Hołownia prowadzący do zwycięstwa zjednoczony Blok Demokratyczny 2023 i jedną listę, to jest Pańska buława w plecaku. Tak się tworzy legendy polityczne. Tak się przechodzi do historii.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

List Otwarty do Szymona Hołowni

Szanowny Panie,

kilka lat temu przy wigilijnym stole, gdy rozmowa zeszła na politykę, zacytowałam Pańską opinię na temat Kościoła katolickiego. Moja kuzynka, osoba głęboko wierząca i dobrze znająca publicystykę katolicką, odnosiła wówczas talerze do kuchni. Po moich słowach zatrzymała się w drodze, odwróciła do mnie i powiedziała: „Ach, to Hołownia!" i machnęła ręką, uśmiechając się przy tym przyjaźnie, ale z pewnym pobłażaniem. Nie miałam pojęcia, co znaczył ten gest i pobłażliwy uśmiech, a ponieważ temat się zmienił, nie dociekałam. Wszystko wyjaśniło mi się samo, gdy kilka lat później usłyszałam, że kandyduje Pan na prezydenta kraju.

Wówczas zrozumiałam, co moja kuzynka jednym gestem, uśmiechem i wyrazem pobłażania starała się przekazać osobie, która Hołownię znała tylko z kilku publikacji w czasopismach katolickich. Uśmiech oznaczał uznanie dla pańskiego dorobku jako publicysty, działacza charytatywnego i katolickiego, pobłażanie brało się z akceptacji Pańskich zalet mimo narcystycznych inklinacji. A machnięcie ręką mówiło „nie brać do głowy, nie brać na poważnie".

Nigdy nie zgłębiałam, czy moja kuzynka miała rację, bo Pańska oferta polityczna i Pańska kandydatura nie były w kręgu moich zainteresowań. Nauczona strasznym doświadczeniem Donalda Trumpa wybranego na prezydenta Stanów Zjednoczonych (gdzie mieszkam) oddałabym na Pana głos jedynie w wyborach na wójta. Nie miał Pan ani politycznego doświadczenia, ani praktyki w zarządzaniu. Cudownym dzieciom polityki, charyzmatycznym czarownikom rzeczywistości i kwiecistym mówcom losy krajów oddają jedynie młode demokracje lub demokracje na zakręcie. Niemniej z dużym szacunkiem przyglądałam się Pana talentowi w budowaniu ruchu politycznego wokół siebie. Było to błyskotliwe i obiecujące, choć niegwarantujące niczego. Takie piękno i czar niczym solidnym niepodbudowane zwykle szybko przemijają w zmarszczkach szarej rzeczywistości rządzenia, a czasem nawet wykoślawiają się autorytarnie w środkowoamerykańskim stylu Maduro i Cháveza, o Trumpie nie wspominając.

Nie był Pan więc moim politycznym kandydatem, ale potrafiłam docenić parcie, determinację i pracowitość.

Rozumiałam jednocześnie, dlaczego ludzie deprecjonowali Pana zarzutami o narcyzm, „kościółkowatość" i czarusiostwo słowne. To wszystko jest nieistotne teraz. Zbudował Pan z niczego ruch, tysiące ludzi widzą w Panu lidera, eksperci współpracują z Panem, stworzył Pan program i alternatywną wizję Polski, która podoba się kilku milionom Polaków. Nieważne, czy jest to trwałe i długofalowe osiągnięcie. Na dziś jest to bardzo dużo i należy się Panu szacunek.

Teraz przed Panem stoi okazja i polityczna szansa, jaka zdarza się w polityce rzadko. Jest to szansa większa niż wygranie wyborów prezydenckich. Dziś ma Pan szansę zostać mężem stanu i przejść do historii jako polityk formatu co najmniej Piłsudskiego. Jest Pan młodym człowiekiem, który ma unikalny moment na to, by przejąć stery i stać się budowniczym jednego Bloku Demokratycznego . Może Pan z łatwością wysunąć się w tej roli przed Tuska. Ma Pan talent i wie, jak wykorzystać młode media społecznościowe, metody marketingowe, nowoczesne techniki zarządzania komunikacją i zasobami ludzkimi oraz swoją charyzmę, by zbudować blok zjednoczonej opozycji. Ludzie, którzy dziś oskarżają Pana o gwiazdorstwo i rozbijanie opozycji, pokochaliby Pana, bo czynem zaprzeczyłby Pan wszystkim pomówieniom.

