Nie dajmy się zarazić jadem Kaczyńskiego, serwilizmem Dudy, obłudą Morawieckiego, cynizmem Szydło, zapalczywością Macierewicza, nienawiścią Pawłowicz, faryzeizmem Rydzyka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Parada upiorów

11 listopada znów było straszno i upiornie. Warszawskimi ulicami znów przeciągnęła parada upiorów: zmora nacjonalizmu, monstrum faszyzmu, maszkara ksenofobii, mara nienawiści, widmo agresji, gnom resentymentu. Upiór krążył po stolicy. Czy mamy się bać? Bo ja wiem? Chyba już się do nich przyzwyczailiśmy. Amerykanie i Brytyjczycy mają swoje Halloween 31 października, a my — 11 listopada. Śmiejmy się więc z własnych upiorów i odetchnijmy. Choć na moment, bo na stałe swobodną piersią niestety oddychać się nie da. Tak wielkiej parady „prawdziwej" polskości, czyli tej najgorszego sortu, do przyszłego „Święta" Niepodległości już chyba nie będzie, ale na pewno w ciągu roku odbędą się inne — miejmy nadzieję — mniej liczne i mniej hałaśliwe.

Ten straszny, że aż śmieszny, model polskości dzień w dzień lansowany będzie przez TVP. Więc jeśli nie chcecie narazić się na szarpanie nerwów, radzę przełączyć się na inny kanał. Poważniejszy lub śmieszniejszy, to znaczy: rzetelniejszy lub weselszy. Jednak nawet i to nie gwarantuje braku kontaktów z teatrem absurdu PiS: przebierańcami, marionetkami, dublerami i fałszywym prorokiem, który ogłosił się zbawcą narodu. I z ich szeroką publicznością. Tu też jest straszno i śmiesznie na co dzień.

Bo czyż może być coś śmieszniejszego i zarazem straszniejszego niż obwieszczanie ze śmiertelną hipokryzją przez Beatę Szydło, że Polska nie kwitnie, lecz pogrążona jest w ruinie? Czy może być coś śmieszniejszego i zarazem straszniejszego niż wygłaszane ze śmiertelnym cynizmem stwierdzenia Andrzeja Dudy, że LGBT to nie ludzie? Albo śmiertelna zapalczywość Antoniego Macierewicza przekonującego, że w Smoleńsku nie miała miejsca katastrofa, lecz zamach? Czy też śmiertelna pogarda Krystyny Pawłowicz wyznającej, że dla niej flaga Unii Europejskiej jest szmatą? Czy może być coś śmieszniejszego i zarazem bardziej przerażającego niż twarz Julii Przyłębskiej odczytującej z kartki bez zrozumienia wyrok, że prawo europejskie narusza polską konstytucję? Czyż też zadawane w jej trybunale ze śmiertelną nadętością przez „konstytucjonalistę" Bartłomieja Sochańskiego rzecznikowi praw obywatelskich pytanie: Czego brakuje naszej konstytucji? Albo formułowanie ze śmiertelną zatwardziałością przez Zbigniewa Ziobrę alternatywy: weto albo śmierć?

Czy może być coś śmieszniejszego i zarazem bardziej przerażającego niż wchodzenie na trójstopniową drabinkę Jarosława Kaczyńskiego i obwieszczanie po raz osiemdziesiąty, że zbliżamy się do prawdy? I wyzywanie posłów opozycji od kanalii oraz oskarżanie ich o zabójstwo brata? A także dzielenie ze śmiertelną nienawiścią Polaków na dwie kategorie: lepszego i gorszego sortu?

Nie dajmy się zarazić jadem Kaczyńskiego, serwilizmem Dudy, obłudą Morawieckiego, cynizmem Szydło, zapalczywością Macierewicza, nienawiścią Pawłowicz, faryzeizmem Rydzyka.

Jak pisał mój przyjaciel w pewnym głośnym liście, oni chcą z nas zrobić durniów, wystrychnąć na dudków i głupków, poniżyć do roli zastraszonych winniczków, zarazić jadem trumiennej nienawiści, zainfekować resentymentem odwetu i pomsty. Nie dajmy się wciągnąć w tę dialektykę wrogości, bo wróg uzależnia, wróg infekuje, wróg sprawia, że staję się jego wrogiem.

