Do dziś nikt w sposób wyczerpujący nie opisał ani skali, ani form protestu i poparcia Francuzów dla solidarnościowego zrywu Polaków, zdławionego 13 grudnia 1981 r. wprowadzeniem stanu wojennego - pisze czytelniczka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Droga Redakcjo, zapisuję tę krótką notkę, by ocalić od zapomnienia niezwykłe reakcje Francuzów na stan wojenny. Cieszy, że "Gazeta Wyborcza" to wie i pamięta. Ale konkretów chyba wciąż za mało! - napisała do "Wyborczej" Maria Jarymowicz, profesor psychologii, emerytowany profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego

 Grudniowe dni 1981 r. w Aix-en-Provence

Masowe reakcje Francuzów na wiadomość o stanie wojennym w Polsce były zaskakujące, a wciąż pozostają nieznane większości naszych współobywateli!

Tym z nas, którzy byli wówczas przelotnie we Francji, dane było (niebywałe w naszym kraju) doświadczenie masowego zaangażowania na rzecz „obcych". I wciąż odczuwamy żal, że do dziś nikt w sposób wyczerpujący nie opisał ani skali, ani form protestu i poparcia Francuzów dla solidarnościowego zrywu Polaków, zdławionego 13 grudnia 1981 r. wprowadzeniem stanu wojennego.

W spłyconych w naszej polskiej mentalności wizjach życia ludzi Europy Zachodniej nie ma miejsca na wyobrażenia o tym, jak może wyglądać zaangażowanie w cele wykraczające poza „my i nasze". Powtarzaliśmy więc w tych dniach „To nie do wiary!", obserwując działania naszych francuskich przyjaciół czy tłumów na ulicach – ludzi gotowych i zdolnych do precyzyjnego organizowania wielorakich akcji.

Oto próbka z Aix-en-Provence. W pamiętną niedzielę, 13 grudnia zebraliśmy się w polskim gronie artystów Staszka Sikory, Pawła Lasika, Kazimierza Pomagalskiego, a gościli nas Anna Sikora i Francis Teste. W czasie tej uczty doszła do nas przerażająca wiadomość z Polski.

Już nazajutrz z rana (!) Le Cours Mirabeau (główny trakt centrum Aix) wypełniły tłumy manifestantów. Maszerowały wszystkie organizacje związkowe. Niesiono (przygotowane w nocy!) transparenty, a nam, gapiom, wręczano pocztówki gotowe do wysłania: z wydrukowanym tekstem protestu, adresem ambasady polskiej w Paryżu i nazwiskiem generała J.

We wtorek telefon z Paryża. Komitet "Solidarności" w stolicy Francji chce się naradzić, które z polskich miast wskazać Francuzom jako adresata pomocy. Chwila namysłu: (podobnie jak Aix) stary, uniwersytecki Toruń! Po godzinie oddzwaniają: "Niestety Toruń już wzięty – przydzieliliśmy Aix Włocławek". Jeszcze tego samego dnia w witrynach sklepów i restauracji afisze: „Wspomagamy Włocławek". Nikt nie wie, co to i gdzie to. We Włocławku nikt nie ma pojęcia o tym, co się w Aix dzieje (do początku lutego, gdy dojeżdżam do Włocławka dzięki załatwionej przepustce).

Czwartek, 17 grudnia. Jestem zaproszona na zebranie poświęcone organizowaniu pomocy. Na sali około 200 osób. Nikt nie wie, że przysłuchują się 2 osoby z Polski. Całość trwa raptem godzinę. W tym czasie zostają wyłonione ekipy do różnych spraw: mają załatwić transport, leki, żywność, ubrania. Po zakończeniu posiedzenia podchodzi do mnie młody Holender i mówi o nowej technologii, która pozwala porozumiewać się elektronicznie poza cenzurą władzy…

Kolejne tygodnie (do odlotu z Paryża do Warszawy 17 stycznia) wypełnione dla nas, przybyszów z Polski, niekończącymi się zaproszeniami – na rozmowy o życiu w PRL. Od uczennic w katolickiej szkoły podstawowej ("A dlaczego nie może się pani porozumieć telefonicznie z rodziną?") po pracowników Centrum Badań Kosmicznych w Marsylii ("Ale dlaczego ten system jest tak nieefektywny ekonomicznie?").

W tym czasie odbieram telefony z uniwersytetów Paryża, Tilburga, Louvain – by nie wracać, zostać z nimi. W Warszawie zastajemy zakaz zebrań. Gromadzimy się w wydziałowej auli. Opowiadam. Po zebraniu koledzy podpowiadają mi, jak się zachować, gdy zostanę wezwana do Pałacu Mostowskich.

Maria Jarymowicz

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Pamiętam. Już w niedzielę 13go pod pomnikiem Mickiewicza w Paryżu manifestowało chyba trzysta osób, w większości Francuzi.
    Tydzień później ogromna manifa, na czele rząd deputowanych przy orderach, z trójkolorowymi szarfami, przez całą szerokość bulwaru St Germaine, za nimi tłum kilkunastotysięczny. Grupki Polaków, pamiętam zespół Piwnicy z Piotrem Skrzyneckim, Andrzeja Seweryna, Natalię Gorbaniewską...
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Plac Inwalidów w Paryżu, tłumy przed Ambasadą Polską i ja z maleńką córeczką urodzoną we wrześniu...to już 40 lat.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Historia przyjaciół: Polka wracająca z podróży poślubnej z mężem Francuzem. 13 grudnia, samolot Air France międzylądowanie w Moskwie. Rosjanie chcą wyprowadzić Polkę i zatrzymać w Moskwie. Francuski pilot odmawia, twierdząc że w samolocie będącym terytorium Francji on odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów. Pozostali pasażerowie też odmawiają odpuszczenia samolotu. Kilkugodzinna przepychanka w którą została zaangażowana ambasada francuska. Francuzi nie reagują na argument, że kobieta nie jest francuską obywatelką, tylko polską. Dla nich ważne jest, że znajduje się we francuskim samolocie i jest żoną Francuza. Po kilku godzinach Rosjanie odpuszczają i pozwalają startować z Polką na pokładzie.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Pamiętam. Manifestacje w Paryżu, listy i paczki od przyjaciół francuskich. Zawsze będę podziwiała zaangażowanie tego narodu w walkę o prawa innych. Poziom ich świadomości obywatelskiej pozostaje dla nas kosmicznie odległy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0