Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przypominającą dawkę szczepionki przeciw COVID-19 przyjęło do tej pory niespełna 2 mln osób. Jeszcze obowiązuje zasada, że trzecią dawkę można przyjąć po upływie pół roku od poprzedniej. To się jednak może wkrótce zmienić. Jak podała działająca przy premierze Rada Medyczna, niebawem ma się ukazać komunikat z informacją, że podanie trzeciej dawki szczepionki możliwe będzie po pięciu miesiącach od szczepienia podstawowego. 

Na razie jednak zaszczepieni Polacy otrzymują SMS-y z przypomnieniem o przyjęciu trzeciej dawki. - Musimy pamiętać, że przy wariancie delta trzecia dawka zdecydowanie podnosi odporność osoby zaszczepionej – tłumaczył  na początku SMS-owej akcji minister zdrowia dr Adam Niedzielski. - Zależy nam na jak najszerszym rozpropagowaniu szczepienia przypominającego i tym samym zbudowaniu większej odporności polskiego społeczeństwa. SMS to narzędzie zwiększenia zainteresowania szczepieniem – dodawał. 

Treść wiadomości rozsyłanych przez Ministerstwo Zdrowia jest różna.

Najpierw przychodzi wiadomość z datą, od której możliwe będzie zapisanie się na szczepienie, wraz z informacją, że trzecia dawka o rok wydłuża ważność certyfikatu szczepionkowego. 

Potem spodziewać się możemy wiadomości w dniu, od którego już możemy się zaszczepić. Wtedy przychodzi SMS z przypomnieniem o treści: "Dziękujemy, że jesteś wśród zaszczepionych! Możesz już zapisać się na dawkę przypominającą. Wydłuży to Twój certyfikat o rok. Zadzwoń pod bezpłatny numer 989".

Ale system czasem się myli. Na przykład wysyła komunikaty podwójnie. Albo zachęca do przyjęcia przypominającej dawki osoby, które już ją przyjęły. - Trzecią dawką zaszczepiłam się w poniedziałek, 15 listopada, informacja o tym jest w moim internetowym koncie pacjenta. Cztery dni później dostałam SMS z zaproszeniem na szczepienie i radą, by dzwonić pod nr 989 - opowiada czytelniczka "Wyborczej". O podobnym zamieszczaniu pisały także inne osoby w sieci. 

Wiadomości adresowane są w sumie do ponad 15 mln osób. Nie ma jednak wśród nich tych, którzy w ogóle się nie zaszczepili. Resort zdrowia nie tłumaczy, dlaczego nie wysyła wiadomości do tej grupy (to prawie połowa Polaków), chociaż dotychczas wydał na promocję szczepień miliard zł, a efekty tej kampanii są słabe.

Pominięcie niezaszczepionych w SMS-owej akcji krytykuje opozycja. Poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba napisał na Twitterze:

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.