Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zgadzam się z prawniczą opinią, że minister nie powinien być jednocześnie prokuratorem generalnym. Tym bardziej że ten minister, będąc jednocześnie prokuratorem generalnym, chce prowadzić własną politykę zagraniczną wobec Unii Europejskiej. Oto kwestia rzetelnej praworządnej interpretacji art. 150 konstytucji i tło zwarcia pomiędzy premierem Morawieckim a ministrem, alias prokuratorem generalnym. 

Ale czy nie powinna istnieć również granica kompetencji między zadaniem prokuratora generalnego i zadaniem prokuratorów przy sądach? Dziwnie by było, gdyby na rozprawie w sądzie rejonowym lub okręgowym występował jako oskarżyciel nie zwykły prokurator, ale prokurator generalny.

"Ziobro domaga się uchylenia immunitetu marszałka Senatu" - czytamy. Chyba nie fake news. Afera zaczęła się od wniosku prokuratora w Szczecinie, który zamierzał oskarżyć senatora Grodzkiego o branie łapówek od pacjentów, gdy marszałek jeszcze był lekarzem w Szczecinie. Senator nie może być pociągnięty bez zgody Senatu do odpowiedzialności karnej. Więc prokurator domagał się od Izby Wyższej uchylenia immunitetu marszałka Grodzkiego. Senat nie honorował jego wniosku z powodu wadliwości wniosku.

A teraz stało się coś niezwykłego! Nie prokurator, oskarżyciel w sprawie tych pacjentów, składa nowy wniosek ani inny zastępujący go prokurator, ewentualnie na prośbę prokuratora generalnego, lecz składa go sam prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Czy zamierza wnieść sprawę i bronić jej w sądzie rejonowym? Jeżeli nie, to dlaczego legitymuje jego wniosek o uchylenie immunitetu, jak gdyby był prokuratorem w tej sprawie? Gdzie jest granica między instytucją prokuratora generalnego (czyli rolą głowy prokuratury) a prokuratorami?

Inny przykład dla wyjaśnienia konstytucyjnej "granicy": granica kompetencji między ministrem sprawiedliwości i sędziami w wymiarze sprawiedliwości? Czy mógłby nasz prokurator generalny na przykład występować jako prokurator oskarżyciel w sprawie sądowej przeciw Grodzkiemu i w tej samej sprawie jako minister sprawiedliwości występować jako sędzia? Absurd oczywiście, no ale gdzie są dla niego granice swojej i nie swojej publicznej władzy?

Załóżmy, że w opinii sądu Grodzki nie wziął łapówek. Zwykłego prokuratora działającego rzetelnie w swoim zawodzie w zasadzie nie dotknie zarzut, jeżeli sąd nie przyzna mu racji i uniewinni oskarżonego. Zaś trzecia osoba, która bez odpowiedniego mandatu i bez zasadnego przekonania oskarży kogoś o branie łapówek, może być winna pomówienia dobrego imienia swojej ofiary. Nie trudno się domyślić, że prokurator generalny Zbigniew Ziobro ingerował w tej sprawie wcale nie w interesie przedmiotowych pacjentów, ale z politycznej ambicji, żeby zaszkodzić reputacji marszałka Senatu.

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.