Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Proponuję przyjrzenie się, jak w obecnej sytuacji epidemiologicznej przeprowadza się egzaminy na prawo jazdy kat. B.

Na egzaminie przez około 40 minut siedzą obok siebie dwie osoby bez zachowania praktycznie żadnej  odległości. Egzaminator przeprowadza 9 egzaminów dziennie, przy takiej liczbie egzaminów nie ma czasu i możliwości, by wystarczająco wywietrzyć i zdezynfekować samochód. Na cały egzamin przeznaczono 50 minut. Jazda w ruchu drogowym trwa zwykle około 40 minut i pozostaje tylko 10 minut na rozpoczęcie i zakończenie egzaminu oraz jazdę po placu manewrowym.

Załóżmy, że pięciu egzaminatorów choruje bezobjawowo i zarażają przez pięć dni. Można policzyć, ile osób mogą w ten sposób zarazić. Na egzaminy do WORD-ów przyjeżdżają osoby z całego województwa, a także z innych państw europejskich, później rozjeżdżają się do domów rozprzestrzeniając wirusa w sposób wymykający się spod kontroli.

Zgłosiłem ten problem do Ministerstwa Infrastruktury i sanepidu, ale oczywiście żadnej odpowiedzi nie otrzymałem, wygodniej jest milczeć, bo jeszcze zrobi się z tego jakaś afera.

Czytelnik

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.