Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest analityczną internetu i członkinią redakcji OKO.press. Tekst został opublikowany przez OKO.press. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Atak na szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza podczas strajku nauczycieli w 2019 roku był wcześniej zaplanowany przez PiS. W czasie protestu w partii oczekiwano, że „nauczyciele jako grupa zostaną w następnych kilkudziesięciu godzinach dobici i poniżeni falą hejtu".

Tak wynika z nowych maili opublikowanych na stronie Poufna Rozmowa. Posiadane przez nas materiały z internetu z 2019 roku dowodzą, że strategie opisane w korespondencji były realizowane już od pierwszego dnia nauczycielskiego protestu. Akceptował je premier Mateusz Morawiecki.

Wiosną 2019 roku analizowałam sytuację w sieci i w mediach na bieżąco, pisałam o tym wówczas w „Gazecie Wyborczej". Zachowałam także zrzuty ekranu z licznymi wpisami dotyczącymi strajku nauczycieli, głównie z Twittera. Dzięki temu mogę dziś szybko porównać kierunki ataku opisane w mailu z rzeczywistym przekazem podczas strajku: wszystko się zgadza.

Narrację zrealizowano, i to z naddatkiem – uderzenie w Broniarza było potężne, a nauczycieli oraz reprezentujący ich Związek Nauczycielstwa Polskiego zalewano hejtem.

Jak PiS szykował atak na Broniarza

Poufna Rozmowa, strona publikująca wykradzione maile z prywatnej skrzynki ministra Michała Dworczyka, tym razem ujawniła mail z 8 marca 2019 roku zatytułowany: „(AKTUALIZACJA) Co mamy na Broniarza (dodatkowe grafiki z MEN)".

Jego nadawcą był Krzysztof Wilamowski, szef biura prasowego PiS. Przesłał propozycje do polityków PiS: Michała Dworczyka, Pawła Szefernakera, Beaty Mazurek, Krzysztofa Sobolewskiego oraz do współpracujących z rządem PR-owców: Anny Plakwicz i Piotra Matczuka.

W załączniku „Propozycja materiału do emisji w mediach" wprost opisano „możliwe kierunki ataku na Broniarza", wskazując, że celem głównym jest „pokazanie politycznego zaangażowania szefa ZNP i jego politycznego powiązania z Koalicją Europejską".

Załączono zdjęcia, infografiki dotyczące wynagrodzeń nauczycieli i nakreślono kierunki ataku:

– „Jawne zaangażowanie po stronie opozycji" – tu załączono zdjęcia z Grzegorzem Schetyną, wówczas szefem Platformy Obywatelskiej, oraz fotografie z marszu KOD-u w 2016 roku, w którym wziął udział Broniarz oraz opozycyjni politycy.

– „Protestuje przeciwko temu, co jest mu akurat wygodne. Najpierw był przeciwko gimnazjom potem przeciwko ich likwidacji";

– „Zawieranie politycznych porozumień z tym z kim akurat mu jest wygodniej (sojusz z lewicą i poparcie likwidacji gimnazjów)";

– „Bierna postawa wobec »zwijania« edukacji za rządów PO. Brak protestów";

– „Sam Broniarz dba o swoje zarobki, bierze kilka razy więcej niż nauczyciel".

Mail został napisany miesiąc przed rozpoczęciem strajku nauczycieli, co pokazuje, z jakim wyprzedzeniem PiS przygotowywał się do reagowania w czasie protestu. Kiedy 11 kwietnia 2019 roku, czwartego dnia strajku, opisywałam sieciowe narracje, wskazywałam, że masowy hejt wobec Sławomira Broniarza zaczął się w chwili rozpoczęcia protestu. Dziś już wiemy – atak był natychmiastowy, ponieważ został wcześniej przygotowany.

Zaatakowali natychmiast

8 kwietnia, pierwszego dnia strajku, w tygodniku „Sieci" w tekście Stanisława Janeckiego pojawiła się teza, że ZNP angażuje się politycznie przeciwko PiS, ponieważ Sławomir Broniarz współpracuje z Grzegorzem Schetyną.

Od razu ruszyły do boju także twitterowe trolle związane z PiS – zaatakowały Broniarza, że jest karierowiczem, który za pomocą strajku robi własną kampanię wyborczą, a poza tym zarabia 12 tys. zł miesięcznie i wiedzie luksusowe życie (12 tys. zł – taka kwota wynagrodzenia Broniarza także pojawiła się w mailu).

Narrację potwierdziło wieczorne wydanie „Wiadomości" TVP – 8 kwietnia wyemitowano w nich materiał „Sławomir Broniarz – związkowiec czy polityk", prezentując między innymi zdjęcia i wideo z marszu KOD-u w 2016 roku – tego samego, o którym pisano w rządowym mailu. Materiał wciąż jest dostępny na stronie TVP Info.