Młody Hołownia prowadzący do zwycięstwa zjednoczony Blok Demokratyczny 2023 i jedną listę, to jest Pańska buława w plecaku. Dla wymęczonych latami rządów prawicy Rodaków stanie się Pan wybawicielem i politykiem największego formatu, bo ludzie kochają zgodę, bo zgoda buduje. I uwielbiają tych, co budują dla zgody większą wartość niż oni sami, nawet wbrew swoim partykularnym interesom. Tak się tworzy legendy polityczne. Tak się przechodzi do historii.

Postanowiłam o tym do Pana napisać, bo propozycja jest poważna, a Pan nie ma nic do stracenia. Ma Pan szansę wykluć się z kokonu własnego ugrupowania motylem, który wziął na siebie zjednoczenie opozycji. Tego się nie zapomina.

Proszę, by zastanowił się Pan nad tym. Nie ma Pan nic do stracenia, a Polska ma wszystko na szali.

Pozdrawiam Pana z szacunkiem

Jolanta Sacewicz

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Holownik Szymek tylko dlatego jeszcze nie dołączył do jakiejkolwiek formy koalicji na rzecz ratowania Polski, że nie ucałowano go w rączkę i nie poproszono go na kolanach o zostanie jej szefem i głównym Mesjaszem Narodu. A nie poproszono, bo jego ruch na razie kradnie posłów i jeszcze nie startował w żadnych wyborach, nie wiadomo kim dysponuje, ani kto go finansuje. No i jego poparcie waha się od niewiele przekraczającego to Lewicy do kilku procent więcej. Zatem Szymek czeka, a czekając licytuje. Jeśli ugra więcej niż ma (i z pozycji mniejszego partnera zgarnie splendor i frukta), to się przyłączy. To dość interesowna "walka o Polskę demokratyczną". Jeszcze nie zrozumiał, że pokazując, że "rezygnuje z osobistej chwały" może wygrać więcej - wprowadzić więcej swoich przedstawicieli do parlamentów, utrwalić wizerunek swojej partii, jako poważnego gracza, zyskać szacunek (i wybieralność) u osób, które go traktują sceptycznie i z ograniczonym zaufaniem. Na mnie robi obecnie wrażenie drugiego Biedronia, który buduje ruch, ale gra głównie sobą i na siebie, bo "ma talent" i tylko on się liczy. Tyle, że Biedroń ma przy okazji prawdziwe dokonania jako parlamentarzysta w RP i UE oraz były prezydent Słupska. Szymon jest gadającą głową, która unika wszelkiej odpowiedzialności i poważnych politycznych decyzji, bojąc się "strat wizerunkowych". Boi się nawet poważnych rozmów o współpracy opozycji i jeszcze do niedawna regularnie podszczypywał potencjalnych partnerów - choć przecież, jeśli wejdzie do parlamentu, to nie będzie miał samodzielnej większości i, tak czy inaczej, jeśli będzie chciał współrządzić, to w koalicji. Wie o tym, ale woli "czarować" swoich zwolenników. W tym sensie z kolei przypomina Kosiniaka-Schabowego-Rosoła i Czarzastego, którzy się nadymają i obnoszą z "ideami", ale głównie starają się prześliznąć nad progiem wyborczym, bo wtedy nikt nie będzie zaglądał im w kasę "wypraną" i zwróconą przez PKW po wyborach.
    @kaczmarek
    Hołownia nie ma najmniejszej szansy zostać mężem stanu. Owszem miał taką szansę przed II rundą wyborów prezydenckich ale z niej zrezygnował przedkładając własną urażoną dumę ponad bezpośrednie, otwarte, niedwuznaczne poparcie Trzaskowskiego. Szanse tegoż na wygraną z Dudą wzrosłyby niepomiernie, a wtedy, mając pełne wsparcie w prezydencie Polski Rafale, nie dałby się przegonić w poparciu żadnej partii, ani opozycyjnej ani obecnie rządzącej.
    Natomiast Hołownia zachował jeszcze szanse na istotny udział w polityce jeśli porzuci fochy i wesprze KO w budowie zjednoczonej opozycji. W przeciwnym razie będzie się tylko ścigał z Lewicą o ostatnie miejsce na pudle.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @kaczmarek
    oj, oj, oj, dał Pan pokaz jak dużo można napisać, o niczym.,bez sięgania o wiedzę, bez obserwacji pracy w latach poprzednich i obecnyej pracy Pana Hołowni.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @rana
    Dokładnie. Och , jak bardzo to boli, że w ogóle trzeba się liczyć z kimś innym i to z tym irytującym Hołownią, który jakoś nie chce, zgodnie z przewidywaniami/życzeniem odpłynąć w niebyt?
