Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podczas wczorajszego wywiadu w "Faktach po faktach" Donald Tusk wymienił nazwisko Michała Szczerby, posła, którego od sześciu lat spotykam na wszystkich manifestacjach opozycji ulicznej.

Wymienił go jako próbującego wyjaśnić sprawę Pegasusa, z pomocą którego pisowcy inwigilują opozycję: m.in. szefa sztabu Koalicji Krzysztofa Brejzę, a także prokurator Wrzosek i mecenasa Giertycha.

Świadczy to o nieuczciwości minionych wyborów i dowodzi, że PiS nie cofnie się przed żadnym łajdactwem dla utrwalenia władzy. Pegasusa kupił Ziobro nie dla podsłuchiwania terrorystów, tylko pod takim pretekstem. Kupił w takim samym celu, w jakim niegdyś Nixon kazał instalować podsłuchy w siedzibie Partii Demokratycznej, co znamy z historii jako Aferę Watergate i co doprowadziło do upadku wspomnianego prezydenta.

Donald Tusk wymienił wczoraj nazwiska liderów opozycyjnej centroprawicy w ciepłym i serdecznym kontekście, jako tych, z którymi pragnie wejść w sojusz wyborczy: Kosiniaka-Kamysza i Hołownię. I wymienił lidera Lewicy Czarzastego, wypominając, że to właśnie lewica w 2015 roku jako nieprzewidywalna umożliwiła swoimi podziałami dojście PiS-u do władzy i samodzielne rządzenie (słynna wolta Zandberga).

Lewicowi przywódcy są niezdecydowani, ponieważ faktycznie pisowscy populiści przejęli postulaty ekonomiczne Lewicy, czym zresztą wiodą kraj i jego budżet do ruiny. I nasze portfele też.

Jeśli gdziekolwiek jest lewica, to w naszej chodnikowej bańce, w Strajku Kobiet, u Obywateli RP i w KOD , a nie w ugrupowaniu Czarzastego.

Lider opozycji, Donald Tusk, zadeklarował chęć bycia premierem i ja w nim pokładam nadzieję, zwłaszcza gdy mówi z przekonaniem, że lewica jest potrzebna. Jestem Lewicą, choć jednocześnie zdeklarowanym antypisowcem, antyfaszystą i antypopulistą, i czuję się Tuskowi potrzebny, a Tusk potrzebny mnie.

I będę jako jeden z wielu czuwał nad uczciwością przebiegu wyborów i liczenia głosów, bo czynię tak od lat. I jest to praca tyleż mordercza, co pożyteczna. Donald Tusk liczy tu na pomoc struktur KOD-u, co jest zrozumiałe. Sam też jak wielu moich przyjaciół mentalnie pozostaje KOD-erem mimo rozmaitych fatalnych zaszłości.

Głęboko wierzę w odzyskanie demokracji i pokonanie Kaczyńskiego. Autorytarna władza nie trwa wiecznie. Zastaniemy zgodnie z przepowiednią Polskę w ruinie i będziemy mozolnie odbudowywać nasz kraj. Już zupełnie inaczej niż niegdyś, nauczeni smutnym doświadczeniem.

Kiedy patrzę na Tuska i na Szczerbę, wraca nadzieja, ze tym razem pokonamy zło. Zaczynając od zerwania sieci powiązań obecnej władzy Kaczyńskiego z kremlowską agenturą.

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.