Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lekko polemizując z Ingą Iwasiów na temat „Nie patrz w górę" ( chociaż autorka nie zadeklarowała bycia za lub przeciw), twierdzę, że to film znakomity i tematycznie, i aktorsko. Ale listu tego nie poświęcę recenzowaniu filmu, oddaje to fachowcom. Ja osobiście poleciłam go paru osobom.

Ostatni dzień roku spędziłam w wykwintnej restauracji oraz filharmonii. Warszawa wydawała mi się piękniejsza niż kiedykolwiek, roziskrzona światłami. Nastrój podniosły, wszak dzień niezwykły, ale podszyty nie tylko niepokojem, ale też poczuciem, że z tym światem jest coś nie tak. I to pełzające poczucie winy, nawet jeśli osłabione wątkiem nagradzania siebie za cały rok wytężonej pracy… wkrótce deus ex machina zjawił się, smutny, samotny starszy pan, zastukał w szybę wytwornej restauracji i coś pokazywał przez grube szkło (kelnerzy chcieli interweniować, powstrzymałam ich). Wyszłam do tego człowieka, z jakimś względnie szlachetnym zamiarem, ale już go nie było.

Jest z tym światem coś nie tak, skoro w tym samym czasie z lodowatego zimna kilkadziesiąt kilometrów dalej umierają ludzie, a obok na wielkich bilbordach celebryci reklamują marki biżuteryjne.

Zarabiane miliony w sposób nieszczególnie uczciwy przez polityków, ich żony, prezesów firm państwowych, a obok doskwierające poczucie wielu ludzi, że nie podołają opłacić rachunków za ciepło.

Polecam zwłaszcza politykom film „Nie patrz w górę", bo to satyra na ludzką bezbrzeżną chciwość. Nie liczę, że się opamiętają, liczę, że popatrzą w górę, rozejrzą się wokół siebie i zaryzykują zmianę. Wybrani są, by służyć, a nie odrywać się od rzeczywistości jak bohaterowie filmu zapakowani w rakietę kosmiczną. Niekończące się dryfowanie w niej może się okazać diabelskim losem.

Joanna Krawczyk

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.