Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czwarta fala pandemii COVID-19 przybiera na sile, ludzie umierają, a premier Mateusz Morawiecki nie podejmuje żadnych działań, mimo że Rada Medyczna je rekomenduje. Nie ma mowy np. o korzystaniu z restauracji, kin i teatrów tylko przez osoby z certyfikatem szczepionkowym lub z aktualnym wynikiem testu.  Brak jest stosownych przepisów umożliwiających sprawdzanie certyfikatów szczepionkowych przez pracodawców i restauratorów lub przez kasjerów we wspomnianych instytucjach kultury.

Mimo rozkręcającej się z dnia na dzień pandemii Morawiecki nie podejmuje tych decyzji, bo nie spodobałyby się one znacznej części elektoratu Prawa i Sprawiedliwości.

Minister Zdrowia z satysfakcją komunikuje nam o tworzeniu nowych łóżek szpitalnych dla chorych na COVID-19, ale już nie wspomina, że w wielu przypadkach odbywa się to kosztem innych chorych, którzy w efekcie we właściwym czasie nie otrzymają pomocy. 

Panie Premierze, cóż to za pilne obowiązki tak mocno pana absorbują, że nie dostrzega pan problemów związanych z pandemią? Czy PR-owe działania dotyczące pańskiego rządu są ważniejsze od walki z pandemią? Dlaczego nie znalazł Pan czasu na spotkanie z medykami strajkującymi pod KPRM-em? Pana ludzie prowadzili działania pozorowane i wzięli ich „na przetrzymanie". Przyjdzie zima i sami się zwiną.

Nie rozumie pan, że medycy mogą zmienić formy protestu, które w konsekwencji staną się zabójcze dla opieki zdrowotnej. Oni są potrzebni na froncie walki z pandemią, a pan ich trzyma pod swoją kancelarią.

Niestety, takie zachowanie premiera Morawieckiego tylko potwierdza, że ofiary śmiertelne, których ostatnio jest coraz więcej, dla niego i jego rządu nie mają większego znaczenia. Dla nich to tylko statystyka.

Mateusz Morawiecki w tym trudnym dla rodaków czasie w pełnej rozciągłości wdrożył głośne i bezczelne hasło Jerzego Urbana „Rząd się sam wyżywi".

Mimo zapewniania społeczeństwa o dobrej kondycji finansów publicznych (w co trudno uwierzyć) do dzisiejszego dnia nie uregulował zobowiązań wobec wielu szpitali jeszcze z poprzednich fal pandemii. Nie podjął również rozmów ze strajkującymi medykami i ratownikami, pracownikami służby skarbowej i pracownikami administracji sądowej.

Usatysfakcjonował jedynie policję, bo chyba przewiduje, że ich pałki teleskopowe przy takim sposobie rządzenia prędzej czy później będą potrzebne.

Potwierdzeniem braku odpowiedzialności i mylnie pojmowanego patriotyzmu było również wystąpienie  Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim. Okazał się człowiekiem niepoważnym i niewiarygodnym. Pojechał do Parlamentu Europejskiego bez jakichkolwiek konkretnych propozycji. Jego wystąpienie było pełne półprawd, a nawet kłamstw. Brak konkretnych działań rządu w sprawie sprawił, że TSUE nałożyło na Polskę kary (zabezpieczenie) za istnienie Izby Dyscyplinarnej w wysokości 1 mln euro dziennie, a po uwzględnieniu kary za Turów to już 1,5 mln euro.

Nie ma pieniędzy na psychiatrię dziecięcą będącą w kompletnej zapaści, dla której środki z 2-tygodniowej kary byłyby znaczącym zastrzykiem finansowym i ratunkiem. Zamiast pieniędzy na ratowanie psychiatrii dziecięcej premier Mateusz Morawiecki z wicepremierem ds. bezpieczeństwa Jarosławem Kaczyńskim prawie 7 mln złotych dziennie pakują w błoto. Obu panom w ostatnich miesiącach rządzenie wymknęło się spod kontroli. Usta mają pełne frazesów o patriotyzmie, a zachowaniem i działaniem szkodzą Polsce i rodakom.

W sposób dosadny i jednoznaczny patriotyzm tych polityków Prawa i Sprawiedliwości określił w Sejmie poseł Bartłomiej Sienkiewicz. „Wasze opowieści o patriotyzmie to bzdura. Tak naprawdę nienawidzicie Polski i jej historii". Niestety, nic dodać, nic ująć.

Unia Pracy w Opolu

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.