Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest nauczycielką

Coraz śmielej mówimy o reakcjach części Polaków popierających rodzimą, niedemokratyczną władzę i partie, których celem jest albo zagarnięcie dla siebie Polski, albo po prostu czerpanie korzyści z różnych układów.

Coraz bardziej widać, że łamanie kręgosłupa moralnego to jedna z najgorszych "zasług" Jarosława Kaczyńskiego i bezwzględnych wykonawców jego idei. Dlaczego część z nas zamiast dbać o konstruktywne wartości, społeczną i prawną sprawiedliwość, ochronę młodych pokoleń przed narastającym w kraju faszyzmem, wciąż popiera grupę tak haniebnie sprawującą władzę?

Jason Stanley, amerykański filozof, na bezpośrednie pytanie Sławomira Sierakowskiego o istnienie w Polsce faszyzmu („Polityka" 2022, nr 1/2) odpowiada: „Macie w Polsce faszystowską partię i faszystowskiego przywódcę. (…) To, co macie w Polsce, przypomina trochę katolicki reżim Franco, czyli starą prawicę, ale stosującą nową metodologię".

Widzimy jasno, jak PiS, Solidarna Polska i inni nacjonaliści niszczą, atakują różne grupy, krętacko ustępują antyszczepionkowcom, łamią ekonomiczny ład państwa. Obywatele i obywatelki nazywani są "kretynkami", „świrami" „głupkami" „ciemnym ludem" – „za miskę ryżu", „mordami i kanaliami"; emeryci i pracownicy z godną pensją „cwaniakami" (cytaty z Ryszarda Terleckiego, Jacka Kurskiego, Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego).

Pisarz Jakub Żulczyk za nazwanie w określonym kontekście prezydenta Dudę „debilem" został oskarżony,   a Ryszard Terlecki za swoje wyzwiska wobec nas jest oklaskiwany.

To dobitne świadectwo upadku PiS-u i jego zwolenników. W nauce etycznej podkreśla się, że prawdziwą wartość moralną mają te czyny, które wynikają z wolnej woli, są autonomiczne (oparte na wolności i odpowiedzialności), zaś podjęte wybory cechuje rozumność. Moralność nie powinna być zawłaszczana przez kogokolwiek ani stawać się moralizatorstwem. W Polsce jednak coraz bardziej modne stają się prawicowe monologi.

Wystarczy posłuchać politycznej propagandy Przemysława Czarnka. Jeśli ktoś nie chce wiedzieć nic ponad to, co mu wygodne, nie przejmuje się własną ignorancją i nie pokonuje jej, choć mógłby (prezydent Duda powinien zbadać, czy osoby LGBT+ „to ludzie czy ideologia", a minister Czarnek, czy „prawa człowieka to idiotyzmy"), jest współwinny dehumanizacji i promocji siły. Zaś każdy, kto to akceptuje, staje się współsprawcą faszyzacji w Polsce.

PiS sześć lat rządów oparł na obietnicach, w których ugrzęźliśmy. Swoich wyborców nagradza, a innych prześladuje różnymi odcieniami przemocy. Wiedzieliśmy, że to prowadzi do zguby, ale kolejne wybory znów wygrał PiS. Czy można w jakikolwiek jeszcze sposób usprawiedliwiać popieranie przez część wyborców i posłów dążenia do rozkładu państwa (praworządności, ustroju, praw człowieka)? W każdym sensie nie. „Niewiedza" o zamiarach władzy była za każdym razem rozwiewana przez poważne autorytety (prof. Adam Strzembosz, prof. Ewa Łętowska, prof. Adam Bodnar, prof. Andrzej Zoll) i wolne media.

A najstraszniejszym dowodem nadchodzącego niebezpieczeństwa był mord na Pawle Adamowiczu i samospalenie Piotra Szczęsnego, nieugiętych przeciwników nacjonalistycznej Polski PiS-u. To wtedy zatrzymał się w Polsce moralny czas.

Jednym z zabiegów umacniania demagogii rządzących było i jest permanentne pustoszenie zasad szeroko rozumianej międzyludzkiej komunikacji. Dziesiątki przećwiczonych w tym procederze posłów PiS-u i członków rządu z niezwykłym szyderstwem dzień w dzień demontowało język, pozbawiając słowa sensu. Język pod rządami PiS-u zgrubiał, zaczął służyć do naigrywania się z ludzi, wartości i zrzucania przewin na innych. I mimo dramatycznych ofiar tego zabiegu, język ten ciągle jednak znajduje zwolenników.

Jak trzeba nie chcieć widzieć, żeby zamykać oczy na zło tej władzy? Partie Kaczyńskiego i Ziobry oraz skrajni nacjonaliści nieustannie okrążają naszą jednostkową wolność, budują militarną wizję państwa, strasząc obywateli i mamiąc potęgą takiego wyboru. Bo wedle PiS-u ciągle jest jakaś wojna – z prawnikami, ze społeczeństwem, z uchodźcami, Unią Europejską, aktywistami , z wolnością, z całym ewolucyjnym dobrodziejstwem ludzkości.

Co Kaczyńskiemu nie pasuje w różnorodności świata i jego rozwoju? Sam rozwój? Samodzielność obywateli? Swobodna radość istnienia? I trzydziestu procentom Polaków to odpowiada?

Polska szkoła też została srogo doświadczona. Z jednej strony pandemia, która rozbiła rytm edukacyjny, a z drugiej absolutnie polityczny minister edukacji Przemysław Czarnek.

Jeszcze ponad sześć lat temu nasza szkoła aspirowała, teraz chodzi o to, żeby jak najmniej było w niej myślenia. Bo „myśleć, to mówić nie", a tego władza najbardziej się boi.

Moralność została bezwstydnie odwrócona. Za czasów PiS-u to kłamstwo, chciwość, szpiegowanie, podstęp, manipulacja stały się znakiem awansów i nowym nurtem etyki, a raczej antyetyki.

I nawet kiedy się o tym nieustannie pisze i mówi, to nikogo już to nie oburza, tak chyba zadziałały antywartości PiS.

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.