Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czerwona kartka świąteczna przeciwko agresji

Tragiczna sytuacja przemocy w ekstraklasie piłkarskiej przypomina nam o myśli Dantego, który w "Boskiej Komedii" pisze o tym, jak ludzkość zbłądziła. Nie mamy wyjścia, musimy się zatrzymać w ciszy po tym, jak grupa ludzi uważających się za kibiców zatrzymała autokar z piłkarzami Legii, weszła do środka i zaatakowała, uderzając zawodników Legii po przegranym meczu.

Liczba przykładów agresji zaczyna nas przytłaczać tak, że ludzie tracą entuzjazm, pasję, radość. Tracą sens pozytywnego myślenia. W 1989 roku Polacy imponowali światu siłą "Solidarności", która zburzyła mur berliński. Jeszcze niedawno cieszyliśmy się z Euro 2012, to była euforia i nadzieja na niekończące się święto na stadionach w Polsce. A dzisiaj, w czasie zbliżającej się 10. rocznicy Euro 2012? Tylko smutek i bezradność - taki obraz malują od lat "nieznani sprawcy" w swojej oprawie bezsensownej agresji stadionowej, wybierając hańbę zamiast święta.

Czytaj również: Dlaczego piłkarz milczy lub cieszy się, gdy kibole pobiją innego piłkarza?

Kibice, bijąc piłkarzy swojego ukochanego klubu, biją przede wszystkim siebie, swoich bliskich, biją Polskę, uderzają w tradycję klubu. Niszczą swoje marzenia. Ksenofobia i brak tolerancji zamieniają stadiony i ulice na przerażające miejsca grozy. Niebezpieczne jest to, jak szybko przyzwyczajamy się do agresji w życiu publicznym. Minuta po minucie, agresja jest tak blisko, że przestaje nam przeszkadzać.

Z agresją spotkali się nawet lekarze z grupy Medycy na Granicy, którym "ktoś" zdemolował samochody. Pozornie wydaje się, że po kilku dniach nie ma tematu, a nowe sensacje odwracają uwagę od dotychczasowych. W rzeczywistości ten temat jest, tkwi w nas wszystkich, nie kończy się. W tej beznadziejnej sytuacji nie ma wygranych, przegrywają wszyscy, nawet niezauważający agresji politycy, mylący wzrost w sondażach z moralnym upadkiem. Ten poważny problem trwa coraz bardziej brutalnie.

Wolontariusze pomagający migrantom na granicy / zdjęcie ilustracyjneWolontariusze pomagający migrantom na granicy / zdjęcie ilustracyjne Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Dlatego w tak symbolicznym czasie przed świętami mówię "STOP AGRESJI" i apeluję - pokażmy czerwoną kartkę przeciwko agresji. Świąteczną kartkę "Stop Agresji". Niech każdy to zrobi na swój sposób tak, jak potrafi, pozostając chwilę w ciszy ze swoimi myślami. Zachęcam wszystkich do pokazywania alternatywy dla agresji. Możemy grać razem - sport, muzyka, edukacja, kultura - zamiast agresji. Codziennie STOP AGRESJI.

Tomasz Ziółkowski
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.