Wystawmy na chwilę głowy ponad barykady. Czy widzicie, w jak ciężkim znoju ci Polacy niby lepszego sortu kontynuują podejmowany przez kolejne pokolenia rodaków wysiłek pozostawania głupim?

Moi dziadkowie często powtarzali takie porzekadło: Czemuś biedny? Boś głupi. A czemuś głupi? Boś biedny. I puentowali: ucz się i pracuj. Dziś by pewnie powiedzieli: I nie żeruj na innych. Oni byli prostymi ludźmi, ale to samo powtarzają wybitni ekonomiści: bogactwo bierze się z pracy, a nie z zasiłków.

Dziś w Europie wszystkie drogi prowadzą do Brukseli, ale Polacy uparli się, że wszystkie drogi znad Wisły, jak dawniej, prowadzić będą do Rzymu, a ściślej: do Watykanu.

Co możemy przeciwstawić tej beznadziejnie nudnej tradycji modłów, zdrowasiek, tajemnic różańcowych, mszy za ojczyznę, poświęceń, koronowań, ukrzyżowań, ofiarowań i zawierzeń? Co możemy przeciwstawić tej beznadziejnie ponurej i przerażającej manii katastrof, klęsk, porażek, żałoby, cmentarzy, wyklętych, zdrajców, złodziei i oszustów, wiecznie cierpiących i pokrzywdzonych?

Co możemy przeciwstawić tej dialektyce wrogości? Radość życia! Śmiech, zabawę, wesołą piosenkę, pogodę ducha! „Z głupim człowiekiem nie ma co gadać" — pisał jeden z naszych pisarzy. Nie wdawajmy się więc z nimi w spory, dysputy, debaty, deliberacje, bo to dogmatycy niezdolni do słuchania racjonalnych argumentów.

Co nam zatem zostaje? Śmiech! Zdrowy śmiech, radosny taniec, wesoła piosenka. I nadzieja, że może nam się uda ich tą pogodą ducha zarazić. Tańczmy więc żwawo, śpiewajmy wesoło, bawmy się głośno, a na pewno się uda! Bo w Polsce jest miejsce dla wszystkich. Dla białych i czarnych, dla czerwonych, różowych i zielonych, dla kolorowych i tęczowych. (Ale brunatnych bym stąd jednak przepędził).

Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba. Polskiego nieba. Nie pozwólmy go zamienić w polskie piekło. Niech zstąpi duch śmiechu i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi, której ja i ty nie zamienimy w bagno krwi.

Zaraźmy ich śmiechem, poraźmy ich śmiechem. I wyzwólmy od terroru niszczycielskiej i ogłupiającej prokuratorskiej powagi, która nakazuje szukania kwitów na przeciwników, na konkurentów, na partnerów, na koalicjantów, na wszystkich; która zagląda do naszych sypialń i chce sprawdzać nie tylko, kto z kim, ale i jak śpi; która chce tropić, kto jest prawdziwym, a kto nieprawdziwym Polakiem; kto Żyd, a kto nie-Żyd; która węszy, czyj ojciec służył w Wehrmachcie, ale już przymyka oko na tego, czyj — w SB. Przestańmy szpiclować.

Żyjemy w kraju, w którym poczucie humoru zanikło niemal całkowicie. Oni warczą na nas, a my się odszczekujemy i warczymy na nich. Poziom warkotu jest tak wysoki, że zagłusza zdrowy, radosny śmiech. Co najwyżej przebija się przezeń piskliwy chichot. Szyderczy. Trzeba to zmienić.

Zamieńmy patetyczne i złowieszcze hasło "patria o muerte", czyli ojczyzna albo śmierć, w pogodne i lekkomyślne: ojczyzna i śmiech. Bóg, honor, ojczyzna?  Po trzykroć nie! Życie, ojczyzna, śmiech!

Roześmiej się, Polsko! Tak jak dawniej, pełną piersią. Z dumy ze swego narodu, z jego pracy, odwagi i mądrości. Radosnym śmiechem dziecka. Pełnym zachwytu spojrzeniem dziewczyny i chłopaka. Pogodnym wzrokiem staruszka. Niech ci się w oku znów łezka zakręci ze wzruszenia.

