Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeśli przegrają, to z powodu cen. Nie z powodu uśmiercania kobiet w ciąży, nieludzkiego traktowania uchodźców, nie z powodu całkowitej bezradności wobec szalejącej śmiertelnej zarazy, szczucia na środowiska LGBT, a już na pewno nie z powodu wychodzenia z Unii Europejskiej, dewastacji sądownictwa, kultury i edukacji. Jeśli przegrają wybory, jeśli stracą poparcie społeczne, to wyłącznie z powodu inflacji i drożyzny.

Nastroje mogą się popsuć zwłaszcza teraz, gdy Polacy robią świąteczne zakupy i szukają prezentów dla bliskich pod choinkę. PiS jest tego świadome, dlatego mydli ludziom oczy tarczą antyinflacyjną i przygotowało strategię propagandową, w jaki sposób umiejętnie kolejny raz nabić poddanych w butelkę rozmaitymi kłamstwami. Tu szczegóły.

Szanowni Państwo, my, pięknoduchy, opozycja uliczna, czyli inteligencja, brzydzimy się pieniędzmi, gdyż wegetujemy, odżywiając się powietrzem i ideałami. Jednakże znając historię, mamy świadomość, że jako społeczeństwo musimy zbiednieć, żeby zmądrzeć. Tylko w ten sposób, w obliczu biedy i nędzy, ludziom spadną klapki z oczu. Nie ma innej rady. Nic nie dają hasła i przestrogi o populizmie, o faszyzmie, o rekonstrukcji PRL albo endeckiej II RP. To ludzi nie rusza. Dopóki był względny dobrobyt, ludziska popierały złą władzę ślepo. Mówili: "Kradną, ale się dzielą". No ale powoli już kończy się eldorado, gdyż pieniądze na drzewach nie rosną. Można je dodrukowywać, niemniej coraz mniej będą warte.

W 1956 roku w Poznaniu podniesiono bunt, krwawo przez ówczesne władze komusze stłumiony. Poznański Czerwiec '56 wybuchł z powodu żądań płacowych, do których dopiero potem dołączyły ideologiczne. Obok haseł : "Żądamy podwyżki płac", "Chcemy żyć jak ludzie", "Chcemy chleba", "Precz z normami" pojawiły się antyrządowe.

"Bezpośrednią przyczyną strajków i demonstracji, które pamiętamy jako Grudzień 1970 na Wybrzeżu, była wprowadzona 12 grudnia podwyżka cen detalicznych mięsa, przetworów mięsnych oraz innych artykułów spożywczych w czasach, gdy obowiązywały ceny regulowane urzędowo. Decyzję o podwyżce podjęto 30 listopada 1970 na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR" (Wikipedia).

Niemal podczas każdego wybuchu zapalnikiem był wzrost cen żywności i spadek wartości nabywczej płac, dopiero potem pojawiały się postulaty prodemokratyczne. I teraz też tak będzie. Szkoda, że musi dojść do katastrofy ekonomicznej, szkoda, że nasz głos jest ignorowany, dopóki trwa festiwal rozdawnictwa i przepuszczania państwowego majątku. Szkoda, ale to jedyna droga do wyzwolenia Polski z tarapatów.

Krwawe igrzyska trwają, ale zaczyna brakować chleba.

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.