Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Apel Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970

Na wschodniej granicy naszego państwa trwa i z dnia na dzień się pogłębia dramat uchodźców. My Polacy, którzy tyle razy byliśmy wygnańcami, bieżeńcami, uchodźcami, emigrantami, uciekającymi przed wojną, prześladowaniami politycznymi, biedą i brakiem nadziei, szukającymi pomocy u innych narodów, w różnych krajach, na wszystkich kontynentach – dziś zdajemy egzamin z naszego człowieczeństwa, z naszego współczucia wobec losu tych, którzy się znaleźli w podobnej sytuacji.

Narastający problem uchodźstwa staje się wielkim problemem moralnym współczesnego świata, jednym z najtrudniejszych do rozwiązania dla rządów i społeczeństw, zwłaszcza europejskich, wywołuje lęk i panikę. Często prowadzi do zachowań skrajnych, do przemocy w obronie granic.

Przemocy na swojej wschodniej granicy dopuszcza się obecnie także Polska.

Oszukanych ludzi, zdesperowanych, wpędzanych w graniczną pułapkę przez bezwzględnego manipulatora Łukaszenkę, nasi żołnierze, służby graniczne i policjanci wypychają z powrotem na Białoruś, przerzucają przez płot z drutu kolczastego ciężarne kobiety, wywożą dzieci w głąb lasu, utrudniają pomoc medyczną i humanitarną, doprowadzają ludzi do śmierci.

W ten sposób stajemy się współpracownikami białoruskiego tyrana, współudziałowcami w zbrodni.

Zasłoną stanu wyjątkowego zakrywa się Polakom oczy, by nie widzieli, co w naszym imieniu wykonuje nasza władza, łamiąc przy tym sumienia tych, którzy jej decyzje wcielają w życie, i kręgosłup moralny całego narodu. Wszystko odbywa się pod szyldem patriotyzmu.

Nie dajmy się zwodzić wzniosłym sloganom, znieczulać przez faryzejski język propagandy. Spójrzmy prawdzie w oczy: zło jest złem. Nie przyzwyczajajmy się do zła, nie bądźmy obojętni.

Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli w naszym kraju, by sprzeciwiali się „metodzie" zastosowanej przez polski rząd w celu „załatwienia" sprawy uchodźców na naszej granicy wschodniej (push back). To, co się tam dzieje, okrywa nasz naród hańbą, staje się ciemną plamą naszej historii.

Wzywamy rządzących Polską do otwarcia się na perspektywę szerszą niż doraźny interes polityczny i kalkulacje wyborcze.

Drogą, którą powinniśmy pójść, jest zastosowanie się do standardów międzynarodowych, prawa azylowego i praw człowieka. Zaliczamy się dziś do krajów zamożnych i stać nasze państwo na zorganizowanie pomocy uchodźcom poprzez stworzenie ośrodków przesiedleńczych. Dlatego przeciwstawiamy się budowaniu murów. Żadne mury ani zasieki z drutu kolczastego nie zatrzymają napływu uchodźców na tej, ani na żadnej innej granicy. Aby nie marnować pieniędzy winno się je przeznaczyć na realną, praktyczną pomoc uchodźcom.

Unia Europejska i udział w NATO, z którymi powinniśmy w tej sprawie ściśle współpracować, dają Polakom większą rękojmię bezpieczeństwa niż straszenie uchodźcami i budzenie w społeczeństwie demonów nacjonalizmu.

Uchodźcy nie są naszymi wrogami. Są ludźmi, naszymi bliźnimi, którzy znaleźli się w tragicznym potrzasku i potrzebują pomocy.

Nawiązując do najlepszych polskich tradycji, do doświadczenia miasta Gdańska, Stoczni Gdańskiej, Sierpnia 1980 roku, "Solidarności", która przyniosła nam podziw i uznanie innych narodów, wzywamy wszystkich Polaków do międzyludzkiej solidarności, a rząd do odsłonięcia kurtyny przed opinią publiczną i dopuszczenia w rejon przygraniczny dziennikarzy oraz organizacji humanitarnych z pomocą medyczną i prawną.

Zarząd SKBPPS

Henryk Knapiński – przewodniczący

Maria Mrozińska – wiceprzewodnicząca

Henryka Kinaszewska – członek zarządu

Sławina Kosmulska – sekretarz zarządu

Izabela Widomska – skarbnik

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.