Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Waldemar Paś: Elżbieta Witek ogłosiła nabór kandydatów na kolejną kadencję do Krajowej Rady Sądownictwa. 

Mec. Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy Wolne Sądy: – To sygnał, nie tylko dla polskiego społeczeństwa, ale dla instytucji unijnych, że Polska nie ma zamiaru respektować wyroków trybunałów europejskich ani Sądu Najwyższego w Polsce. 

KRS w obecnym kształcie nie ma niezbędnych cech, aby spełniać rolę konstytucyjną. Nie może stać na straży niezależności sądownictwa, niezawisłości sędziowskiej, a tym samym nie może ani nominować kandydatów na sędziów, ani kandydatów do awansów sędziowskich. 

Wszystkie powołania za pośrednictwem neo-KRS są i będą wadliwe, a wydane przez tych neo-sędziów wyroki będzie można podważać z tej właśnie przyczyny, co z kolei potwierdza szereg orzeczeń sądów i trybunałów. Polska będzie poza tym płacić odszkodowania zasądzane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, tak jest ukształtowana linia orzecznicza Trybunału i to się nie zmieni. 

A jeśli władza, w imię kompromisu z opozycją, dopuści do jej składu prawdziwie niezależnych prawników? 

– Powoływanie kolejnej nielegalnej KRS w tym kształcie jest intencjonalnym działaniem na szkodę państwa. Jestem przekonany, że politycy opozycji nie przyłożą do tego ręki. 

To co robić? 

– Obecna neo-KRS powinna zostać natychmiast rozwiązania i niezwłocznie powinno się przystąpić do wyboru KRS na podstawie zasad określonych w polskiej konstytucji, czyli zapewniających niezależność Rady od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Większość w KRS powinni mieć sędziowie wybrani przez środowisko sędziowskie. 

Neo-sędziów jest coraz więcej, wydanych przez nich wyroków też. Czy to w końcu nie przeważy i nie da argumentów zwolennikom dogadania się władzą? 

– Absolutnie nie można dążyć do zalegalizowania przez takie swoiste „zasiedzenie" osób nielegalnie i wadliwie powołanych przez neo-KRS, tylko dlatego, że wydają nielegalnie wyroki i zasiadają faktycznie w sądach. To tylko spotęguje problemy polskiego wymiaru sprawiedliwości, również na arenie europejskiej. 

Pełnomocnicy procesowi będą zaskarżać orzeczenia wydane przez neo-sędziów, sądy europejskie będą kwestionować wiarygodność polskiego wymiaru sprawiedliwości, np. nie stosując europejskiego nakazu aresztowania, odmawiając wydania podejrzanych ze względu na brak gwarancji sprawiedliwego procesu w Polsce albo nie wykonując wyroków wydanych w Polsce, w sprawach rodzinnych, gospodarczych, wszelkich. Poza tym pozostawienie neo-sędziów byłoby sygnałem dla wszystkich, że opłaca się łamać prawo, że może to przynieść profity. To podważa wiarygodność demokratycznego państwa.

Dotyczy to wszystkich neo-sędziów? 

– Pozostawienie chociażby części nielegalnie powołanych osób w sądownictwie będzie skutkować zapaścią przez kolejne 25 lat, a w niektórych sprawach, np. spadkowych, może nawet dwa razy dłużej.  

Uporządkowanie i powtórne przeprowadzenie konkursów dla neo-sędziów zajmie zaledwie kilka miesięcy, zyskalibyśmy jednak pewność, że sądownictwo działa zgodnie z prawem polskim, europejskim i nie byłoby w przyszłości perturbacji z uznawaniem wyroków polskich sądów. Sędziowskie stowarzyszenia Iustitia i Themis są przekonane, a ich w tym zakresie należy słuchać jako ekspertów, że operację można przeprowadzić sprawnie, skutecznie i przestrzegając standardów. 

A co z wydanymi już wyrokami? 

– Przyjęliśmy założenie, jedyne możliwe w tej sytuacji, że muszą pozostać w mocy – chodzi o zasadę bezpieczeństwa obrotu prawnego i zaufania obywateli do państwa, obywatele nie mogą ponosić skutków destrukcji wymiaru sprawiedliwości dokonanej przez obecne władze. Natomiast każdy, kto będzie chciał, będzie miał prawo zakwestionować orzeczenie wydane przez neo-sędziego, np. żądając wznowienia postępowania. Ale tylko na wniosek. Co do zasady wyroki pozostaną w mocy.

Dlaczego skutki będziemy odczuwać przez nawet przez pół wieku? 

– Potrafię sobie wyobrazić sytuację za 50 lat np. w sprawie majątkowej, w której ktoś będzie próbował podważyć postanowienie spadkowe wydane dziś przez wadliwie obsadzonego neo-sędziego. To tragedia dla bezpieczeństwa obrotu prawnego. Nie możemy na to pozwolić jako państwo. Musimy ten system uleczyć, nie ma się nad czym zastanawiać. 

Tymczasem polski pseudo Trybunał Konstytucyjny podważa kolejne umowy podpisane przez Polskę, np. Europejską Konwencję Praw Człowieka.

– Nikt poważnie myślący nie traktuje serio wyroków Trybunału Julii Przyłębskiej. Po wyroku EPTC, który uznał, że polski trybunał nie spełnia warunków bezstronnego, niezależnego sądu (m.in. trójka dublerów, nieprawidłowe powołanie prezesa) nie ma już żadnych wątpliwości. Czyli Trybunał Julii Przyłębskiej nie jest Trybunałem Konstytucyjnym, o którym mowa art. 188 i następnych polskiej konstytucji. 

W orzekaniu sędziowie powinni więc pomijać wyroki Trybunału Julii Przyłębskiej jako nieistniejące. Tak zrobił już kilkukrotnie SN. Także w Europie nikt poważnie nie traktuje tych orzeczeń. Dopóki jesteśmy stroną umów międzynarodowych, w tym traktatów unijnych i konwencji, musimy się do tych umów stosować. 

Przypominam, że prawo do niezależnego sądu wynika tak samo z polskiej konstytucji, jak i ze wspomnianych umów międzynarodowych. 

Co dalej z waszą inicjatywą? 

– Nasz dekalog naprawy praworządności w dużej części jest w projekcie ustawy zaproponowanym przez „Iustitię". Nad pozostałymi kwestiami pracują organizacje obywatelskie i prawnicze. Teraz będą konsultacje między stroną społeczną – sygnatariuszami „Porozumienia na rzecz praworządności", a opozycją parlamentarną. Mam nadzieję, że niebawem będzie złożony w Sejmie jako wspólny projekt.

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.