Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem emerytowaną nauczycielką polonistką. Przez kilkanaście lat pracowałam w małej wiejskiej szkole, po jej likwidacji - w miejsko-gminnej szkole w moim rodzinnym mieście. Praca była i nadal jest moją pasją, sens życia widzę w działaniu.

W życiu zawodowym nie ograniczałam się tylko do nauczania języka polskiego. Starałam się wychowywać moich uczniów w duchu uniwersalnych wartości moralnych - szacunku wobec każdego człowieka, uczciwości, odpowiedzialności, odwagi cywilnej, pokojowego rozwiązywania problemów, przyjaznych relacji rówieśniczych, patriotyzmu i solidarności. Uczyłam pozytywnego nastawienia do świata i siebie, wiary we własne siły. Otwierałam im także okno na świat.

Utrzymywałam z moimi uczniami relacje partnerskie. Przez cały czas pracy nieustannie się dokształcałam i doskonaliłam swoje umiejętności. Moim uczniom zawdzięczam m.in. wprowadzenie mnie w świat informatyki, co w moim pokoleniu nie jest takie oczywiste.

Przez dwie kadencje pełniłam rolę opiekunki samorządu uczniowskiego, dwukrotnie uczniowie wybierali mnie na rzeczniczkę swoich praw. Pracując w wiejskiej szkole organizowałam wycieczki krajoznawcze dla dzieci i rodziców w latach 90., np. do Skalnego Miasta w Czechach. Dla niektórych był to pierwszy wyjazd zagraniczny, jeszcze wtedy z paszportem.

Praca w dużej miejsko-gminnej szkole dała mi jeszcze większe możliwości realizowania się. Jako jedna z pierwszych w mojej szkole zostałam nauczycielką dyplomowaną. Organizowałam 7-9 dniowe zielone szkoły nad Bałtykiem, najliczniejsza dla 120 uczniów. W 2005 roku, po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, pojechaliśmy z moją klasą zobaczyć Europę na własne oczy, do Paryża i Disneylandu. Uczestniczyli w niej wszyscy uczniowie, bo dla mniej zamożnych zdobyłam kilka tysięcy dofinansowania.

Prywatnie - urodziłam i wychowaliśmy z mężem dwoje dzieci, z których jesteśmy dumni. Mamy czworo wspaniałych wnucząt.

Nie jestem wypalona, nie jestem sfrustrowana, ciągle aktywna, mam apetyt na życie.

Cały czas angażuję się w działania społeczne. Gdy sprawy w kraju zaczęły iść, moim zdaniem, w złym kierunku, pojechałam w 2018 roku do Łodzi na X Ogólnopolski Kongres Kobiet. To zainspirowało mnie do wzięcia udziału w wyborach samorządowych. Z sukcesem - zostałam radną Rady Miejskiej w Trzebnicy. Obecnie na emeryturze pracuję na rzecz naszej miejsko-gminnej wspólnoty samorządowej.

Jeszcze parę słów o pieniądzach. Gdy 2 lata temu odchodziłam na emeryturę, ja - absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, mgr filologii polskiej, nauczycielka dyplomowana, na moje konto wpływało 2800 zł pensji. Za to dziś, po 41 latach pracy, moja emerytura wynosi 4242,11 zł netto, (5135,29 zł brutto).

"POLSKI ŁAD" CHCE MI UKRAŚĆ MOJE UCZCIWIE WYPRACOWANE ŚWIADCZENIE.

To wstyd, że państwo polskie stać na kosztowne utrzymywanie "naczelnika" państwa, który sieje nienawiść, dzieli i niszczy, a zabiera nauczycielce jej nabyte prawo do uczciwie wypracowanej emerytury!

Renata Bujak-Ziółkowska, cwaniara

czas cwaniakowania - 41 lat i 5 miesięcy

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.