Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest nauczycielką etyki

Optymistyczną wiadomością jest to, że Polacy chcą być związani z Unią Europejską. Dlatego może dziwić manewr władzy. Otóż znienacka został przyjęty do parlamentarnego procedowania projekt skrajnej, prawicowej aktywistki Kai Godek pod homofobicznym hasłem "Stop LGBT".

Rok temu Kaja Godek swoją pogardę skierowała przeciw kobietom domagającym się prawa do legalnej aborcji. Jest wykonawcą celów obecnej władzy i niewiele ją obchodzi społeczna wrażliwość i otwartość na osoby różne od niej.

Wszystko świadczy o tym, że aktywistka nie poczuła cienia odpowiedzialności za to, czego się dopuściła. A przecież stworzyła projekt nienawiści i wykluczenia części społeczeństwa.

Obecna debata sejmowa o planowanej w Polsce (obok Rosji, Węgier) dyskryminacji osób LGBT wraca do niedalekiej przecież historii. Europa już raz doświadczyła kreacji wroga, a w konsekwencji zmasowanego pogromu niechcianej społeczności. W Niemczech lat 30. XX wieku za wrogów spójności i "czystości rasowej" III Rzeszy uznano ludność żydowską. Po dojściu Hitlera do władzy antysemityzm zyskał rangę państwowego programu. Żydów oficjalnie odsuwano od urzędów, pozbawiano obywatelstwa i zmuszano do wyjazdu z kraju. Upokarzano, poddawano prześladowaniom, opluwano, grabiono mienie. Zło nie stało się jednak od razu.

Najpierw publicyści partyjni wytwarzali społeczne emocje – niechęci, strachu, złości. Starano się, aby zwykły obywatel włączył się w ten złowieszczy układ. W propagandzie Hitlera i jego nazistowskich bojówek kreowano wroga, na którego można było zrzucić pretensje za wszelkie klęski, słabe państwo i żeby wódz narodu miał powód do swojej wizji "czystej rasy".  Najlepiej działały tu stereotypy i zabobony ekonomiczno-religijne, eksponowano wymyślone spiski, powoływano się na tradycję.

Kiedy pojawiło się przyzwolenie społeczne, pierwszym poważnym finałem propagandy antysemickiej była noc kryształowa (8/9 listopada 1938), w czasie której dokonano krwawego pogromu. Kolejnym krokiem czystki w Rzeszy była realizacja największego w dziejach antyludzkiego, rasistowskiego planu Zagłady - zagłady ludności żydowskiej, o czym do dziś przypominamy sobie ze zgrozą.

Nietolerancja dotknęła także innych: Romów, przeciwników politycznych, osób z niepełnosprawnościami i chorobami psychicznymi, wreszcie osób z odmienną orientacją seksualną.

Czy w XXI wieku nie musimy się już bać podobnych zdarzeń? Niestety, zło myślenia i działania powraca. Osoby, które w tak burzliwych czasach tworzą dyskryminacyjne strefy dla pewnych grup społecznych i rozmyślają nad projektem wyłączenia z życia społecznego innych, biorą na siebie ogromną odpowiedzialność.

To jasno Kaja Godek musi usłyszeć – jest już odpowiedzialna za nagonkę i realne zagrożenia, które dotykają coraz więcej ludzi odmiennych od niej. Dotyczy to również wszystkich, którzy jej sprzyjali i realizują ten plan.

Czy minister edukacji Przemysław Czarnek przewidział ten temat w nowym przedmiocie historia i teraźniejszość?

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.