Strona polska - nie mająca żadnego planu, działająca jedynie reaktywnie, a w decyzjach kierująca się tylko przewidywaniami "czy decyzja X zwiększy, czy zmniejszy słupki poparcia o Y procent" - ściągnęła na granicę kilkudziesięciotysięczne siły, składające się z dość chaotycznej mieszanki regularnego wojska, sił obrony terytorialnej oraz przedstawicieli służb policyjnych - niepokoi się czytelnik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W kolejnych artykułach poruszają Państwo sprawę strefy śmierci na naszej wschodniej granicy (i trudno się dziwić, bo temat ważny, a może i najważniejszy). Dziennikarze i ich rozmówcy rozważają różne scenariusze, trochę bezradnie - i znowu, trudno się dziwić - zastanawiają się, jaki może być finał.

A mnie - kilka dni temu - naszła straszliwa, za przeproszeniem, wizja. Trochę głupio się czuję, bo nie chcę szerzyć czarnowidztwa, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest ona niebezpiecznie prawdopodobna.

Wiemy, że strona białoruska zmieniła taktykę - zamiast jedynie "rozsiewać" ludzi na linii granicy, by umożliwić jak największej części skuteczne ominięcie polskich zapór, zaczęto gromadzić ludzi w wielotysięcznych obozach. Strona polska - nie mająca żadnego planu, działająca jedynie reaktywnie, a w decyzjach kierująca się tylko przewidywaniami "czy decyzja X zwiększy, czy zmniejszy słupki poparcia o Y procent" - ściągnęła na granicę kilkudziesięciotysięczne siły, składające się z dość chaotycznej mieszanki regularnego wojska, sił obrony terytorialnej oraz przedstawicieli służb policyjnych.

O ile regularne wojsko można posądzać o bycie *w miarę* zdyscyplinowaną siłą, obrona terytorialna to źle wyszkolona, niezdyscyplinowana i dość nieprzewidywalna formacja, Policja zaś do działań w podobnym kryzysie nie jest przygotowana w ogóle.

Znowu - wiemy, że reżim białoruski jest morderczy, nie waha się przed torturowaniem czy zabijaniem nawet własnych obywateli; migranci są dla nich po prostu niczym. Reżim polski - chociaż nie może się *jeszcze* poszczycić przemocą na taką skalę, wielokrotnie pokazuje, co jest w stanie poświęcić dla słupków poparcia (patrz: zgoda na "wyginięcie" części elektoratu, byle tylko nie stracić na naciskaniu w kwestii szczepionek).

Temperatury spadają, ludzie w obozach będą coraz bardziej zdesperowani. Oni już zdają sobie sprawę, że złapani są w pułapkę pomiędzy dwoma reżimami, po prostu muszą umrzeć - nie ma dla nich innego wyjścia. Póki co, trzymają się jeszcze nadziei, ale ta będzie słabnąć wraz z pogarszającymi się warunkami.

Przechodząc do meritum - w takiej sytuacji wystarczy, by w odpowiednim momencie Białorusini po prostu dostarczyli do obozów broń. Gdy ludzie będą wystarczająco zdesperowani, mogą zdecydować się na najbardziej drastyczną próbę przebicia się przez granicę. W takiej sytuacji nie trudno przewidzieć, jak odpowiedzą zdezorganizowane i chaotyczne siły po stronie polskiej - pod pretekstem obrony własnej (i przy faktycznym byciu zaatakowanym z użyciem broni palnej), odpowiedzią będzie masakra - mężczyzn, kobiet, pewnie i dzieci, jako "dodatkowe" ofiary. Będziemy mieli własną wersję Srebrenicy.

W sumie, spełnia to wszystko założenia rosyjskich sponsorów reżimu białoruskiego - finalne wyrzucenie Polski ze strefy państw chociaż udających demokrację czy udział w cywilizacji zachodniej.

Mam nadzieję, że się mylę - wręcz marzę, by się mylić. Najgorsze jest jednak to, że nie widzę mocnych kontrargumentów wobec tej okropnej wizji wydarzeń, nie mam też żadnej możliwości, by zapobiec chociaż minimalnemu prawdopodobieństwu ziszczenia się tego koszmarnego scenariusza.

Czytelnik

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Myślę, ze czytelnik ma racje, Kaczyński udowadnia od 3 dekad, ze jest gotowy ponieść ofiary, aby się utrzymać u koryta
    już oceniałe(a)ś
    26
    0
    Chcą z wojska zrobić przestepców by ich uzależnić od swojego widzimisię. Oficerowie powinniście pokazać tej szajce przestepczej co to znaczy honor polskiego żołnierza.
    już oceniałe(a)ś
    21
    0
    No przecież na MN padło hasło, że wojsko ma broń, więc ma strzelać jakby co...
    @michal.sajko
    MN nie wydaje rozkazów wojsku
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Będziemy mieć własną Srebrenicę?" to powinien być tytuł tego listu.

    Na pocieszenie, podsunę jeden powód, dla którego - na szczęście - ta wizja może się nie sprawdzić. Białoruscy siepaczy byli dla uchodźców jeszcze gorsi od polskich (często bijąc i okradając już na wstępie, tak na "dzień dobry" w drodze do granicy), więc mogą obawiać się rozdać ludziom broń - wszak nikt im nie zagwarantuje, że nie zostanie użyta w kierunku, z którego "przyszła".

    Chyba, że uda im się skierować cały gniew na stronę polską - co, zresztą, polskie służby bardzo ułatwiają.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    "Zapewne wielu was zginie, ale to jest poświęcenie na które jestem gotów".
    już oceniałe(a)ś
    2
    0