Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Albo jestem już zbyt stary, albo mój umysł zasnął, czy zbytnio siedzę z nosem w smartfonie?

Czegoś nie rozumiem, a na pewno obecnej sytuacji pandemicznej. Dlaczego Polską rządzi grupka ludzi na miarę Kowalskiego, Siarkowskiej, Godkowej, Nowak, Czarka?

Dlaczego w Australii mogą obowiązywać zasady, gdzie władza broni swoich obywateli i ich opinii, a w Polsce największe znaczenie mają opinie antyszczepionkowców?

Czy to normalny kraj, czy po prostu burdel, by nie ujmować porządnym, z zasadami domom uciechy?

Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby oprócz gebelsowszczyzny pisowskiej zaprezentować na billboardach chorych na COVID-19 - choćby z takim przesłaniem: ŻAŁUJĘ, ŻE SIĘ NIE ZASZCZEPIŁEM, MÓJ TATO NIE CHCIAŁ SIĘ ZASZCZEPIĆ, A TERAZ NIE ŻYJE. Pokazać zdjęcie z cmentarza z informacją 75 proc. TO NIEZASZCZEPIENI.

Rozumiem, że tak drastyczna forma informacji o tragedii, jaka dzieje się w Polsce, może wzbudzać wątpliwości. Jednak skoro CUDAKI PiS-owskie postępują nie do końca zdroworozsądkowo, wskazane byłoby podjęcie bardziej zdecydowanych kroków.

Dlaczego Australia, jej administracja, mogą podjąć drastyczne kroki wobec antyszczepionkowej gwiazdy tenisowej Nowaka Djokovicia, a Polska żyje w bezwładzy? Dlaczego Australia i jej władze to państwo normalne, a Kaczyński pcha się w bezwład?

Życzę zdrowia i odporności na gebelsowską propagandę.

Sławomir J. Piszczek

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.