Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Francuski dziennik "Le Monde" oraz szwedzka gazeta codzienna "Dygens Nyheter" opublikowały teksty o walczącej o swoją niezależność "Wyborczej". Korespondenci obu tytułów rozmawiali z kierownictwem "Wyborczej".

"Le Monde": legendarny polski dziennik zagrożony

"Zagrożony legendarny polski dziennik 'Gazeta Wyborcza' walczy o swoją tożsamość. W obliczu wrogiej decyzji zarządu Agory [właściciela 'GW'] dziennikarze walczą o swoją gazetę" - czytamy w pierwszych zdaniach tekstu w "Le Monde".

Dziennik przytacza opublikowane w zeszłym tygodniu oświadczenie Adama Michnika i jego pierwszego zastępcy Jarosława Kurskiego, jakie napisali po nagłym, dyscyplinarnym zwolnieniu Jerzego Wójcika, wydawcy "Wyborczej", od 28 lat związanego z redakcją.

Tu przeczytasz oświadczenie Adama Michnika i Jarosława Kurskiego: Bronimy i będziemy bronić "Gazety Wyborczej". Oświadczenie redakcji w sprawie działań zarządu Agory SA  

Przeczytaj również: Pozwólmy "Gazecie Wyborczej" iść dalej swoją drogą

"Redaktorzy nazywają to 'największym kryzysem w historii »Gazety Wyborczej«'" - podkreśla "Le Monde". Zwraca uwagę na perspektywę Michnika i Kurskiego, którzy oceniają, że chociaż dziennik od sześciu lat odpiera kolejne ataki ze strony obozu władzy Jarosława Kaczyńskiego, to ten najmocniejszy cios w niezależność "Wyborczej" przyszedł od wewnątrz.

"Le Monde" opisuje ostatnie pół roku konfliktu pomiędzy kierownictwem gazety a zarządem Agory. Ten rozpoczął się od zakomunikowanej zespołowi w czerwcu br. decyzji o połączeniu "Wyborczej" z należącym do Agory portalem Gazeta.pl i planem zwolnienia Jerzego Wójcika.

Dziennik cytuje kierownictwo "Wyborczej". - To szkodliwe połączenie dwóch niekompatybilnych modeli biznesowych, aby optymalizować koszty, czyli oszczędzać pieniądze i zwalniać dziennikarzy - mówią obaj redaktorzy.

„Czy 'Wyborcza' pozostanie domem dla polskiej inteligencji demokratycznej?" - pyta "Le Monde" i odpowiada cytatem z Michnika i Kurskiego, że dziennik może zostać sprowadzony do roli generatora zysków dla firmy właścicielskiej.

- Stawką jest sama tożsamość "Gazety Wyborczej", jaką znamy od ponad 30 lat. Dla nas jest to kwestia bycia albo nie być - podkreśla wicenaczelny "Wyborczej".

Czytaj również: Niepokoją nas działania, które trudno rozumieć inaczej niż jako próby osłabienia niezależności redakcyjnej „Gazety Wyborczej", działającej w tak trudnych warunkach (Instytut Spraw Publicznych)

Polecamy też: Ten spór zagraża nie tylko "Wyborczej", ale też demokracji w Polsce i całym regionie

"Le Monde" zaznacza, że "Gazeta Wyborcza" zajmuje szczególne miejsce na polskim rynku mediów. "To więcej niż zaangażowany obserwator, po 1989 r. 'Wyborcza' odegrała ważną rolę w przemianach demokratycznych. Jej historia jest ściśle związana z historią III RP, a jednym z jej symboli pozostaje jej założyciel Adam Michnik" - czytamy.

Jak podaje francuski dziennik, w "Wyborczej" pracuje ponad 400 dziennikarzy, ale ok. 60 w ostatnich latach zostało zwolnionych pomimo zysków całej firmy.

"Pojawił się problem tak niezrozumiały jak nierozwiązywalny: gazeta z biegiem czasu straciła wszelką kontrolę nad swoim losem, nie mając przedstawiciela we władzach firmy. – Pomyłka – przyznaje z goryczą Adam Michnik" - relacjonuje dalej "Le Monde" i oddaje głos naczelnemu "Wyborczej".

- Zawsze wychodziłem z zasady, że należy oddzielić działalność gazety od działalności komercyjnej. Nasza relacja z zarządem od dawna opiera się na zaufaniu. Teraz mamy do czynienia z metodami stosowanymi przez bandytów. Z idiotyzmem, a nie z kapitalizmem - mówi Michnik.

