Proponuję wielką akcję pisania do Glińskiego listów, rozpoczynających się od słów: "Jestem artystą zdegenerowanym. Nie kwestionuję wyniku wyborów, ale uważam, że.." To zapewne niewiele pomoże, ale chociaż zostanie świadectwo, że nie wszyscy byli obojętni na zło. Na podłość. Na kłamstwo - pisze czytelnik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Artyści, odpowiedzcie Glińskiemu! Bardzo mocno!

Przeczytałem dwie przerażające informacje: oto minister kultury (!!) dużego kraju w środku Europy ponownie użył terminu "entartete Kunst", by zohydzić dzieło artystyczne: wstrząsające "Wesele" Smarzowskiego.  Zrobił to bez cienia żenady, bez cienia refleksji, jakie może i musi wywołać skojarzenia. I drugi – że zdewastowano nienawistnymi napisami grób rodziny znanego aktora. Za to tylko, że nie kocha coraz skrajniej autorytarnej władzy i daje temu wyraz. Zawsze, gdy wydaje się, że osiągnęliśmy już dno, PiS i jego wyznawcy znajdują sposób, by zapukać w nie od spodu.

Cisną się na usta słowa niecenzuralne i nikczemne. Ale jak widać, to właśnie one ich nakręcają, motywują, uwznioślają. Piotr Gliński mówi wręcz z dumą: "Z tego typu wydarzeniami miałem już do czynienia wielokrotnie w czasie sześciu lat pełnienia mojej funkcji. To jest konsekwencja przyjęcia przez polską opozycję taktyki spalonej ziemi, popularnie znanej jako 'totalność'. To postawa, która w gruncie rzeczy odmawia prawa do sprawowania władzy legalnie, demokratycznie wybranemu rządowi. "

To częsty argument, wręcz mantra PiS-owców. Opozycja, ponad 10 milionów jej wyborców, Unia Europejska, obecne władze USA, cały cywilizowany, zachodni świat oto nie honoruje "demokratycznych wyborów". Akceptują je z entuzjazmem - surprise! - tylko Węgry i wielki przyjaciel Putina, Orban, oraz ew. inna przyjaciółka Putina pani Le Penówna i włoski przyjaciel Putina - pan Salvini.  Ot, taki błąd całego świata.

To jest ten moment, raczej już ostatni, gdy trzeba w twarz (?) Glińskiego wykrzyczeć – że "demokratyczne wybory" wygrało też wielu satrapów, którzy wykorzystali je, by demokrację ZABIĆ. Nie wymienię najbardziej znanego, by nie dać okazji do cytowania prawa Godwina. Ale Łukaszenko, Putin czy Erdogan też "wygrali demokratyczne wybory". Przynajmniej te ostatnie, jakie odbyły się w ich krajach.

Nikt rozsądny nie kwestionuje, że w 2015 PiS wygrał wybory w miarę legalnie, chociaż w oparciu o korupcję zadłużającą Polskę na pokolenia oraz o kłamstwa (te o rzekomej "Polsce w ruinie", czy rzekomym dramatycznym zagrożeniu przez rodziny z Syrii uciekające przed gazem i bombami). Kolejne wybory można już spokojnie kwestionować – gdyż podległe również Glińskiemu media, niegdyś publiczne, stały się narzędziem niewyobrażalnego hejtu i najpodlejszego, najprymitywniejszego kłamstwa, najskrajniej topornej propagandy, czemu nie zaprzeczają nawet co niektórzy sympatycy PiS-u. Ten zmasowany, obrzydliwy, podły hejt kosztował życie prezydenta Adamowicza – i tak, słusznie uczynił opozycję "totalną", bo wobec totalnego zła sprzeciw może być tylko totalny.

Ostanie wybory Dudy stanowiły apogeum tej podłości – wszystkie bez wyjątku media państwowe nadawały jeden, gigantyczny, niekończący się klip promujący go w stylu iście północnokoreańskim oraz topiący w cuchnącej plwocinie jego przeciwnika. Andrzej Duda wygrał żenująco minimalną przewagą, ale niestety wygrał. Unia Europejska powinna za to natychmiast wyrzucić PiS-owską telewizję z Eurowizji czy EBU. Szkoda, że tego nie uczyniła…

Niemniej kompleks posunięć tej władzy stawia ją po prostu poza nawiasem cywilizacji zachodniej!  "Totalność" opozycji jest całkowicie zasadnym, totalnym sprzeciwem nie wobec samego werdyktu zmanipulowanych wyborców, ale wobec wykorzystania go dla zamieniania Polski w karykaturę Rosji Putina, czy już zgoła Czeczenii! Kraj ksenofobiczny, szowinistyczny, homofobiczny, dewastujący trójpodział władzy, kraj w którym władzą sprawuje "bez żadnego trybu" (w Rosji chociaż nadano temu pozory) gensek partii poprzez fasady, wydmuszki, atrapy instytucji. Żenującą maszynkę do naciskania guzików wcześniej znaną jako "Sejm RP",  żenującą atrapę "Trybunału Konstytucyjnego" (pominę cisnące się obelżywe epitety), żenującą atrapę prokuratury, sterowaną ręcznie przez politycznego ekstremistę! Polska nic dziś nigdzie nie znaczy, ani w UE, ani w NATO. Racja stanu spływa w kloace, pudrowana obrzydliwą, szowinistyczną retoryką, której sprzyja ministerstwo Glińskiego.

Człowiek, który poprzez "instytut" kieruje strumień pieniędzy do neonazistów,  mówiący dziś o "sztuce zdegenerowanej" nie powinien li tylko zapalać czerwonych lampek u każdego myślącego obywatela. Powinien budzić ryk syren, wielkie larum! Aktorzy, muzycy, reżyserzy, którzy pracujecie dla TVP , otrząśnijcie się!!

Proponuję wielką "narodową" (jak on kocha to słowo) akcję pisania do Glińskiego listów, rozpoczynających się od słów: "Jestem artystą zdegenerowanym. Nie kwestionuję wyniku wyborów, ale uważam, że…."

To zapewne niewiele pomoże, ale chociaż zostanie świadectwo, że nie wszyscy byli obojętni na zło. Na podłość. Na kłamstwo. Warto być przyzwoitym, to jest ten moment.

Janusz Marciniak, Warszawa

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Panie Ministrze, nie jestem artystą. Ale też jestem zdegenerowany. Podpisuję się pod każdym zdaniem powyższego listu.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0