Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

I znów Polska wyszła na ulice. 

Agnieszka Czerederecka: Było bardzo wzruszająco, mocno wybrzmiało to, że idziemy w marszu dla pani Izy. W całej Polsce połączyło nas hasło „Ani Jednej Więcej". Dziś dowiadujemy się, że wcześniej ofiarą haniebnego pseudowyroku mogła być jeszcze inna kobieta. Ich śmierci nie można tak zostawić, tym bardziej że w Sejmie możemy mieć procedowaną kolejną hardcorową ustawę. 

;Manifestacja Ani jednej wicej! Marsz dla Izy' w Warszawie;Manifestacja Ani jednej wicej! Marsz dla Izy' w Warszawie Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Od roku jest hardcorowo. 

– Ale teraz chodzi o skazywanie na więzienie kobiet dokonujących zabiegu, osób im towarzyszących, lekarzy – im wszystkim może grozić do 25 lat więzienia albo nawet dożywocie. Być może dzięki temu, że w ostatnich dniach w całym kraju znów tyle nas wyszło protestować, to PiS zatrzyma jak w 2016 r. 

Jak było wczoraj w Warszawie? 

– Na placu Zamkowym było mnóstwo emocji. Oprócz empatii, wzruszenia, żalu była też złość. Po minucie ciszy ludzie zaczęli krzyczeć, aby wyrzucić to, co chyba nie da się inaczej nazwać niż wkurwienie. 

Przyszły nastolatki i nastolatkowie, młodzi ludzie z wózkami, trzymając małe dzieci za rączkę, osoby w moim wieku, w wieku moich rodziców, jak również pokolenie mojej babci - ponad 80-letnie panie szły i dawały radę. Każda ze swoimi odczuciami, ale razem. 

Plac Zamkowy jest dla mnie szczególnym miejscem. W „czarny poniedziałek" 3 października 2016  r. zaczynałam tu swoją strajkową działalność. 

To znów była jedna z większych demonstracji w Warszawie.

– Nie będę spekulować, czy było nas 30 czy 100 tys. Od naszego, strajkowego zwiadu wiem, że gdy byłyśmy na placu Zamkowym, to część ludzi wciąż przechodziła przez rondo Gaulle'a, a to przecież prawie 2 km w prostej linii. "Kurczak", młoda aktywistka z Cienia Mgły: oddolnego wsparcia Strajku Kobiet, podbiegła do mnie podekscytowana: słuchaj, jest mnóstwo ludzi. Ten marsz się nie kończy. 

W całej Polsce ludzie szli razem, zapalając świeczki, światełka, niosąc portrety pani Izy, które dzień wcześniej na szybko drukowałyśmy.

Ale po demonstracji pojawiły się głosy krytyki, ile tak można maszerować, że potrzeba innych działań.   

– Komentarze są zawsze takie same. A dlaczego nie poszliśmy na Żoliborz, a dlaczego tylko smutek, a nie rewolucja, a dlaczego nie było barykad, przecież tę energię można było przekuć choćby w to, aby Kaczyńskiego wywieźć na taczkach czy wynieść na widłach. Część osób oczekiwała, że po wczorajszym marszu nie będzie już budynku Trybunału. Że jeśli marsz dla upamiętnienia zmarłej osoby nie przerodzi się w nic więcej, to znów przegramy. 

Przegramy? 

– Nie mam wątpliwości, że wygramy. Tę walkę toczymy od lat. Z doświadczeń naszych i kobiet z innych krajów, np. Argentyny, wiemy, na czym ta walka polega. Teraz jesteśmy w kolejnym etapie procesu. Bardzo żałuję natomiast, że ten kolejny etap niestety nastąpi po śmierci jednej z nas. Ta śmierć nigdy nie powinna się zdarzyć.

A co z zaangażowaniem Strajku w protest? 

Marta Lempart: Nie mogłam być w Warszawie, ale Strajk był na miejscu. Jak zwykle wzięłyśmy na siebie organizację kwestii technicznych i logistycznych. Wiemy, do kogo trzeba zadzwonić, co i gdzie należy dostarczyć, aby było nagłośnienie. Nie unikamy wysiłku, bo taka jest nasza rola, nawet jeśli tej naszej obsługi nie widać. 

A skoro ludzie nie do końca wiedzą, kto i pod czyim logo organizował masz, to oznacza, że wszystko zrobiłyśmy jak należy. Teraz działanie musi być wspólne, obywatelskie z pominięciem wizerunkowych i politycznych potrzeb. Tak samo do sprawy podeszły pozostałe organizacje z komitetu „Legalna aborcja bez kompromisu". To pokazuje, że jesteśmy lata świetlne od tego, jak postępuje PiS. My nie wykorzystujemy śmierci do robienia polityki. 

Manifestacja 'Ani jednej więcej! Marsz dla Izy' w Warszawie.Manifestacja 'Ani jednej więcej! Marsz dla Izy' w Warszawie. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Ale pytania o politykę padają. 

– Dopóki będę miała coś do powiedzenia, to nasze podejście się nie zmieni.

Agnieszka Czerederecka: Dlatego głos zabierały tylko przedstawicielki organizacji społecznych, a nie partii politycznych. Poprosiliśmy, aby nie było partyjnych emblematów. I to się udało, nie widziałam flag Razem czy PO. Były tylko flagi Polski, Unii i tęczowe. 

Marta Lempart: Tu zadziałała moc Strajku Kobiet i Agnieszki Czeredereckiej. Dla wielu ludzi potrzeba działania jest formą ucieczki przed własnymi emocjami. Ale w Polsce śmierć jest kulturowym tabu, trzeba być bardzo ostrożnym. W żaden sposób nie możemy porównać naszych emocji z tym, co przeżywają bliscy pani Izy. Przecież pani Iza miała biografię, marzenia, plany, rodzinę. Dlatego mam duży opór, aby mówić, jakie skutki polityczne przyniesie śmierć pani Izy i jak zaplanować kampanię legalizującą aborcję.  

To co teraz będziecie robić? 

– Najpierw musimy właściwie określić system wartości i określić priorytety z uwzględnieniem szacunku dla pani Izy i jej bliskich. Możemy oczywiście zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy „Legalna aborcja. Bez kompromisów".

Agnieszka Czerederecka: Dajmy ludziom przeżyć żałobę, chodzi o bliskich pani Izy, jak i wszystkich tych, którzy przyszli na marsz wyrazić swój ból.  

Gdy po marszu usłyszałam pytanie, dlatego nie wybuchła rewolucja, odpowiadam: Bo nie wybuchła, bo może jako naród nie jesteśmy na tę rewolucję jeszcze gotowi. A marsz miał na celu uczczenie pamięci pani Izy, a nie rozpoczęcie rewolucji.

Sobotni marsz w Warszawie organizowały: Fundacja Feminoteka, Same plusy info, Centrum Praw Kobiet, Codziennik Feministyczny, Kongres Świeckości, Akcja Demokracja, Marsz dla Bezpiecznej Aborcji, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Aborcyjny Dream Team, Legalna aborcja. Bez kompromisów, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Warszawski Strajk Kobiet.

W całym kraju było ponad 80 protestów.
---
piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.