponad niego głosu Kościoła katolickiego.?
    Bo co tu dyskutować o faktach. Mimo dziesięcioleci propagandy antichoice i manipulacji językiem (jakże trudno wyzbyć się nawet opozycyjnym, inteligentnym dziennikarzom ?dziecka poczetego? zamiast biologicznego ?płodu? i ?Ojca Św.? w kontekście ochrony np.Delgado). Mimo tej propagandy fakty są nagie. Większość obywateli chce złagodzenia przepisów aborcyjnych, być może wkrótce nawet do poziomu europejskiego, czyli wolnego wyboru po co najwyżej konsultacjach ze specjalistami. Większość chce świeckiego państwa, podobnie jak wolnych sądów i prokuratury i równych wyborów bez podsłuchiwania i tępej propagandy z publicznych=wspólnych pieniędzy. Większość nie chce rozkradania publicznej kasy np.przez synekury w spółkach SP i urzędach. A jakoś to się od lat nie przekłada na większość w parlamencie. Widać interesy konkretnych posłów i tych panów układających listy są inne. Jak szanuję Tuska, to zamiast mówić ?nie namówicie mnie na rewolucję obyczajową? powinien mówić ?mam swoje zdanie, ale ważna jest opinia większości obywateli i moje zdanie nie może ich do niczego zmuszać w kwestiach ideologicznych/religijnych - wiec jestem pro choice?.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @sfinks44
    Mnie też.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @outis
    100/100. A nawet więcej. PO musi wziąć pod uwagę poglądy i postulaty 20-latków, bo przegra po raz kolejny. Pewne, jak w banku.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Czy nie uważacie że partie mają różne poglądy i się zwalczają , że aby pokonać PiS należy schować partyjne animozje i idee do kieszeni na później , teraz należy się zjednoczyć do wyborów od prawa do lewa aby jak to zrobiły kobiety w swoim proteście wtedy PiS ze strachu srał w portki. Począwszy od teraz wytykać rządzącym ich nienormalne zachowania, aby ci co jeszcze są posłuszni Kaczystom otworzyli oczy. Wierni kościoła powinni powstrzymać utrzymywanie kleru nie dając im pieniędzy aż przestaną popierać dyktaturę Kaczyńskiego.
    już oceniałe(a)ś
    38
    1
    Brawo. Wreszcie ktoś kto nadaje się na koordynatora opozycji. To są kluczowe słowa. Trzeba wybrać między Polską a partią. Partie opozycyjne jakby nie zauważały, że są naszą jedyną nadzieją. Dość wzajemnego okładania się.
    już oceniałe(a)ś
    31
    1
    Dwudziestolatki obrażone na opozycje, wściekłe na PiS nie chca glosowac. Nie maja chyba jeszcze świadomości ze niedlugo wyborów juz nie bedzie i staną sie niewolnikami na własne życzenie. To jest byc albo nie byc ich zycia w demokracji. Walka o demokracje w Polsce to jest jak nieustanne mycie rąk i zmywanie brudu. Wychowali sie w demokratycznej Polsce ktora od 6 lat stacza sie ku autorytaryzmowi. Czy tego chca?
    @krytyczny10
    Wyjadą z tego kraju, po prostu.
    już oceniałe(a)ś
    7
    2
    @krytyczny10
    takie są fakty, sorry taki mamy klimat. Dwudziestolatek ma prawo się pogubić i strzelić focha. To ten ponoć dorosły, polityk (jak to ładnie brzmi), mąż stanu, powinien przewidzieć takie nastawienie i coś zaproponować temu dwudziestolatkowi. Jakiś dialog z nim prowadzić, a nie ciągłe tylko "za moich czasów nie było ogrzewania elewacji w kamienicach, a węgiel nosilim na czwarte piętro w wiadrach".