Zdjęcia Broniarza zestawiono z wypowiedziami polityków opozycji, tworząc wrażenie, jakby cała aktywność szefa ZNP opierała się na kontaktach z opozycją. Do tego dodano komentarz, że przewodniczący pobiera pokaźną pensję, a „politycznych sympatii nigdy nie krył, i to od czasów PRL-u". Narracja z rządowego maila została zrealizowana.

Tego samego dnia wieczorem poseł PiS Łukasz Schreiber na antenie Polsat News pokazał zdjęcie Broniarza „idącego pod ramię z Kochanym Panem Grzegorzem Schetyną", a potem pochwalił się tym na Twitterze. Fotografie z protestu zaczęły krążyć w sieci i stały się jednym z elementów ataku na szefa ZNP.

11 kwietnia na ten sam temat w Polskim Radiu wypowiedział się minister Michał Dworczyk. „Bez trudu można znaleźć szereg zdjęć, na których Sławomir Broniarz występuje na wiecach PO czy KOD-u, które mają charakter polityczny" – mówił. Jego wypowiedź zacytował również prorządowy portal wPolityce.pl.

Tę samą narrację realizowali inni politycy Zjednoczonej Prawicy. Mariusz Błaszczak mówił o Broniarzu w TVP Info: „Mamy do czynienia z politykiem, który założył maskę związkowca. Ma on cele polityczne, które chce zrealizować".

Posłanka Joanna Lichocka: „Pan Broniarz jest zaangażowany po jednej stronie sporu politycznego, jest gościem konwencji PO, jest zaprzyjaźniony z PO, tak jak kiedyś z SLD, a dawno temu z PZPR".

Trolle, memy i wyzwiska

Oficjalny przekaz ośmielił pozostałych. „Gazeta Polska" opublikowała na okładce zdjęcie Sławomira Broniarza z… karabinem, zapowiadając w ten sposób artykuł „ZNP bierze dzieci na zakładników".

Dawid Wildstein, wówczas zastępca dyrektora TVP 1, tweetował: „Podsumujmy Broniarza: – agresywny, konfliktowy; – odrzucił 15 proc. podwyżki dla nauczycieli i dalsze w kolejnych latach; – doprowadził do konfliktu nauczyciele – rodzice, chaosu groźnego dla uczniów; – za PO cichutki. Fakt. Broniarz sprawnie broni interesów… Schetyny, nie nauczycieli".

Jeden z prawicowych trolli w ciągu trzech dni tweetował o szefie ZNP 112 razy, podkreślając jego polityczne powiązania z opozycją, którą nazywał „komunistyczną hołotą".

Aktywne były też świeżo założone konta tweetujące ponad 200 razy na dobę, na przykład @Ryszard52140356. Jego tweety (pisane wyłącznie wielkimi literami) brzmiały na przykład tak: „Czerwona małpa ze Schetyną robią burdel!!!!!", „Niech Broniarz płaci za strajk!".

Pod adresem Broniarza mnożyły się obraźliwe memy, wyzwiska i wulgaryzmy. Skrót ZNP zmieniano na „ZGT – Zorganizowana Grupa Terrorystyczna", Broniarza przedstawiano jako Osamę bin Ladena.

Był wyzywany od „czerwonych gnojów, bydlaków, terrorystów, bandytów, przestępców, fermenciarzy, wrzodów na dupie społeczeństwa, czerwonych terrorystów".

@EdwKuz pisał do niego: „Człowieku, czy ty masz w tej swojej głowie jeszcze mózg. Jesteś wrzodem na d… społeczeństwa, sam zarabiasz krocie a czepiasz się to jest czysty populizm i chamstwo niewybaczalne jak sądzę".

@BigLebowski: „Jako ojciec ósmoklasisty i maturzysty nie widzę różnicy między ZNP a Al-Kaidą! Wziąłeś na zakładników moje dzieci (!!!) i szantażujesz wszystkich. Jesteś zwykłym bandytą".

@AlonzoMourning1: „Z terrorystami się nie negocjuje. Szczególnie, jak biorą dzieci, jako zakładników. #Broniarz #StrajkNauczycieli".

Nauczyciele „dobici i poniżeni falą hejtu"

Drugi z opublikowanych na Poufnej Rozmowie maili, z 16 kwietnia 2019 roku, zawierał analizę przygotowaną przez portal „Polityka w sieci", zatytułowaną: „5 czynników, dlaczego #PiS wygrywa ze #strajknauczycieli w social media".

