Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Przepisy mogą wejść w życie już od stycznia, tak układa się kalendarz sejmowy w grudniu – musimy wszyscy wspólnie zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby do tego nie dopuścić - mówi Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. 

Dziś Sejm zajmie się obywatelskim projektem "Stop aborcji 2021". Projekt Obywatelski ma zostać  przedstawiony posłom przez pełnomocnika inicjatywy ustawodawczej i prezesa fundacji Pro – Prawo do Życia Mariusza Dzierżawskiego. Propozycja ustawy, pod którą podpisało się 130 tys. osób, definiuje aborcję jako zabójstwo i wprowadza za nią kary więzienia dla kobiety, lekarza i wszystkich pomagających w przerwaniu ciąży. 

Przeczytaj również w "Wysokich Obcasach": Dożywocie za aborcję. W środę pierwsze czytanie projektu ustawy "Stop aborcji 2021"

Zarówno przeciwko zakazowi, jak i forsowanemu przez PiS projektowi powołującemu Instytut Rodziny i Demografii protestuje Ogólnopolski Strajk Kobiet. Ruch ostrzega, że osoba kierująca IRiD będzie mogła uczestniczyć we wszystkich postępowaniach sądowych i administracyjnych, występując w roli oskarżyciela – np. w procesie rozwodowym, żądając, aby nie orzekano rozwodu. Będzie mogła wytaczać sprawy przeciwko rodzicom LGBT – żądając pozbawienia ich praw rodzicielskich. Będzie miała dostęp do danych gromadzonych przez dowolny podmiot w Polsce na temat każdej ciąży, każdego poronienia, każdej kobiety w Polsce.

Czerwona farba i hasła sprzeciwu

We wtorek przed wjazdem do Sejmu aktywistki rozlały czerwoną farbę i zostawiły hasła napisane na kartonach, m.in. "Ani jednej więcej". Podobne akcje podjęły też pod biurami PiS w różnych miastach Polski. Wielkoformatowy baner z ostrym hasłem pojawił się m.in. naprzeciwko biura poselskiego Bartłomieja Wróblewskiego. Polityk PiS był autorem wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy aborcyjnej, teraz wskazywany jest jako przyszły prezes Instytutu Rodziny i Demografii. 

Całkowity zakaz aborcji. Protesty w Warszawie i innych miastach

Dziś OSK będzie protestować w Warszawie i innych miejscowościach. Zaplanowane są do tej pory następujące zgromadzenia: 

  • Bielsko-Biała, godz. 18.00, plac Chrobrego
  • Buk, godz. 18.00, plac Stanisława Reszki (kino Wielkopolanin)
  • Bydgoszcz, godz. 18.00, plac Praw Kobiet, Gdańska 10
  • Katowice, godz. 19.00, ul. Mariacka
  • Kielce, godz. 19.00, al. IX Wieków Kielc
  • Kraków, godz. 19.00, Rynek Główny
  • Łódź, godz. 18.00, okolice katedry
  • Nysa, godz. 17.30, brama Wieży Ziębickiej
  • Olsztyn, godz. 18, przed lokalną siedzibą PiS, ul. Dąbrowszczaków
  • Rzeszów, godz. 18.00, Hetmańska 8
  • Toruń, 18.30, pod pomnikiem Kopernika
  • Wałbrzych, godz. 16.00, rynek
  • Warszawa, godz. 18.00, pod Sejmem
  • Wrocław, godz. 17.30, plac Gołębi
  • Zgorzelec, godz. 18.00, rondo Jakuba Böhme.

Marta Lempart: Za granicą nie mogą uwierzyć, że to dzieje się naprawdę

Jak podaje OSK, jeśli oba projekty zostaną przyjęte, to będą procedowane w Senacie 14 i 15 grudnia i ponownie w Sejmie 17 grudnia, co oznacza, że oba mogłyby zostać wprowadzone w życie od 1 stycznia 2022 roku.

- Naszym partnerom trudno uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Zwłaszcza że widzieli, co stało się w Pszczynie i skalę późniejszych protestów. Nie mieści im się w głowie, że partia rządząca dalej idzie w tym kierunku - mówi Lempart o komentarzach zagranicznych aktywistów i polityków w sprawie zakazu aborcji w Polsce. O próbie dalszego zaostrzenia prawa antyaborcyjnego i protestach przeciwko nim piszą m.in. "Washington Post" i "La Repubblica".  

Procedowany projekt "Stop aborcji" skomentowała w mediach społecznościowych m.in. holenderska europosłanka z Renew Europe Samira Rafaela.

Napisała: "Nie mieści się w głowie. Podczas gdy UE zbliża się do odblokowania polskich funduszy z unijnego funduszu odbudowy, polski parlament omawia dziś nowe prawo, które ma na celu uwięzienie kobiet potrzebujących dostępu do aborcji".

Stanowisko wydała również organizacja Amnesty International.

„Ustawa mająca na celu zrównanie aborcji z zabójstwem jest najnowszą falą okrutnych i dyskryminujących ataków na prawa kobiet przez polskiego ustawodawcę, która naraża zdrowie i życie kobiet, dziewcząt i osób potrzebujących aborcji. Ten nacisk jest częścią skoordynowanej i systematycznej próby dalszego ograniczenia praw seksualnych reprodukcyjnych kobiet w Polsce" - czytamy w oświadczeniu Esther Major z Amnesty International.

Polska już teraz ma jedno z najbardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych w Europie. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej z 22 października 2020 r. pozostały dwie przesłanki uprawniające do aborcji: kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu albo gdy zagraża życiu lub zdrowiu matki. Nie można natomiast dokonać aborcji w przypadku ciężkich nieodwracalnych wad płodu.

Decyzja TK wywołała falę trwających około stu dni protestów w całej Polsce, organizowanych lub koordynowanych przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Zakaz zaczął obowiązywać od końca stycznia bieżącego roku.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.