My jako obywatele mamy rację, ale oni mają "władzę" - czytelnik o swoich bojach z Ministerstwem Kultury o dostęp do informacji publicznej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warto korzystać z naszych praw obywatelskich

20 lutego 2021 r. zwróciłem się do Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu o udzielenie informacji, czy lista beneficjentów, którzy uzyskali wsparcie z rządowego Funduszu Wsparcia Kultury (drugie podejście), została opublikowana i gdzie, a w przypadku, gdy nie została opublikowana, to o informacje, kiedy i gdzie to nastąpi. Ministerstwo poinformowało mnie, że "nie dysponuje informacją w zakresie tego wniosku (pismo z 16 marca 2021 r.). Okazało się, że minister opracował stosowny regulamin podziału tych środków, ale scedował realizację tego zadania na dwa instytuty: Teatralny i Muzyki i Tańca, które też nie chciały udzielić stosownych informacji.

Jednak to ministerstwo jest odpowiedzialne za realizację zadań zleconych przez premiera i tym samym za odpowiedź na pytania obywatela. Stąd moja skarga z 27 kwietnia 2021 r. do WSA w Warszawie w przedmiocie rozpoznania mojego wniosku z 20 lutego 2021 r. skierowanego do MKDNiS, zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej. 21 września br. WSA w Warszawie na swoim posiedzeniu wydał wyrok (II SAB/Wa 367/21), zobowiązując ministerstwo „do rozpoznania mojego wniosku z 20 lutego br. w terminie 14 dni od daty doręczenia prawomocnego wyroku wraz z aktami sprawy".

Sąd w swoim uzasadnieniu stwierdził: „że Fundusz Wsparcia Kultury stanowią środki publiczne", a" odnośnie zakresu podmiotowego wskazać należy, że w sprawie bezspornym jest, że Minister Kultury Dziedzictwa Narodowego i Sportu jest podmiotem obowiązanym do udostępnienia informacji publicznej w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt. 1 u.d.p". Znając już mentalność urzędników administracji państwowej, z moich poprzednich bojów z nimi, jestem przekonany, że ministerstwo złoży wniosek do Naczelnego Sądu Administracyjnego o kasację wyroku WSA w Warszawie, bo to przecież przedłuży postępowanie sądowe o dalsze dwa lata, a obywatel się zniechęci i zapomni o sprawie. A ja się nie zniechęcam i będę cierpliwie czekał na ten wyrok.

Uważam, że prawo do informacji publicznej jest (jak dotychczas, bo może się to zmienić) bardzo ważnym prawem obywatelskim, które pozwala kontrolować władzę, i należy z tego korzystać.

Wiem coś na ten temat, bo wygrałem ostatecznie sprawę z Ministerstwem Sprawiedliwości przed WSA w Warszawie i przed NSA z Polską Fundacją Narodową.

Wiadomo, że władza, a szczególnie ta obecna, nie bardzo lubi tę ustawę o dostępie do informacji publicznej; zarówno posłowie PiS, jak i I prezes Sądu Najwyższego wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności tej ustawy z konstytucją, co może doprowadzić do marginalizacji tej ustawy. Ja jednak zachęcam do jej stosowania, bo to nasze obywatelskie prawo! Władza, a szczególnie ta nazywana przez siebie „dobrą zmianą", musi być kontrolowana przez opozycję, media i naród, czasami zwany suwerenem.

Andrzej Wawrzeńczak

PS Ministerstwo nie złożyło apelacji, wyrok WSA w Warszawie jest prawomocny, ale resort kluczy, kręci i nie chce przedstawić listy beneficjentów i kwot dofinansowania. My jako obywatele mamy rację, ale oni mają „władzę".

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dobra konkluzja. Gorzej, że cała ta konstrukcja dostępu do informacji publicznej obliczona na zwiększenie transparentności władzy, nie przewiduje żadnych realnych konsekwencji za nieprzestrzeganie tejże ustawy przez urzędnika. Bez systemu proporcjonalnych sankcji ten bezzębny mechanizm będzie coraz bardziej pozorny, a że nawet taki drażni tą władzę, ta władza wyłączy go jednym tweet-em ekspertów od destrukcji zasiadających przy al. Szucha.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    Jeśli nie ma się nic do ukrycia, działa w sposób otwarty i zgodnie z procedurami, to realizacja obowiązku wynikającego z Konstytucji oraz Ustawy o dostępie do informacji publicznej nie powinna stanowić problemu.

    Naprawdę trudno jest mi sobie wyobrazić dalsze funkcjonowanie w tym państwie po ewentualnym wyroku pseudo TK na niekorzyść uchwały. Dziękuję za ten list, bo wciąż niewiele osób wie o co chodzi i co się szykuje.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0