Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Głos krakowianina w Tel Awiwie wobec haniebnych wydarzeń w Kaliszu

 Mieszkamy z żoną w Izraelu już ponad 70 lat. Wciąż jeszcze między sobą rozmawiamy po polsku. Mamy przyjaciół mówiących po polsku. Czytamy polskie książki i czasopisma. Mamy bardzo serdecznych przyjaciół w Polsce - nie Żydów. Napisałem i wydałem w Polsce dwie książki.

W 1989, gdy pracowałem w Zurychu z ramienia izraelskiego banku, w którym zajmowałem stanowisko zastępcy naczelnego dyrektora, dostałem telefon z Tel Awiwu: „Bank PKO S.A. w Warszawie zaprasza bankowców z Izraela do Warszawy na jubileusz 25-lecia tegoż banku. Uważamy, że ty będziesz naszym delegowanym ze względu na twoje polskie pochodzenie". Zaprosiłem żonę i wspólnie polecieliśmy do Warszawy. Tam oczekiwał nas jeden z dyrektorów PKO, pan Cieśla, który przedstawił się jako przydzielony nam przewodnik i towarzysz podczas naszej wizyty. Pięknie. Pod koniec tygodnia w niedzielę pan Cieśla pyta, co chcemy robić tego dnia, odpowiedzieliśmy: czy możemy prosić o wyjazd z państwem do Żelazowej Woli, aby posłuchać koncertu Chopina? W drodze powrotnej powiedział do mnie: „Panie Goldman, pan dyszy polszczyzną!!!".

No dyszę, ale czasem mnie ta polskość dusi! Na przykład teraz, gdy dostałem od naszej przyjaciółki na WhatsUpie przemówienie z demonstracji w Kaliszu. Tłum oszołomów wrzeszczy pod adresem Żydów: "śmierć, śmierć!". To znaczy, że należy zamordować tych 5 czy 10 tysięcy polskich Żydów w większości niedobitków Holocaustu, którzy rządzą 40-milionami Polaków! Człowiek - to brzmi dumnie? A może w tym przypadku należałoby postawić znak zapytania już po słowie "człowiek"?!!

Marcel Goldman, Tel-Awiw

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.