    Oni może i nie wiedzą czego chcą. Nie znają życia sprzed unii europejskiej. Ale już widzą, że choćby zdobyli nie wiadomo jak świetny zawód, to na mieszkanie i tak będą brali kredyt na 40 lat. Nowe pokolenie ma swoje problemy, chce żyć w XXI wieku w Europie, ale nagle zdaje sobie sprawę, że żyje w jakimś surrealistycznym skansenie, gdzie kościół ustawia im życie według jakiś pokiereszowanych reguł, gdzie można umrzeć z sepsą w macicy, bo żadna władza nie była w stanie wywalczyć choć minimum normalności tylko położyła się krzyżem i wypięła tyłek, i jeszcze każą za to płacić jak za życie w normalnym europejskim kraju. Spróbuj sobie wyobrazić jaki trzeba mieć wkurw w sobie, gdy zdać sobie sprawę, że dziadersi nie postawili się nawet na milimetr czarnej mafii, że to wszystko oddano bez walki, że Polacy phórze, którzy boją się nawet przyznać przed rodziną, zę są niewierzący.

    Młodzi nas ozdrowią, ich autentyczny i idealistyczny wkurw, to będzie ogień, który nas oczyści. I chyba dobrze, bo to obłedne ubu królestwo zalazło za skórę już chyba każdemu normalnemu.
    już oceniałe(a)ś
    18
    2
    @haj
    Nie wyjadą, bo im zamkną granicę, po prostu.
    już oceniałe(a)ś
    6
    2
    @cyrus92'
    Oni tego nie potrafią pojąć. Wczoraj była dyskusja na temat 80% polskiej muzyki w radiach. Abstrahując od absurdu patrzenia w narodowość utworów to jaka była reakcja niektórych? "Chrzanie to mam Spotify i inne streamingi." Tak trudno wpaść na pomysł, że władza która może cenzurować nadajniki radiowe będzie chciała też cenzury netu. Ba tą cenzurę już mamy i wprowadziła ja PO zastraszona przez PiS rzekomą aferą hazardową.
    już oceniałe(a)ś
    1
    6
    @ityle
    młody nie znaczy ani idealistyczny ani roztropny
    młodzi dzielą się na mądrych i niemądrych
    jak reszta
    i po co "style" piszesz pod innym nickiem
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    @maaac
    PO wprowadziła cenzurę???
    JAKĄ????
    ratunku, kto tu wypisuje takie bzdury!
    już oceniałe(a)ś
    6
    1
    @cyrus92'
    Po co mają zamykać granicę tym, którzy są przeciw nim? Otworzą i jeszcze będą zachęcać.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @k.brudnik
    autentyczny dzieli się na mądrych i niemądrych;
    idealistyczny dzieli się na mądrych i niemądrych;
    apatyczny dzieli się na mądrych i niemądrych;
    przegrany dzieli się na mądrych i niemądrych;

    Stan naszej rzeczywistości z całym tym kościółkowym obłedem domaga się następstwa w wykonaiu autentycznie wku...onych i jeszcze nie zepsutych.

    Uważasz, że jestem "style" tylko piszę pod innym nickiem?
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @haj
    Właśnie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @ityle
    Celne podsumowanie! Jeśli to nie dotrze do opozycji i nie weżmie pod uwagę oczekiwań mlodych, kolejny raz przegramy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Pani Lempart na Prezydenta, Pan Trzaskowski na premiera, zjednoczona Opozycja rządzi, ale zjednoczona! I wtedy moze wyjdziemy z bagna?
    już oceniałe(a)ś
    19
    1
    Ma rację!
    już oceniałe(a)ś
    18
    1
    jedna lista jest warunkiem nie tylko wyrwania piSSowi władzy
    ale i warunkiem posadzenia ich do pudła
    wspólna praca nad prawem to zweryfikuje
    jeśli młodzi nie pójdą na wybory TO NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA
    czyli czegoś chcą, ale wyboru nie chcą dokonać?
    jak Hołownia?
    @k.brudnik
    Jedna lista nie jest celem samym w sobie i może powstać tylko pod warunkami, o których mówi Lempart. Ale jak widać do dziadersów nadal nic nie dociera
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @terazja
    ktoś cię prosił o wyjaśnienia pseudolewicowy trollu?
    już oceniałe(a)ś
    2
    0