"Le Monde" cytuje również Romana Imielskiego, jednego z wicenaczelnych "Wyborczej". W odpowiedzi na pytanie, czy prasa jest towarem jak każdy inny, odpowiada: - W naszych czasach, w krajach o tendencjach populistycznych i autorytarnych, takich, jakim dziś staje się Polska, ta kwestia jest szczególnie ważna. Żałuję, że dla naszego zarządu znaczenie ma przede wszystkim logika ekonomiczna.

- W Warszawie niektórzy mówią, że "Gazeta Wyborcza" stała się ofiarą kapitalizmu w „amerykańskim stylu", który sama od dawna promowała - dodaje Imielski. - Ale ta niepewność przyszłości "Wyborczej" to zła wiadomość nie tylko dla redakcji, ale też dla polskiej demokracji.

"Dygens Nyheter": "Wyborcza" walczy o niezależność

Szwedzki "Dygens Nyheter" również opisuje "Wyborczą" jako siłę napędową demokratyzacji Polski. Podając informację o zwolnieniu wydawcy gazety, dziennik cytuje Adama Michnika. - Jesteśmy narażeni na atak na niezależność gazety - mówi naczelny "Wyborczej".

Przyglądając się zdarzeniom z ostatnich sześciu miesięcy w relacjach między "Wyborczą" a Agorą, "Dygens Nyheter" informuje czytelników, że wydawany przez Agorę dziennik ma 260 tys. płatnych abonentów. Jak pisze, fuzja z portalem Gazeta.pl miałaby przynieść oszczędności, m.in. dzięki cięciom kadrowym.

"Sprzeciwiło się temu kierownictwo "Gazety Wyborczej', argumentując, że zagrozi to niezależności gazety i obniży jakość płatnej gazety" - relacjonuje dalej "Dygens Nyheter". 

Kontynuuje: "Spór wydawał się na chwilę ucichnąć, ale w zeszłym tygodniu ogłoszono decyzję Agory o zwolnieniu Jerzego Wójcika. Powodem zwolnienia, które otrzymał mailem, miało być bezpodstawne oskarżenie osoby z kierownictwa Agory o mobbing".

"Dygens Nyheter" dopytywał o powody zwolnienia Wójcika. W odpowiedzi na jego wiadomość dyrektor ds. komunikacji firmy Nina Graboś napisała: „Możemy tylko potwierdzić, że umowa z nim została rozwiązana, ale przyczyna to sprawa między pracodawcą a pracownikiem. To wszystko, co możemy powiedzieć ze względów prawnych".

Autor artykułu skontaktował się również z Adamem Michnikiem.

"Gazeta nie ingerowała w sprawy Agory, a oni nie ingerowali w gazetę. Ale teraz wtrącają się i traktują redakcję jak fabrykę wędlin, bez względu na specyfikę naszej działalności. To niekompetentni ludzie, którzy wywołali kryzys, nie mając pojęcia, jak sobie z nim radzić" - powiedział naczelny "GW".

Jak pisze szwedzki dziennik, Adam Michnik uważa, że całość ma kontekst polityczny.

- "Gazeta Wyborcza" stoi na czele obrony praworządności i wartości demokratycznych w Polsce. W takiej sytuacji przypuszczenie ataku na redakcję i wywołanie konfliktu może mieć tylko dwa wytłumaczenia: albo robią to świadomie, albo działają jako pożyteczni idioci w służbie wrogów gazety - komentuje naczelny.

"Dygens Nyheter" przypomina, że obecny obóz rządzący od lat atakuje "Gazetę Wyborczą" politycznie i prawnie, wytaczając wobec redakcji kolejne procesy sądowe i prowadząc skierowaną przeciwko "Wyborczej" kampanię nienawiści.

Artykuł o 'Gazecie Wyborczej' w 'Dygens Nyheter'Artykuł o 'Gazecie Wyborczej' w 'Dygens Nyheter' mat. red.

"Rządząca partia Jarosława Kaczyńskiego Prawo i Sprawiedliwość (PiS) od przejęcia władzy w 2015 r. zdołała przejąć pełną kontrolę nad służbą publiczną. Od tego czasu PiS próbował przejąć resztę rynku medialnego i zdusić inne wolne środki masowego przekazu, w tym lewicowo-liberalną 'Gazetę Wyborczą', główny głos opozycji w Polsce. Nikt się nie spodziewał, że śmiertelny cios w gazecie nadejdzie od wewnątrz, czyli od właścicieli" - czytamy w tekście.

"Dygens Nyheter" pyta Michnika o rozwój wydarzeń

- Zarząd musi wybrać: albo rezygnuje, albo idzie na kompromis z redakcją - odpowiada redaktor naczelny. Przyznaje, że nie zna ukrytych intencji właścicieli ani tego, czy są gotowi zintensyfikować próby przejęcia kontroli nad gazetą. Podobnie jak nie wie, jak zachowuje się redakcja w takiej sytuacji.