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    Chylę czoła autorce listu. Panie Hołownia, naprawdę teraz właśnie jest idealny moment pokazać, że potrafi Pan zjednoczyć młodość z doświadczeniem, wszystkich mądrych Polaków, tych którzy przeżyli już stan wojenny i nie chcą już ponownie skakać przez płoty i drukować gazetek w konspiracji, słuchać Wolnej Europy pod tapczanem i tych którzy znają to tylko z opowieści lub jeszcze wolnej prasy i wydawnictw, ale już mających własne problemy z dzisiejszą władzą, która niszczy sądy, media, upolitycznia policję i inne instytucje państwowe, obsadza państwowe firmy partyjną linią. Tusk już wyciągną rękę, teraz Pana ruch pokazać czy stać Polaka, mądrego przywódcę na zbudowanie silnej opozycji. Czy potrafi Pan zjednać Polaków? Czy nadal będzie Pan narcyzowatym gwiazdorem?
    @sloniu65
    Przez parę lat nie potrafił, to teraz będzie umiał?
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Po chwili zastanowienia powiedziałbym, że pomysł pani z Hameryki nie jest tak bezsensowny, na jaki wygląda. Jeżeli jakimś cudem, dzięki czystej karcie i niekonwencjonalnym metodom udałoby się Hołowni doprowadzić do wspólnych list od Lewicy, przez KO, po PSL, to byłaby szansa na większość konstytucyjną. Bez takiej większości będzie trudno sprzątać po bandach Kaczyńskiego, mając jeszcze przez jakiś czas przerażonego i spanikowanego Dudę na Krakowskim Przedmieściu.
    @jac_l_w
    ...., ale jest Tusk, a on ma w życiorysie likwidowanie konkurentów politycznych nawet z tej samej półki......
    już oceniałe(a)ś
    5
    8
    @emeryt40
    Dzisiejszy Tusk nie jest Tuskiem sprzed 10 czy 15 lat. To gość dużego formatu, który wie, jaki jest cel i jaka może być cena porażki. Przede wszystkim Tuska nie stać, by być twarzą strony, która przerżnie taką szansę na odsunięcie PiSu od żłoba. Na to, żeby nie być tym razem numerem jeden, może sobie pozwolić.
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    @jac_l_w
    Tusk chce doprowadzić do wspólnych list, a Hołownia się miga. To teraz Hołownia będzie się starał o to samo? Zaproponuje wspólną listę Tuskowi? Gdzie tu logika?
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @Krenidez
    Logika działa w matematyce, a my mówimy o polityce, czyli o gierkach i ambicyjkach. Ważne jest kto proponuje. Tusk się nie będzie migał (mam nadzieję).
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Mąż stanu, po tym jak strzelił focha po ostatnich wyborach prezydenckich!?!?!?!?!. Przepraszam ale nie ten charakter, nie ten format
    @Jaco56
    Chłopczyk stanu. W krótkich spodenkach.
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    O co chodzi autorce nie wiem, może tłumaczy ją to że mieszka e Stanach i za bardzo nie wie co się u na dzieje. Liderem opozycji nie zostaje się z nadania, ani z ogromnej chęci. Trzeba mieć za sobą sprawną partię, która może powalczyć z PiS. Jak na razie Hołownia takiej nie ma bo uderza do tego samego elektoratu co KO, może trochę bardziej prawicowego. Poza tym nie powinno być przetargów ambicjonalnych tylko pragmatyczna ocena sytuacji. Jak na razie to Tusk góruje nad resztą opozycji.
    już oceniałe(a)ś
    31
    1
    Oczywiście, że wspólna lista wyborcza to jedyne sensowne rozwiązanie, jednak Autorka listu chyba zbyt przecenia Hołownię, szczególnie w porównaniu z Tuskiem.
    @bambulibambolak
    I chyba nie wie, że Tysk już zaproponował Hołowni wspólną listę, a Szymek pokręcił nosem. No ale do Hameryki daleko i słabo stamtąd widać i słychać.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Mężem stanu się nie zostaje. Albo się nim jest, albo nie.
    @pk110010
    Hołownia nie jest i w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie. Nie ten format.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Cytat: "Może Pan z łatwością wysunąć się w tej roli przed Tuska."
    Ot, i cala diagnoza problemu. W 1 zdaniu.
    Dopoki kazdy Napoleon Narodowy (NN) bedzie chcial sie przed kogos WYSUAC, dopoty bedziemy babrac sie w goooofnie piSS.
    Czego tu Czikago NIE rozumie?
    @EULOGOS
    Trafna diagnoza. Za dużo tych kandydatów do "wysuwania się". Vide Tygrysek.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0