Nie zawsze się ze wszystkim, co opisywano w "Gazecie", zgadzałam bez dyskusji. Bywały okresy odpoczynku. Ale zawsze wracałam! Jestem wręcz uzależniona od czytania wersji elektronicznej rano i przeglądania papierowej po południu. Tak już mam.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowni Redaktorzy,

Drogi Panie Adamie,

„Trzymajmy się – nie dajmy się!", jak pisał Marian Hemar.

Historia na co dzień pisze niebywałe nieraz scenariusze. Nikomu z nas, szarych czytelników „Gazety Wyborczej", do głowy by nie mogło przyjść skandaliczne zachowanie członków zarządu Agory, którzy nie pamiętają czasów sprzed powstania pisma, z którym podjęli walkę.

Czytam „Gazetę" od pierwszego numeru. I choć zmieniali się piszący dziennikarze, kierunek i wartości moralne, którym pismo jest wierne, od początku istnienia pozostały bez zmian.

Nie zawsze się ze wszystkim, co opisywano w „Gazecie", zgadzałam bez dyskusji. Bywały okresy odpoczynku od artykułów, które mnie nie interesowały. Ale zawsze wracałam! Jestem wręcz uzależniona od czytania wersji elektronicznej rano i przeglądania papierowej po południu. Tak już mam.

Komuś zależy na rozbiciu zespołu, zniszczeniu przekazu medialnego, z którym wciąż utożsamiają się liczni (za liczni dla PiS-u!) mieszkańcy naszego podzielonego kraju. Czy da się uratować Polskę? – nie wiem. Czy da się ocalić „Gazetę Wyborczą" – wierzę, że tak! Z coraz większym pesymizmem budzę się rano. „Świat zwariował" – jak mówiła Irena Sendlerowa. Kto rządzi naszą upadającą cywilizacją? – pytam. Wirus, Putin i Kaczyński. Na wirusa i Putina nie mamy dużego wpływu, ale na to, aby starszy pan przestał rządzić i niszczyć wszystko dookoła, musimy mieć wpływ.

Trwajcie na posterunku prawdy i tolerancji, proszę! ZDROWIA i SPOKOJU w niespokojnych czasach dla całego Zespołu z Adamem Michnikiem na czele.

Wierna czytelniczka

Anna Mieszkowska, Warszawa

Czytaj także:

Europejskie dzienniki piszą o walce "Gazety Wyborczej" o zachowanie niezależności

listy@wyborcza.pl      

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Redaktorzy GW bronili się przed wrogą władzą państwową i samorządową tak bohatersko i tak żarliwie sprzyjali wolnemu rynkowi, że wyciągali ręce po deszcz pieniędzy od tej władzy mimo istnienia tego rynku, robili to, dopóki się dało, ale wczoraj, albo przedwczoraj, nie pamiętam, to było tak dawno, przypomnieli sobie, że w sumie to pracują w firmie prywatnej, ponieważ na własności prywatnej opiera się wolny rynek i jego niewidzialna ręka, dlatego teraz publicznie mogą sobie wstępować przeciw niebu i ziemi, a prywatnie mogą pójść do pracy albo nie pójść, albo zmienić pracę, wziąć kredyt, przebranżowić się i tak dalej, ktoś tam po nich zapłacze, kogoś dupa zaboli, a potem życie potoczy się dalej, tak działa wolny rynek, tak to w życiu bywa, cześć.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0