„Jeśli będą kontynuować konfrontację, konsekwencje są oczywiste; zniszczą "Gazetę Wyborczą", najważniejszą i najbardziej szanowaną gazetę w naszej części Europy" – stwierdził Michnik i zastrzegł:

- Nie możemy nigdy zgodzić się na to, by ludzie, którzy nie rozumieją nowoczesnej gazety, wyrzucili jednego z czołowych specjalistów rynku medialnego i wpływali na naszą linię redakcyjną. Oni dbają jedynie o cenę akcji i zachowują się jak panowie feudalni.

"Dygens Nyheter" opisuje Jerzego Wójcika jako architekta zmiany w "Wyborczej", który w czasie spadku sprzedaży papierowego wydania gazety z sukcesem wprowadził cyfrowy model prenumeraty "Wyborczej".

Na pytanie szwedzkiego dziennika, czy redakcja ma powody do obaw o swoją niezależność, Nina Graboś odpowiedziała: „Chcemy podkreślić, że niezależność redakcji nie jest zagrożona tą ani żadną inną decyzją rady. Zarząd Agory zawsze - od momentu powstania spółki - monitorował bezpieczeństwo finansowe "Gazety Wyborczej", co pozwala redakcji realizować misję dziennikarską i gwarantuje jej niezależność".

Adam Michnik uważa, że jeśli zarząd Agory nie zgodzi się na kompromis, będzie to sygnał, że działają na rzecz Kaczyńskiego i PiS.

- Nie wiem, kto za tym stoi, ale widzę w tym element pisowskiej strategii budowania państwa autorytarnego. W ten sam sposób, w jaki PiS niszczy instytucje demokratyczne, zarząd niszczy "Gazetę Wyborczą" – uważa Michnik.

O "Wyborczej" także w Rumunii i Austrii

O walce "Wyborczej" o niezależność pisze również rumuński dziennik "Libertatea". Zwraca uwagę na zakomunikowane w czerwcu redakcji przez zarząd Agory plany połączenia 'Wyborczej" z portalem Gazeta.pl.

"W ostatnich latach rozwinął się model budowania portali, w których można znaleźć 'wszystko' i w których dominować będą 'lekkie' newsy tworzone przez niewielką liczbę osób. Na kosztowne teksty dziennikarskie jest coraz mniej miejsca" - zauważa dziennik.

"Libertatea" opisuje również stanowisko Adama Michnika i Jarosława Kurskiego w sprawie obrony niezależności "Wyborczej" i przybliża postać redaktora naczelnego.

"75-letni Michnik to jeden z najbardziej szanowanych obywateli Europy, dawny przeciwnik reżimu komunistycznego, trzykrotny więzień polityczny i redaktor naczelny "Gazety Wyborczej' od 1989 roku" - wylicza. 

Rumuńska redakcja zwraca uwagę na podobne problemy, z jakimi mierzą się zarówno "Wyborcza", jak i "Libertatea". 

"Wyborcza" ma obecnie ok. 70 procesów wytoczonych przez PiS i podległe mu obecnie państwowe instytucje i spółki. "Problem procesów nękania niewygodnych redakcji jest powszechny również w Rumunii. 'Libertatea' ma dziesiątki spraw sądowych wytaczanych przez polityków lub biznesmenów z nimi związanych" - zaznacza dziennik.

Tematem "Wyborczej" zajął się również austriacki publiczny nadawca ORF. Na swojej stronie internetowej informuje: "Wielki polski dziennik, liberalna i proeuropejska 'Gazeta Wyborcza' napisała niepokojący list do swoich czytelników i wyraziła obawę przed utratą niezależności. Przyczyna: spółka matka Agora zwolniła wydawcę gazety Jerzego Wójcika - bez wypowiedzenia, oficjalnie z powodów dyscyplinarnych. Kierownictwo i redakcja 'Wyborczej' dostrzegają inne powody" - czytamy w tekście "'Gazeta Wyborcza' obawia się o niezależność". 

Tekst przybliża oś sporu pomiędzy "Wyborczą" a zarządem Agory i kończy się zdaniem: "Pytanie, czy plany Agory mają charakter czysto ekonomiczny, czy też stoją za nimi naciski polityczne ze strony rządu, jak dotąd pozostaje otwarte. Podejście to przypomina działania Viktora Orbana na Węgrzech, który stopniowo położył kres niepopularnym niezależnym mediom lub zmienił ich linię".

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.