Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Panie Adrianie Zandbergu, panie Włodzimierzu Czarzasty, panie Robercie Biedroniu,

Moje dziecko próbowało popełnić samobójstwo, bo prezydent jego kraju nazwał go ideologią gorszą od bolszewii i powiedział, że mój syn nie jest człowiekiem. Mój syn próbował się zabić, bo hierarcha kościoła, w którym go ochrzciłam, powiedział, że mój syn jest „tęczową zarazą".

Zawsze głosowałam na Lewicę, nawet wtedy, gdy wiadomo było, że może ona nie wejść do Sejmu. Byłam i jestem wierna ideałom Lewicy. Ale dziś pójdę z diabłem w koalicji, pójdę razem z normalnymi ludźmi prawicy, pójdę z każdym, byle razem, by odsunąć od władzy ludzi, którzy dla swoich politycznych interesów potrafią słowami zabijać.

Dlatego wzywam moją partię, wzywam wszystkich ludzi Lewicy, by połączyli siły z innymi partiami demokratycznymi i uratowali polską demokrację i moje dziecko. Jeśli nie będzie jednego bloku ludzi rozumnych, oddam głos nieważny. I nigdy już nie poprę tych, którzy nie pomogą mi dziś ratować życia i przyszłości mojego dziecka.

Waleria Saczi, matka geja

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.