Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wydarzenia w Warszawie związane z tzw. Marszami Niepodległości, szczególnie tym z 2020 r., oraz incydent na placu Zamkowym w czasie prounijnej pokojowej demonstracji musiały nam wszystkim przypomnieć, że oprócz wielu problemów nękających Polskę w ostatnim czasie – pandemią i kłopotami z tym związanymi, katastrofą gospodarczą, niszczeniem państwa – istnieje nierozwiązany duży problem z Ruchem Narodowym, który wolno, ale systematycznie, przy pomocy rządzących, rośnie w siłę.

Ruch ten w różnej formie zaczął się już odradzać po transformacji 1989 r. Formalnie został zarejestrowany w 2012 r. jako Stowarzyszenie ONR, ale istnieje szereg innych organizacji często zmieniających nazwy. ONR szybko włączyło się w życie społeczno-polityczne. "Zawdzięczamy" mu: Marsze Niepodległości, palenie kukły Żyda, wieszanie portretów europosłów, manifestacje z poparciem części duchowieństwa katolickiego (w Łodzi i Białymstoku), wystąpienia, już byłego, księdza Jacka Międlara głoszącego poglądy antysemickie i ksenofobiczne. Przejściem Rubikonu było wejście kilkunastu narodowców z listy Kukiz'15 do Sejmu.

Flirt i konszachty „dobrej zmiany" ze środowiskiem narodowców trwają od kilku lat. Również Konfederacja sprytnie rozgrywa swoją partię z PiS, często popierając jego propozycje ustaw sejmowych.

Ta władza brnie, idzie dalej i tworzy przez ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego, nie biorąc pod uwagę, że Roman Dmowski, oprócz wkładu w powstanie odrodzonej Polski, był antysemitą. Na czele tego Instytutu postawiono profesora Jana Żaryna, twórcę polityki historycznej, fundamentalistę katolickiego znanego z poglądów ekstremalnie narodowych. To gloryfikator ONR i Brygady Świętokrzyskiej NSZ, złożonej z narodowców, współpracującej w ostatnim okresie II wojny światowej z okupantem niemieckim. To on już kilkakrotnie zaprzeczał w mediach, mimo ustaleń prokuratorów i naukowców IPN, udziałowi mieszkańców Jedwabnego w pogromie współmieszkańców, sąsiadów Polaków pochodzenia żydowskiego, zresztą podobnie jak w kilku pozostałych pogromach na terenie Podlasia. To były pracownik IPN, już jako dyrektor Instytutu, z pełnym przekonaniem widział potrzebę dofinansowania tzw. Straży Narodowej, stworzonej przez narodowca Roberta Bąkiewicza, jako instytucji pożytku publicznego. Instytut ma być kuźnią młodych Polaków.

Instytut jest dysponentem tzw. Funduszu Patriotycznego, stworzonego przez ministerstwo, którego celem jest realizacja polityki pamięci w zakresie historii i dziedzictwa Polski, w tym dorobku myśli politycznej, ze szczególnym uwzględnieniem myśli narodowej, katolicko-społecznej i konserwatywnej oraz promowanie postaw patriotycznych. Aktualnie to tylko 20 mln zł, ale to są środki, które już zasilają organizacje o skrajnych poglądach narodowych, w tym organizacje Bąkiewicza: Stowarzyszenie Marsz Niepodległości i Stowarzyszenie Straż Narodowa (2 mln zł). Z Narodowego Instytutu Wolności, instytucji stworzonej również przez Ministerstwo Kultury, organizacje narodowo-patriotyczne spod znaku Bąkiewicza dostały dodatkowo kwotę prawie 1,5 mln zł. To chyba kolejny ukłon Piotra Glińskiego w stosunku do środowiska narodowców, mimo że zarówno władza, jak i obywatele mają z nimi problem, o czym świadczą burdy w czasie ostatniego Marszu Niepodległości w Warszawie. Walki z policją, niszczenie mienia prywatnego i miejskiego, podpalenie mieszkania, ranni policjanci to efekt działań zwykłej bandyterki.

Uważam, że każdy odpowiedzialny dziennikarz powinien przeanalizować to, co się dzieje w kraju w aspekcie nadmiernej i niebezpiecznej roli narodowców i przedstawić swoim czytelnikom, słuchaczom wnioski i rezultaty tych przemyśleń, bo problem jest bardzo ważny dla wszystkich. Powtarzająca się historia zmusza do myślenia i wyciągania wniosków. Mam nadzieję, że otworzy też oczy opozycji i temat ten będzie przedmiotem dyskusji w polskim parlamencie.

Wawa z Żoliborza

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.