Czy taka wysokość emerytury profesora zwyczajnego jest zbyt wysoką kwotą, którą należy obniżać? W imię czego? Argument o lojalności społecznej jest spełniony przez regularne wpłaty składki emerytalnej przez 50 lat pracy!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem emerytowanym profesorem tytularnym w AGH, na Wydziale Geologii Geofizyki i Ochrony Środowiska. W dniu 15 grudnia 2021 roku minęło 50 lat od czasu mojego zatrudnienia na AGH (zostałam zatrudniona, jeszcze będąc studentką). Pracując w strefie budżetowej, zawsze odprowadzałam wszelkie składki, w tym emerytalne, zgodnie z obowiązującymi zarządzeniami, także od wszelkich prac zleconych, poza podstawowym etatem. Przez 15 lat prowadziłam dodatkowo wykłady na Uniwersytecie Śląskim (2003-2018), w latach 80. przez 5 lat prowadziłam też zajęcia (wykłady i ćwiczenia) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie, 2020-2022, jestem zatrudniona z funduszu projektowego, o który sama zadbałam, na 1/3 etatu w macierzystej uczelni.

Odprowadzam wszystkie składki, co powoduje, że zaplanowana kwota wynagrodzenia zmniejsza się o ok. 1/3. Moja emerytura, którą dostałam w grudniu 2021 roku, wyniosła netto 5589,17 zł, natomiast w styczniu 2022 emerytura netto wyniosła 5445,17 zł. Została obniżona o 144 zł, co przekłada się na zmniejszenie rocznych dochodów ok. 1700 zł.

Jestem rozgoryczona, pracowałam i pracuję przez pół wieku po to, aby żyć na emeryturze bez ciągłego lęku o finanse. Czy taka wysokość emerytury profesora zwyczajnego jest zbyt wysoką kwotą, którą należy obniżać? W imię czego? Argument o lojalności społecznej jest spełniony przez regularne wpłaty składki emerytalnej przez 50 lat pracy!