Wiosna wasza, wiosna nasza! Szykujmy się na rewolucję kwiatów. Kwiatów polskich. Jest już koalicja białych róż. Ale czemu by do niej nie dołączyć czerwonych maków? Niebieskich chabrów? Czarnego bzu? I żółtych kaczeńców? Umówmy się na wiosnę. Na rewolucję kwiatów polskich.

Wojciech Patyna

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Więc jeśli nie chcecie narazić się na szarpanie nerwów, radzę przełączyć się na inny kanał". Ja się nie muszę przełączać, w TVPiS nawet pogody nie oglądam...
    już oceniałe(a)ś
    34
    0
    Drogi rządzie, żeby być pożądaną kurtyzaną trzeba mieć urodę, inteligencję, wykształcenie i umiejętność doboru właściwych kochanków.
    Wam wychodzi jak ulicznicy w Wenecji...
    @mirenet2012
    Ja nie mam doświadczenia w bywaniu w burdelach,ale w akcję" Zabić śmiechem wroga" wchodzę i Tobie też radzę.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    A może na widok wchodzącego na salę Sejmową zbawcy narodu opozycja bije nieustające oklaski, przechodzące w owację i łzy w oczach, jak w Korei Płn. ? I ciche mruczenie "zbawca, zbawca, ..."
    @zoil36
    Wyklaskiwanie szuj ma już swoja tradycję. Nieźle się sprawdzało w stanie wojennym.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @zoil36
    Tak. Doskonały pomysł.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Polacy uparli się, że wszystkie drogi znad Wisły, jak dawniej, prowadzić będą do Rzymu, a ściślej: do Watykanu". Nieaktualne. Rzym zerwał z nami, bo Dżejpitu zamilkł (czytaj: zabrali go nam). Już się szykujemy do zerwania z Rzymem. Mamy swój - w Toruniu...
    @michal.sajko
    A zapomniałeś o konkordacie??? Jak zamiar masz zwalczyć cały Episkopat ???
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @samica
    Wy********ć całą tę chołotę z POLSKI ! Razem z Konkordatem !
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Nie mogę sobie przypomnieć, jak to brzmiało i kto to powiedział... ale sens był taki: "Gdy lud zaczyna się śmiać, władza zaczyna się bać".

    Kiedy lud się boi / nienawidzi władzy, to wszystko jest w normie... a kiedy lud zaczyna śmiać się z władzy, to znak, że nadchodzi rewolucja.

    Oczywiście Pan Wojciech Patyna nie o takim śmiechu mówi - ale mnie to się skojarzyło z tym stwierdzeniem.

    Jednak nawoływanie do śmiechu i uśmiechu w naszym kraju, gdzie zima trwa zbyt długo a Wiosna zbyt krótko, zwykle trafia w próżnię, niestety. I do tego pandemia...
    @adep2
    O taki, właśnie o taki śmiech walczyłem. ;)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Co wieczór oglądam w TVN24 ,,Szkło Kontaktowe'' w który obnażane są potknięcia szczególnie polityków każdej opcji, ale najbardziej śmieszni są politycy , niestety, ale PiSu, szczególnie ci najpopularniejsi. Mam to na codzień
    @Jagger48
    Ale samym Szkłem Kontaktowym tej zarazy nie zwalczymy! Tylko śmiechem prosto w ryje zdradzieckie każdego dnia przez paręnaście milionów skuteczniejsze od herbicydów.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    dziękuję panie Wojciechu
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    Proponuję zostawić dzień 11 listopada w spokoju. Niech sobie maszerują katonarodowcy. Nie interesujmy się nimi, nie komentujmy, nie zawracajmy na nich uwagi.
    Zróbmy sobie inne święto, bliższe nam wszystkim. Myślę,że 4 czerwca byłby odpowiednim dniem.
    11 listopada jest tak bardzo skomplikowany w swojej istocie i trudny do zrozumienia: kto, kiedy ,z kim, gdzie i dlaczego.
    4 czerwca ( to tak niedawno) było prościej . Trzeba było tylko oddać głos.
    @doc54
    Pomysł dobry na Marsz Kwiatów Polskich - Marsz Wspólnoty. Trzeba się pospieszyć z rejestracją tego marszu jako cyklicznego, bo znów jakiś bąk ten pomysł ukradnie, a nazwę przywłaszczy jak to stało się z Marszem Niepodleglości.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0