Niekiedy dojmująco brakuje ludzi w miejscu nader tłumnym. Dlatego z wielkim podziwem obserwujemy aktywistki i aktywistów pomagających uchodźcom. To wymaga heroizmu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowni Państwo,

w piątek o północy powitamy Nowy Rok. Jedna z moich dobrych znajomych poprosiła kilka lat temu o mądre przysłowia z tej okazji. Wtedy przypomniała mi się sentencja z Pirke Awot, jednego z traktatów Miszny - części Talmudu. Brzmi ona tak: "W miejscu, gdzie nie ma ludzi, ty staraj się być człowiekiem".

Wam, ludziom mądrym, nie muszę dodawać, że niekiedy dojmująco brakuje ludzi w miejscu nader tłumnym. Dlatego z wielkim podziwem obserwujemy aktywistki i aktywistów pomagających uchodźcom. To wymaga heroizmu.

Żydzi w getcie byli oddzieleni od aryjskiej strony podwójnym murem, tym realnym, i tym niewidocznym murem obojętności.

W tych ponurych czasach, w których przyszło nam żyć, liczą się akty odwagi, służące burzeniu murów. Najgorsze, co może opanować społeczeństwo, to apatia, bezradność i oportunizm.

Dlatego walczymy jako Strajk Kobiet, jako Obywatele RP, jako Koalicja Obywatelska i szereg innych organizacji, żeby pokazać złej władzy, że zawsze napotka opór, żeby pokazać sobie nawzajem, że nie jesteśmy sami i pokazać światu, że Polacy nie są stadem baranów prowadzonych na rzeź.

Czeka nas jeszcze długa droga, choć zapewne minęliśmy dawno temu półmetek.

W nowym roku, niezależnie od okoliczności osobistych i społecznych, życzę nam, byśmy nade wszystko nie zapominali o zaszczytnym obowiązku bycia człowiekiem.

Bo cóż nam innego pozostaje?

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    mądrze powiedziane.

    Tylko jak wytłumaczyć suwerenom, że to nie o nich chodzi? Siedzi taki przerażony w swojej norze, boi się każdego stuknięcia, puknięcia czy kroków. I święcie wierzy w to, że to on jest zaszczuty i napadnięty przez hordy dzikusów. To nasz suweren jest zdradzony, zamknięty w oblęzonej twierdzy, na której zewnątrz "Niemcy", "unijni naziści", sami podli agresorzy.

    Chciałbym ich zrozumieć, ale nie daję rady. Gdyby tylko chcieli być odrobinę inni.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Często jest tak, że ci, którzy podkreślają swoje człowieczeństwo, podkreślają coś, czego im najbardziej brakuje.
    już oceniałe(a)ś
    1
    3