Jadwiga Jarzyna

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ale na 99% nie jest Pani wyborczynią PiS i dlatego trzeba Pani zabrać! Tak sobie to wymyślili, cwaniaczki.
    już oceniałe(a)ś
    47
    1
    Składam publiczną samokrytykę. Jestem cwaniakiem, tak jak powiedział nasz Wódz. Bezwstydnie kombinowałem, by otrzymać wyższą emeryturę. Skończyłem zagraniczne studia, opracowywałem rozwiązania które sprzedawały się za granicę, w niewielkim mieście stworzyłem i kierowałem zespołem znakomitych polskich inżynierów, świadczących wysokokwalifikowane usługi od USA do Singapuru. Pracowałem bezwstydnie dłużej niż należało, do 67, 43 lata od ukończenia studiów. Całe życie płaciłem najwyższe możliwe składki. Wycwaniakowałem emeryturę przekraczającą 4 tysiące złotych, więc słusznie mi sie należy obniżenie świadczenia netto w ramach polskiego ładu.
    Dzięki ci Partio 696 (6 lat rządów, inflacja 9 proc, benzyna po 6 zł).
    Pazerni i Skorumpowani w skrócie PIS
    już oceniałe(a)ś
    43
    0
    Pan Kaczyński uznał, że pani zarobki nie są normalne, cokolwiek by to znaczyło wg człowieka, który nawet sam zakupów nie robi a jedzenie, leczenie, transport i ochronę funduje mu od lat państwo. Indywidua przesiąknięte komunizmem tak mają. Jedyne wyjście to nigdy nie głosować na socjalistów - czy to pobożnych, czy bezbożnych. Tyle możemy zrobić.
    @deathofmankind
    nieśmiało zauważę że autorka tekstu całe życie zatrudniona była na państwowej uczelni, więc zarobki, emeryturę, leczenie i co tam jeszcze także fundowało i funduje jej państwo (czyli my)
    już oceniałe(a)ś
    1
    8
    @misiaczki
    Pani Profesor 50 lat pracowała i odprowadzała składki. Czy wszyscy mamy pracować prywatnie lub mieć firmy? Bo jak państwowa uczelnia, to udzielamy się społecznie :) wg misiaczków?
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    @mona.dwa.dwa
    po prostu jeśli zarzucamy Kaczyńskiemu że całe życie funduje mu państwo, to przykładajmy tę miarę równo do wszystkich. Tylko tyle i aż tyle.
    już oceniałe(a)ś
    0
    8
    @misiaczki
    Pani profesor wykonywała pracę, m. in. starając się popchnąć świat do przodu, czy też dzieląc się wiedzą z innymi. Raczej nikt za nią nie robił zakupów, nie woził w asyście po mieście, nie ochraniał dzień i noc broniąc przed kochającym narodem.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @misiaczki
    Czyli trzeba zamknąć wszystkie uczelnie i szkoły aby wykładowcy i naukowcy nie byli utrzymankami pracowitego narodu... Wszyscy do pługa, do kopalni, na budowę!!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    lewicowcy i tak zbyją Panią tekstem , że raptem "zabraknie pani na kilka espresso z ciastkiem". W końcu jest Pani elitą finansową no i elytą
    @zbychld
    Ci lewicowcy przez całe lata byli kształceni za pieniądze pochodzące z podatków od Pani Profesor. Ponadto z Jej składek zusowskich finansowano emerytury/renty dziadków i być może rodziców tychże lewicowców. - w ramach solidaryzmu pokoleń.
    Dlatego trzęsie mnie ze złości, jak słyszę takie argumenty. 1/3 miesięcznego wynagrodzenia tej Pani szło do budżetu państwa przez 5 lat. 1/3 !!!
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @zbychld
    Narazie to pis rypie ludzi wiec daruj sobie lewicowcow.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    W KRAJU PISOWSKIEGO BAGNA TYLKO WYZNAWCY RELIGII KACZYŃSKIEGO BĘDĄ LUDZMI ,,,,RESZTĘ ZUTYLIZUJĄ NA RÓŻNE SPOSOBY ,,,
    już oceniałe(a)ś
    14
    1
    To sygnal dla wszystkich tych, ktorym sie cos jescze chce, zeby im sie przestalo chciec. Rodacy, nie ma sie co wysilac, pracowac, awansowac, uczyc, prowadzic biznes. Ja w tym momencie nie przyjme kolejnego awansu w pracy bo z podwyzki nie bede miala nic, polowe zezre nowy lad, reszte inflacja a pracy bedzie 2 x tyle. Mam dosc bycia dojna krowa tego systemu i zaczynam myslec o wyjezdzie. Jak widac na przykladzie tej Pani, w tym chorym kraju mozna pracowac i 50 lat, zeby na sam koniec panstwo nie dotrzymalo swojej obietnicy. Tu sie nigdy nic nie zmieni, szkoda tylko nerwow i energii. Znam mase bardzo ogarnietych ludzi, ktorzy mysla podobnie i maja mozliwosc wyjazdu i placenia podatkow w jakims normalnym kraju.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    Jako profesor zwyczajny mogłem przejść na emeryturę w grudniu 2014 r. i pozostać na pełnym etacie, pobierając jednocześnie pensję i emeryturę. Tak robili niemal wszyscy koledzy. Ja uważałem, że emerytura powinna przysługiwać tym, którzy zakończyli czynne życie zawodowe, liczyłem też na wyższą emeryturę po ukończeniu 70 roku życia. Rezygnując z pobierania emerytury przez niemal 5 lat zostawiłem w kasie rządzonego już wtedy przez PiS państwa ponad ćwierć miliona złotych. Teraz mam stracić to, na co przez pół wieku pracowałem, a miłościwie nam panujący Jarosław I Wielki (oby żył wiecznie, ale najlepiej gdzieś dalej) nazwał mnie cwaniakiem.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Składkę emerytalną wprowadzono w 1990 r. Ale pani profesor płaci ją od 50 lat. A tak w ogóle to ***** ***!!
    @misiaczki
    Zakład pracy odprowadzał składki zbiorczo od sumy wypłat z listy płac , czyli od pensji pani profesor też.
    już oceniałe(a)ś
    24
    0
    @misiaczki
    Choć bieżące emerytury były wypłacane z budżetu, to składka emerytalna była odprowadzana zawsze. Niewielka ale była. U mnie w 1976 r wynosiła 24 zł z pensji 1900 zł. Oprócz tego dodatkowo płacił ją zakład od sumy kwoty wynagrodzeń ale nie pamiętam ile to wynosiło. Zresztą w owym czasie pensje nie bardzo odzwierciedlały wyniki gospodarcze, poprzez matrix sztucznych cen walut, surowców, przydziałów, zobowiązań, barterów i in. Istotny był również sektor w którym lub dla którego się pracowało. W 1990 r przechodzono ze "starego" na "nowy", kapitałowy system, ze starych lat wyliczono więc hipotetyczny "kapitał początkowy" liczony jak zarobki poszczególnych lat pomnożone przez stawkę nowej składki. Do tego "kapitału" dopisywano kolejne składki kapitałowe i coroczne waloryzacje w wysokości inflacji.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @k=st
    Składki zusowskie przed 1999 r. (reforma Buzka o wprowadzeniu emerytury kapitałowej) były odprowadzone przez zakład pracy w wysokości podobnej, jak obecnie, z tym że liczone były od całego funduszu płac zakładu pracy - nie były imienne. Tak było też za komuny.
    W wyniku reformy z 1999 r. wydzielono ze składek zakładu pracy część dla pracownika, dopisano jemu do wynagrodzenia, i ta część jest odprowadzana za pośrednictwem zakładu pracy (płatnika składek ZUS) na konto imienne pracownika w ZUS-ie jako kapitał emerytalny. Dodatkowo zakład pracy odprowadza swoją część daniny zusowskiej (zamiast chorobowego jest wypadkowe w przypadku zakładu pracy) powiększoną o składki na Fundusz Pracy, FGŚP i FEP.
    Składki płacone przez zakład pracy idą na sfinansowanie - a tego nie wiem, kto z tych ogromnych pieniędzy korzysta...

    Tak więc w wyniku reformy z 1999 r. była konieczność ustalenia tzw. kapitału początkowego, który wcześniej był płacony przez zakład pracy. Bowiem pracownicy, pomimo wcześniejszych lat pracy, zaczynaliby od początku , tj. od 1999 r., zbierać swój kapitał emerytalny. Byłoby to oczywistym złamaniem Konstytucji i praw nabytych do emerytury przez tych pracowników.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @misiaczki
    Składak emerytalna była zawsze misiaczku !
    już oceniałe(a)ś
    6
    0