Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wpis z fb publikujemy za zgodą autora

Jestem zdumiony niesłychanie słabym odzewem opinii na wydarzenia w Agorze, to jest na ostateczne wypowiedzenie przez zarząd korporacji wojny redakcji „Gazety Wyborczej". Informacja w Wirtualnych Mediach, powtórzona przez TVP Info i skwitowana z wyraźną satysfakcją przez Ziemkiewicza – to właściwie wszystko, jeśli nie liczyć antysemickich bluzgów zachwytu komentatorów na portalu Karnowskich. A tymczasem jest to fakt – moim zdaniem – o niezwykłym znaczeniu dla naszego rynku prasowego.

Agora w założeniu powstała właśnie z celem wydawania „Gazety Wyborczej". Każde medium, a już z pewnością dziennik, musi bowiem mieć obsługę administracyjną i logistyczną – i po to powołano Agorę. Nie po to, by zarabiała pieniądze dla akcjonariuszy i na pensje zarządu, ale po to, by pewien luksus pracy mieli dziennikarze. Rychło jednak okazało się, że wybrany model biznesowy jest… jaki jest. Dokładnie różny od planowanego przez idealistów. Odwrócono cele i proporcje.

No i teraz korporacja poszła z redakcją na zwarcie.

A to się nie może skończyć dobrze. „Biznesmeni" z akcjonariatu wyraźnie nie chcą zrozumieć, że robienie gazety różni się jednak czymś od produkcji gwoździ i handlu pietruszką. Tym na przykład, że odbiorca ich „produktu" nie kupuje po prostu zadrukowanego papieru, ale wytwór jakościowego dziennikarstwa – i 19-latka bez wykształcenia, pracująca na zleceniu za 2400 przy opisywaniu nieudolną polszczyzną życia seksualnego celebrytek nie zastąpi zajmującego się poważną, wymagającą głębokiej wiedzy dziedziną dziennikarza z nazwiskiem, który sam w sobie jest instytucją.

Jeśli państwo od zarządzania mediami się uprą przy swoim – to po prostu „Gazeta" zostanie zabita.

Oni zostaną ze swoją sprzedażą kanapek w sieci kin; ewentualnie wymyślą jakąś rewelację erotyczno-towarzyską do sprzedaży w gronie kibiców Legii. A potem zdechną.

Pomyśleć, że zupełnie inny model wydawniczy, zastosowany w wypadku „Polityki" – czyli powierzenie całości zarządzania dziennikarzom i niedopuszczenie do decydującego merytorycznie głosu ani „biznesów", ani polityków (żeby nie wymienić żadnych „zasłużonych opozycjonistów") – sprawdził się doskonale. I „Polityka" konsekwentnie w tym modelu rozbudowuje się w spory koncern medialny…

Może przejmie zespół „Wyborczej", bo on się zbuntuje na bank, i zacznie wydawać również dziennik? To byłby numer!

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.