Do analizy przesyłający mail Andrzej (nazwisko nieznane) dodał komentarz, w którym jeden z punktów brzmiał: „Nauczyciele jako grupa w następnych kilkudziesięciu godzinach zostaną dobici i poniżeni falą hejtu".

Rzeczywiście, nauczycieli zalewano falą hejtu, a w sieci coraz częściej pojawiały się informacje, że przeciwników protestu jest więcej niż zwolenników. Sprawdzałam wówczas tę tezę, ale nie znajdowałam jej potwierdzenia w sieciowych danych.

Prawdopodobnie była to kolejna narracja, która miała „dobić nauczycieli". Widoczne były manipulacje danymi z sondaży w niektórych mediach, a na Facebooku powstawały nietypowe fanpage’e.

Jeden z nich – Rodzicielski protest przeciwko ZNP – założono już 8 kwietnia, czyli w dniu rozpoczęcia strajku. Znów – widać wcześniejsze przygotowanie. Fanpage miał być rodzicielski, ale na stronie wchodzących witała… grafika ze zdjęciem premiera Morawieckiego i jego zaproszeniem do wzięcia udziału w oświatowym okrągłym stole.

W kolejnym poście zapraszano rodziców do punktów nieodpłatnych porad prawnych – grafiką z logo Ministerstwa Sprawiedliwości. Później cytowano minister edukacji Annę Zalewską, posła PiS Dariusza Piontkowskiego, małopolską kurator oświaty Barbarę Nowak. Typowy rządowy i prorządowy przekaz, nic rodzicielskiego.

Drugi fanpage nosił nazwę Ogólnopolski Portal Maturzystów, działał od 13 kwietnia. Mieli go prowadzić maturzyści, ale najwyraźniej musieli pochodzić z bogatych domów, skoro natychmiast wykupili reklamę o tym, że „matury są zagrożone, a konsekwencją może być konieczność powtarzania roku". Dalej w poście namawiano maturzystów do organizowania… protestów. Wobec działań nauczycieli.

„Przekierowanie na Scheta"

W połowie kwietnia, jak pokazuje dalsza ujawniana korespondencja, w rządzie zorientowano się, że narasta niezadowolenie rodziców ze strajku.

„Tym bardziej musimy zbijać ten strajk ze Schetyną, skoro oni zyskali nauczycieli, to my zyskajmy rodziców. Czyli realizujemy przekaz Panie Broniarz, Panie Schetyna… – jako ci, którzy wspólnie kierują tym strajkiem. To o czym rozmawialiśmy na początku spotkania z szefem. Żeby nam Schetyna nie uciekł z tego protestu" – pisał 16 kwietnia w mailu Piotr Agatowski (znany jako doradca PR-owy prezydenta Dudy).

Na te słowa premier Morawiecki odpowiedział krótko: „TAK". Zgadzała się też reszta – „przekierowanie na Scheta", a więc sklejanie Broniarza z przewodniczącym PO było na tym etapie podstawą strategii PiS.

Mimo tych wszystkich działań w sieci bardzo długo widoczne było poparcie dla postulatów nauczycieli. Nawet gdy 25 kwietnia, w dniu prac Sejmu nad nowelizacją prawa oświatowego, trolle przypuściły kolejną akcję przeciwko strajkującym, nie udało im się przejąć tematu.

Na Twitterze aktywni byli też uczniowie, których wpisy cieszyły się bardzo wysoką popularnością, a którzy popierali nauczycieli. Ale prawicowe trolle robiły, co mogły, by „poniżyć nauczycieli falą hejtu".

Twitterowe konto @xbluzawpaskix założone 24 kwietnia, czyli dzień przed akcją, 25 kwietnia rano miało już 169 retweetów przeciwko Broniarzowi, ZNP i strajkującym. Inne konto wygenerowało 600 tweetów o takiej tematyce w ciągu 12 godzin, większość w nocy. Kolejne potrzebowało na 600 tweetów 14 godzin.

Już wtedy, w kwietniu 2019 roku, było oczywiste, że atak na Sławomira Broniarza i nauczycieli jest skoordynowany i realizowany przez cały obóz prorządowy.

Ujawnione maile pokazują jednak, że atak przygotowywano na długo przed rozpoczęciem protestu. Realizację ustalonej przez polityków strategii rozpoczęto już w pierwszym dniu strajku. A potem dokładnie przyglądano się lejącemu się w sieci hejtowi, by przewidzieć, kiedy doprowadzi on nauczycieli do takiego stanu, że ci zrezygnują z dalszej walki.

Nie można napisać, że to wszystko wydarzyło się za zgodą PiS – nie, to się wydarzyło bezpośrednio z jego inicjatywy.
---
listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.